.

Dermacol make-up Cover 211. Dlaczego jestem na nie?

8 stycznia 2014

Hej Misie :*
Wiecie jak to jest wstać rano na jedyny wykład w całym dniu, być już gotową do wyjścia, wejść tylko na chwilkę na facebooka i dowiedzieć się, że został odwołany...? Nie? To Wam zazdroszczę... Ja dzisiaj przez to przeszłam :D Caaaluteńki dzień wolny, który mogłam przespać. Ale niestety jak już wstanę, to w dzień nie zasnę :( No trudno. Nie psioczę już, bo to w końcu dzień wolny ;D Ale, ale...  Dziś przychodzę do Was z recenzją kosmetyku, do którego dawno temu od zapałałam wielką miłością. Tylko, że chyba na dwóch użyciach się wtedy skończyło. Zauważyłam go u koleżanki i spróbowałam. Wówczas moja buźka potrzebowała punktowca, który świetnie zamaskuje to i owo. Użyłam go wtedy raz, góra dwa. Potem go nie używałam dość długo, aż do ostatniego czasu. Postanowiłam go kupić zachęcona tym jak sprawdzał się kiedyś... Ale od początku.
Zacznijmy może standardowo od opakowania. Przy zakupie dostajemy dość ciekawy kartonik w kolorystyce czarno-różowej. Wygląda całkiem fajnie. Choć ja nie trzymam takich dodatkowych opakowań. Wytrwał tylko do zdjęć i ląduje w koszu. W środku znajdziemy ulotkę informacyjną oraz genialną złotą tubkę. Jestem sroką, więc od razu ją pokochałam. Złoto-piaskowa tubka prezentuje się świetnie. Uwaga, to opakowanie użyłam zaledwie kilka razy, więc w kwestii wytrzymałości tubki oprę się na doświadczeniu tubki koleżanki. Napisy mogą lekko schodzić, całe złotko też trochę matowieje i staje się po prostu brzydsze, obdrapane. Może delikatnie popękać, mimo że tubka wydaje się dość masywna. Zawiera w sobie aż 30 ml podkładu.
Kolor i konsystencja. Z tego co widzę na oficjalnej stronie, dostępnych jest aż 12 odcieni. Tak więc gama kolorystyczna jest dość szeroka. Jednak trzeba uważać gdy kupuje się go w internecie. Karty z odcieniami bardzo się od siebie różnią. Ja miałam to szczęście, że znalazłam go stacjonarnie w moim mieście. Co prawda nie było akurat tego odcienia, aczkolwiek Pan z drogerii sprowadził go specjalnie dla mnie :) Na zdjęciu tego aż tak nie widać, lecz kolor jest nieco ciemniejszy i posiada różowe tony. Jeśli używamy go punktowo, to okej, a jeśli na całą twarz, to można się spodziewać lekkiego efektu Świnki :) Ja nakładałam go punktowo, a potem nakładałam podkład, który go przykrywał. Wówczas wszystko grało jak trzeba. Jednak bez podkładu nieco się odcinał od reszty cery.
Podkład jest dość gęsty, coś jak pasta. Po nałożeniu jednak cera może się nieco świecić. Nie nadaje się na całą twarz, gdyż może mocno zapchać i stworzyć efekt maski. Na sesje zdjęciowe czy punktowo oczywiście można. Co do wodoodporności, to ciężko mi to stwierdzić. Nałożyłam go na Sylwestrową noc i po powrocie nadal był mimo tańczenia. Nie w idealnym stanie jak podczas nałożenia, ale jednak. Krycie ma genialne, zakrywa wszystko co niepożądane. Wydajny też jest jak nie wiem co. Wystarczy go naprawdę niewiele by zakryć to co chcemy. Jak na razie prawie same plusy. Dlaczego więc jestem na nie? A no już wyjaśniam. Już po pierwszym użyciu tej tubki zauważyłam nieco zwiększony wysyp na twarzy. Nie wiązałam tego na samym początku z Dermacolem. Myślałam, że to kaprys mojej cery, tylko nie miałam bladego pojęcia na co tak zareagowała. Dopiero po przeczytaniu posta u Agaty zapaliła mi się czerwona lampka. W miejscach gdzie nakładałam Dermacol, pojawiał mi się większy wysyp. Ale jak to? Przecież jakiś rok temu używałam i nic mi nie było... A jednak. Za każdym razem gdy zakrywałam nim nowe niespodzianki, pojawiało się ich więcej w tym miejscu. Po odstawieniu moja cera wraca do normalności i tak nie wariuje. Załamałam się kompletnie, gdyż zdążyłam go pokochać za krycie... Ale pozostaje mi szukać czegoś innego. Wiem, że zbiera on mnóstwo pozytywnych opinii.

Skład:
 Cl 77891, Parrafinum Liquidum, Paraffin, Cera Microcristallina, Petrolatum, Alumina, Glyceryl Stearate, Silica Silytate, Parfum, +/- Cl 77492, Cl77421, Cl77499
(zaczerpnięty z wizażu, gdyż ja zapomniałam zrobić zdęcia...)

Dostępność/Cena:
Sklepy internetowe, stacjonarnie (ale bardzo rzadko) / ok. 20-23 zł

Myślę, że mimo mojej recenzji, warto go wypróbować. Gdyby też ktoś byłby zainteresowany jego kupnem, chętnie odsprzedam. U mnie będzie tylko leżał i się kurzył. :)

19 komentarzy:

  1. Ja akurat lubię Dermacol :) Nawet dziś zrobiłam małą recenzję o nim. Ja mam cerę z tendencją do zapychania, ale na szczęście używam Dermacolu bardzo sporadycznie i jak na razie wysyp szczęśliwie mnie omija :) A cerę mam bardzo problemową i czasami tylko własnie ten podkład ratuje mnie od schowania głowy w torbe .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie starałam się go używać bardzo mało i tylko na niespodzianki. Ale niestety :(

      Usuń
  2. stosowałam go w czasach gimnazjalno-licealnych, gdy potrzebowałam mocnego krycia. Ale to zamknięty krąg, zatyka pory masakrycznie i dopiero po jego odstawieniu wyleczyłam cerę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja go odstawiłam i cera wraca do normalności. Ale czasem jest mi potrzebne mocne krycie na niespodzianki...

      Usuń
  3. nie dziwota, że zapycha skoro w swoim składzie ma parafinę ciekłą, stałą, wosk z ropy naftowej i wazelinę.
    to tak jakby się worek na twarz nałożyło.
    co nie zmienia faktu, że za taką cenę na drobne partie, jako korektor może się nadać. (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jako korektor go używałam i też lipa :(

      Usuń
  4. Z jednej strony bym odkupiła, bo z moją cerą akurat się lubi, z drugiej strony mam bana na zakupy :P Eh, dylematy kosmetykoholiczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co tam ban :D Z chęcią Ci go odsprzedam :P

      Usuń
  5. Miałam kiedyś na niego chętkę, ale bałam się, że nie trafię z kolorem kupując go przez internet. Kiedy odkryłam Revlon Color Stay to zapomniałam o kupnie Dermacolu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Revlona nie próbowałam. Ale słyszałam, że ma dość dobre krycie :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ale, że kolejna moja czy kolejna Dermacolu? :D

      Usuń
  7. mam dokładnie takie samo zdanie na jego temat, kocham go za idealne krycie a nienawidze ze mega wysyp na mojej buzi i co tu zrobić :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałam go kupić, ale chyba zdecyduję się na kamuflaż z Catrice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nad nim myślę. Ale boję się, że może też mnie zapchać... :(

      Usuń
  9. Ja na początku byłam z niego zadowolona, wszystko ładnie krył i twarz mi się nie świeciła :)
    Ale teraz wróciłam do niego i po 3 dniach miałam na twarzy masę bolesnych krost, które ciężko się goją i ratuję się czym mogę.. Wolę już korektor i Revlon Colorstay :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi się tak samo zrobiło. Dawniej używałam i go uwielbiałam. A teraz lipton :(

      Usuń
  10. Ja i dermacol nie przypadliśmy sobie zbytnio do gustu... może spróbuję go używać jako jakiegoś korektora? Sama nie wiem. Wiem, że w roli podkładu u mnie nie sprawdza się w ogóle. Niestety.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do pisania, więc dziękuję ;* Jednocześnie zaznaczam, że spam będzie usuwany, gdyż mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę :)
Na wszelkie pytania zadane pod postem odpowiadam również pod nim.