.

Odpowiednik zapachu Emporio Giorgio Armaniego - perfumy Nicole 047.

29 sierpnia 2015

Hej ;* Ostatni post ponad tydzień temu to coś, co nie jest do mnie podobne... Ale ostatnio dopadła mnie jakaś twórcza niemoc. Może spowodowane to jest pracą? Jeden cały dzień w pracy, drugi znowu wolny, który wykorzystuję na wszystkie obowiązki i jakieś sprawy, które muszę załatwić i tak leci. Od wtorku natomiast zaczynam pracować w trybie ośmiogodzinnym, więc myślę, że będzie lepiej i zbiorę się do kupy jakoś. Dziś natomiast udało mi się wygospodarować trochę czasu wolnego, tak więc jestem. Chciałam Wam przedstawić zapach, który ostatnio towarzyszy mi bardzo często i przyznaję się, że chyba się od niego uzależniłam... Miałam okazję wypróbować perfumy firmy Nicole Cosmetics, która to słynie przede wszystkim z tego, że posiada w swojej ofercie mnóstwo odpowiedników drogich perfum. Długo myślałam nad tym jaki zapach wybrać. Początkowo mój wybór padł na odpowiednik słynnej Chanel no1. Ale przypomniałam sobie o jednym zapachu, który chodził za mną już bardzo długo. Mianowicie zapach kremu Nivea czy coś podobnego. Kilka razy spotkałam na mieście ten cudowny zapach zamknięty w perfumach. Przetrząsnęłam więc internet i byłam pewna, że w końcu go znalazłam... A czy tak się stało? Zapraszam do lektury.
Perfumy Nicole dla kobiet spowodują, że poczujesz się magicznie i wyjątkowo, a zarazem dodadzą Ci otoczki tajemniczości i kobiecości. W ofercie zapachów damskich proponujemy zakup perfum o unikalnym, trwałym i wyjątkowym zapachu. Produkty Nicole to odpowiedniki markowych, oryginalnych perfum. Możemy wyróżnić nuty kwiatowe, świeże jak i zmysłowe. 

Nicole 047 (grupa: zmysłowe): ananas, irys, drzewo sandałowca, limonka, jaśmin, fasola tonka, tuberoza, heliotrop    Źródło

Giorgio Armani Emporio She:
nuta głowy: ananas, limonka, tuberoza, mandarynka, gruszka, bergamotka
nuta serca: irys, jaśmin, heliotrop peruwiański, konwalia
nuta bazy: drzewo sandałowca, fasola tonka, ambra, piżmo, wanilia, drzewo cedrowe
Buteleczka jest niewielka (30ml), zgrabna i według mnie całkiem urocza. Wykonana jest z grubego, matowego i solidnego szkła. Do tej pory mi jeszcze nie upadła, ale mam takie wrażenie, że nawet jeśli tak by się stało, to nie potłukła by się tak łatwo. Tutaj duży plus. Ze względu na swój rozmiar, można ją śmiało trzymać przy sobie w torebce. Nie jest ciężka, więc też nie będzie nam ciążyć. Zatyczka posiada na górze naklejkę wraz z numerem, jaki posiadamy. Perfumy Nicole nie mają swoich konkretnych nazw, tylko numery. Atomizer nie zacina się, nie stwarza problemu. Nie mam się tutaj naprawdę do czego doczepić, chociaż bym chciała. Wszystko wykonane jest bardzo solidnie.
W tym wszystkim jednak chyba najważniejszy jest zapach. A należy on do takich, które albo się kocha, albo nienawidzi. Przyznaję się szczerze, że perfum, żeby został ze mną na dłużej musi mnie czymś urzec. Inaczej już do niego nie wracam. Tutaj już od pierwszego powąchania przepadłam. Jest on bardzo mocny, nieco ciężki ale zarazem zmysłowy. Można w nich wyczuć delikatną, ale naprawdę delikatną nutę męskiego zapachu. Osobiście ciężko mi jest rozróżnić tutaj konkretne nuty zapachowe, dla mnie zapach jest złożony i nie potrafię ot tak ich wybić. Początkowo zapach wydaje się być mocny, męski i taki "inny". Jednak po chwili ta męskość zaczyna się ulatniać i pozostaje nam piękny, zmysłowy i kobiecy zapach. Nie wiem jak Wam to opisać, ale jest on taki słodki, ciepły i o dziwo wyczuwam w nim delikatną wanilię...  Jeśli miałyście okazję wąchać Giorgio Armianiego Emporio, to z tego co się orientuję są one bardzo, bardzo podobne. Po prostu zakochałam się w tym zapachu i jest to zdecydowanie mój numer jeden. Jak wykończę tą buteleczkę, na pewno sięgnę po kolejną. A właśnie, jeśli chodzi o trwałość. Bo przecież w perfumach liczy się również trwałość :) Ta jak na swoją cenę jest zaskakująco dobra. Na ciele utrzymuje się tak około 4-5 godzin, natomiast na ubraniach, jest istna bajka... Pachną one nawet na drugi dzień! Przyznam się, że podeszłam do nich z dystansem i miło się rozczarowałam :) Mogę Wam z czystym sumieniem polecić ten konkretny zapach, ale z tego co widzę, wszystkie mają taką świetną trwałość.

Dostępność/Cena:
Klik / 24,99 zł (30ml)

Dodatkowo, jeśli chcecie, możecie wybierać pomiędzy różnymi pojemnościami tych perfum. Poczynając od maleństwa 9ml a kończąc na litrowej butli. Uważam, że za taką cenę warto się skusić i pozytywnie się zaskoczyć. Ja na pewno sięgnę po kolejne opakowanie jak tylko wykończę obecne ;)
Miałyście perfumy Nicole? Polecacie jakiś konkretny zapach? Piszcie!

Długotrwały, matowy i wodoodporny błyszczyk od BPS #15.

21 sierpnia 2015

Hej ;* Co tam u Was słychać? U mnie praca, praca i jeszcze raz praca :P Ale nie narzekam, jest dobrze. Natomiast dla niektórych z Was powoli dobiegają już ostatnie dni wakacji i pora wracać do szkoły. Ale nie ma tego złego, bo niedługo święta a potem ferie i kolejne wolne ;P Ja już wakacji niestety nie mam, ale powiem Wam, że nie mogę narzekać. Powoli przyzwyczajam się do takiego trybu życia i jest mi z tym całkiem nieźle. W każdym razie nie o tym dzisiaj, a o błyszczyku, który prawie podbił moje serce. Dlaczego prawie? O tym dowiecie się w dalszej części postu ;) Zapraszam do lektury.
W ramach kontynuacji współpracy z BPS miałam możliwość wyboru kolejnych ciekawych kosmetyków czy też gadżetów. Mój wybór padł na błyszczyk, o którym czytałam u Wdowy po Stalinie. Mój wybór padł na numer 15, który na swatchach był pięknym, zimnym różem. Pomyślałam, że będzie idealny... Opakowanie jest urocze. Trochę gadżeciarskie, a mi się to podoba. Napisy jak na razie się nie pościerały, ale podejrzewam, że to kwestia czasu. Zakrętka nie sprawia problemów, dobrze się dokręca. Aplikator jest ścięty, ale bardzo wygodny w użyciu. Miękka gąbeczka nie sprawia żadnych problemów. W tych kwestiach nie mam się kompletnie do czego przyczepić.
Pierwsze co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to pigmentacja i trwałość. Tak jak zawsze, pierwsze co sprawdziłam to kolor na ręce. Po chwili chciałam go zetrzeć, ale nie było tak łatwo. Kolor tak jakby wżarł się w skórę i pozostawił mi ślad... Ciężko mi się było go pozbyć. Spróbowałam więc nałożyć go na usta. Tu również bardzo szybko zastygł i był praktycznie nie do zdarcia. Jednak nie jest to mój kolor. Na zdjęciach aż tak tego nie widać, ale jest po pierwsze neonowy, a po drugie bardziej ciepły. Kompletnie nie pasują do mnie takie kolory. Tak jak już pisałam, na swatchach był zimniejszy i bardziej taki "mój". Niestety musiałam go odłożyć, ale jeśli szukacie niedrogiego i bardzo trwałego matowego błyszczyka, z całego serca polecam. Jest nie do zdarcia. Nie mogę też pominąć jego pięknego, budyniowego zapachu. To kolejny jego plus. Jedyne na co należy uważać to fakt iż może wysuszać usta. Podejrzewam, że kiedyś skuszę się jeszcze na ten błyszczyk, ale zupełnie inny kolor ;) A Wy, miałyście ten błyszczyk? 

Dostępność/Cena:
Klik / 1,99 $ (niecałe 8zł!)

Mogę Wam śmiało polecić te błyszczyki. Strasznie żałuję, że nie trafiłam z kolorem, bo mogła być z tego miłość ;) Znacie je? Polecacie może jakieś inne długotrwałe pomadki/błyszczyki? Piszcie! ;)

Ziaja Nuno - Peeling (?) enzymatyczny do cery zanieczyszczonej.

17 sierpnia 2015

Hej ;* Długi weekend już niestety za nami, tak więc pora wziąć się do roboty. Ja jeszcze dzisiaj mam wolne, ale jutro już skończy się leniuchowanie. Trzeba będzie wrócić w tryb pracy i przestawić się na wcześniejsze wstawanie. A tymczasem przychodzę do Was z kolejną recenzją produktu, który powoduje u mnie mieszane uczucia. Z jednej strony liczyłam na dobry produkt, ponieważ Ziaja zazwyczaj zaskakiwała mnie pozytywnie. Jakiś czas temu znalazłam w łazience ten peeling i postanowiłam go lekko odkurzyć. Akurat potrzebowałam czegoś na moje suche skórki, a peeling enzymatyczny wydawał się być do tego idealny. Wszelkie peelingi mechaniczne raczej mi nie służą, choć do tej pory tak myślałam. Postanowiłam więc go wypróbować, bo skoro już jest... :P A czy się polubiliśmy na tyle, by do siebie wrócić, o tym poczytacie w dalszej części postu.
Nuno przeciw pryszczom: Złuszcza martwe komórki naskórka, pobudza procesy odnowy skóry, skutecznie oczyszcza pory, wyraźnie wygładza i rozjaśnia skórę. Efekt nuno: redukcja śladów potrądzikowych, skóra gładka, lekko rozjaśniona      Źródło
Skład: aqua, hexyl laurate, octydodecanol, cetearyl ethylhexanoate, glycerin, polyglyceryl-3 methylglucose distearate, dimethicone, panthenol, behenyl alcohol, butyrospermum parkii butter, hydrogenated castrol oil, stearyl alcohol, protease, subtilisin, tocopheryl acetate, carbomer, cetearyl alcohol, diazolidinyl urea, phenoxyethanol, methylparaben, propylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, parfum, butylphenyl methylpropional, linalool, benzyl salicylate, geraniol, citronellol, limonene, hexyl cinnamal, sodium hydroxide  Źródło
Opakowanie jest średnie jeśli chodzi o kwestie graficzne. Jest takie trochę dziecinne, bardziej skierowane do dzieci. Przedział wiekowy użytkowników serii nuno jaki sugeruje producent to 12+ tak więc właściwie do tej grupy wiekowej może trafia. Jest to lekko miękka tubka z zamknięciem na klik. Nic się nie wylewa, nie brudzi wszystkiego wokoło. Napisy delikatnie się pościerały, ale trochę jednak poleżał, więc to w sumie nic dziwnego. Podczas standardowego zużywania nie powinny się zetrzeć przed wykończeniem opakowania. Otwór jest wystarczający do wydobycia odpowiedniej ilości. Zapach jest delikatny, kremowy, właściwie przyjemny. Myślę, że podpasuje większości z Was. Sam peeling jest w formie delikatnego, lekkiego kremu.
Najważniejsze jest jednak działanie. Peeling należy rozsmarować na twarzy omijając oczywiście okolice oczu i pozostawić na 10-15 minut. Tak też go używałam. Przez ten czas nie odczuwałam żadnego dyskomfortu, właściwie miałam wrażenie, że mam na twarzy zwykłą maseczkę. Po upłynięciu odpowiedniego czasu zmywałam peeling w nadziei, że pozbędę się suchych skórek. Tak się jednak niestety nie stało... Suche skórki jak były, tak po całej zabawie magicznie nie zniknęły. Liczyłam naprawdę na chociażby minimalne działanie, a niestety się zawiodłam. Peeling nie zrobił kompletnie nic. Porów też nie oczyścił, a na to również liczyłam. Stwierdzam, że seria nuno nie jest dla mnie i z tego co widzę po opiniach na wizażu, dla większości użytkowniczek również. Szkoda, oj szkoda... Poszukiwania idealnego peelingu enzymatycznego niestety są nadal aktualne.
Dostępność/Cena:
Drogerie (Natura, Rossmann, itp.) , Sklepy Ziai / ok. 6zł (60ml)

Miałyście ten peeling? A może polecacie jakiś dobry peeling enzymatyczny? Piszcie! :* :)

Pomocnik w walce z bliznami - Bio-Oil.

11 sierpnia 2015

Hej, hej :* Jestem, żyję, ale jestem wymęczona :D Ostatni tydzień miałam bardzo, ale to bardzo intensywny. Załatwianie wszystkich dokumentów, książeczki zdrowia i całej reszty, a to wszystko po to by zacząć.... pracę! Tak, tak, znalazłam pracę. Co prawda w sklepie, ale nie narzekam. Co drugi dzień mam wolny, tak więc mam kiedy wypocząć, zrobić zakupy i napisać coś dla Was. Do tego bez problemu będę mogła rozpocząć od października studia zaoczne, tak więc wszystko gra. Pierwszy dzień był ciężki, ale już się we wszystko wdrożyłam i jest dobrze. Dziś jak się domyślacie, mam dzień wolny. Rano wyskoczyłam już na zakupy i udało mi się dorwać świetne buty i pastę oczyszczającą z Ziai. Ale to dokładniej możecie śledzić na Instagramie. A dziś zapraszam Was na recenzję mojego sprzymierzeńca w walce z bliznami po pieprzykach. Bio-Oil jest chyba znany już większości z Was, jednak i tak dorzucę swoje trzy grosze ;P Tak wiec zapraszam do lektury ;)
 
Bio-Oil jest specjalistycznym produktem do pielęgnacji skóry, przygotowanym aby pomóc poprawić wygląd blizn, rozstępów i nierównomiernego kolorytu skóry. Jest również efektywny w przypadku problemu ze skórą starzejącą się i odwodnioną. Od wprowadzenia na światowe rynki w 2002r., BioOil zdobył 238 nagród w kategorii produktów do pielęgnacji skóry. W 20 krajach zajmuje 1 miejsce w sprzedaży produktów poprawiających wygląd blizn i rozstępów. Źródło
Produkt dostajemy zapakowany w kartonik, dodatkowo zaklejony u góry. Mamy dzięki temu pewność, że nikt naszego egzemplarza wcześniej nie zmacał. Znajdziemy na nim wszystkie potrzebne informacje, przez co buteleczka nie jest niepotrzebnie zaśmiecona. Dodatkowo w środku mieści się również ulotka informacyjna jak stosować produkt. Sama buteleczka jest nieduża, zawiera 60ml olejku. Dobrze się dokręca, nie cieknie, nic się z nią nie dzieje. Otwór, przez który wydobywa się produkt nie jest ani za duży, ani za mały. Dozuje się nim go idealnie. Nie mam się tutaj do czego doczepić. Zapach jest słodki, choć trochę ciężki i perfumowany. Nie każdemu może się spodobać, choć szybko się ulatnia. Olejek wchłania się dobrze, ale pod warunkiem, że użyjemy go w niewielkiej ilości. Przedobrzenie skutkuje tłustą, niewchłaniającą się warstwą oleju na skórze...
Najważniejsze jednak jest tutaj działanie. Bio-Oil używałam dwa razy dziennie przez miesiąc. Wiadomo, czasem zdarzyło mi się zapomnieć, ale byłam wyjątkowo systematyczna o co u mnie jak wiecie trudno. Stosowałam go głównie na blizny po usuniętych pieprzykach (3) oraz na rozstępy. Działanie na blizny przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Każda z nich była inna, ponieważ pieprzyki usuwałam w różnych odstępach czasowych. Niemniej jednak zauważyłam cechę wspólną działania olejku na wszystkie trzy. Przede wszystkim blizny stały się bledsze i mniej wypukłe. Z blizny na szyi jestem niezwykle zadowolona, ponieważ nie rzuca się już tak w oczy :) Nie sądziłam, że to faktycznie może zadziałać. Niestety nie porobiłam zdjęć, bo nawet nie liczyłam na jakiekolwiek efekty. A tu taka miła niespodzianka :) Natomiast z rozstępami już nie jest tak kolorowo. Ale muszę zaznaczyć, że ja je mam już bardzo jasne, a z takimi poradzić sobie może już tylko medycyna estetyczna. W tym obszarze nie zauważyłam zmian, choć wiem, że na te świeże olejek działa przyzwoicie. Jeśli macie problem z widocznymi i wypukłymi bliznami, ja go mogę polecić :) Nie polecam jednak na twarz, ze względu na parafinę na pierwszym miejscu... 

Skład:Paraffinum Liquidum, Triisononanoin, Cetearyl Ethylhexanoate, Isopropyl Myristate, Retinyt Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Anthemis Nobilis Flower Oil, Lavandula Angustifolia Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Calendula Officinalis Extract, Glycine Soja Oil, BHT, Bisabolol, Parfum, Alpha-lsomethyl lonone, Amyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citronellol, Coumarin, Eugenol, Farnesol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, CI 26100.
Nie mogę także nie wspomnieć o dodatkowych rzeczach w paczce z olejkiem. Wpadły do mnie świetne plastry na odciski, na większe rany, zwykłe i oczywiście w Minionki! Wszystkie rozdałam, natomiast Minionkowe zostały ze mną. Robią furorę, nie ma to tamto :D

Dostępność/Cena:
Hebe, Natura, Rossmann, Apteka DOZ, i-apteka, itp. / 30-70zł

Miałyście ten olejek? Jak u Was się sprawdził? Piszcie! ;*

Pierwsza połowa wakacji w zdjęciach. FotoLipiec.

3 sierpnia 2015

Hej ;* Jak tam Wasze nastroje z myślą, że pierwsza połowa lata już za nami? Ja powiem szczerze, że jak na razie tak mnie to nie rusza. Może dlatego, że od wczoraj znów zaczęła się fala upałów... Nie dało się wczoraj normalnie wysiedzieć, tak duszno było. W każdym razie ja zacznę się dopiero martwić końcem lata przed końcem sierpnia. Jak na razie znów musimy się uzbroić w lekkie ubrania, zimne napoje i chłodzące mgiełki do ciała. Ale ja tymczasem zostawiam Was z luźnym postem zdjęciowym. Uwielbiam u Was oglądać takie mixy, więc myślę, że Wam też się to spodoba :P W takim razie Enjoy! ;)
1.Ukochane kwiaty na działce <3 | 2.Miesiąc koktajli. Nie wiem dlaczego nie wiedziałam o takim cudzie, które leżało w szafie tyle czasu... | 3.Moje Maleństwo szuka ślimaka... | 4.Kakao+banan to najlepsza koktajlowa słodycz. | 5.Licencjat obroniony na 5! Taką niespodziankę sprawili mi rodzice <3 | 6.Najpiękniejsza burza jaką widziałam w życiu. | 7.Minions, Minions everywhere! Plastry w Minionki zawsze spoko :D | 8.Testujemy tego cudaka. | 9.Nagrywki w studio. | 10.Szału nie ma. Standardowe lepsze.
1.Nowości w kosmetyczce. | 2.Całkiem dobre. Szkoda tylko, że dwa smaki do wyboru. Mogłoby być więcej. | 3.Grillujemy z przyjaciółmi <3 | 4.Krajobraz po burzy... | 5.Jestę ogrodnikię. Zobaczymy co z tego będzie. | 6.Selfie #srelfie | 7.Lipiec miesiącem spacerków. Uwielbiam moje miasto. | 8.Chillig z przyjaciółmi po raz kolejny. | 9.Nowości z BPS. Brushegg w końcu u mnie! | 10.Coraz bliżej celu... ;)

A jak tam Wasz lipiec? Coś ciekawego się wydarzyło? Piszcie! :*