.

Hello Youtube! :)

28 września 2013

Hej Dziubki :)
Wgrywam jeden filmik już trzeci raz, ale w końcu jest tak jak być powinno :) Chciałam Was serdecznie zaprosić na mój kanał :) Znajdziecie tam różne ciekawostki, tagi. Wszystko to, czego nie ma na blogu. Jakość może nie jest idealna, jednak na dzień dzisiejszy na tyle pozwala mój aparat i fundusze :) Instrukcje by oglądać w miarę dobrej jakości znajdziecie już w konkretnym filmiku :) Będzie mi niezmiernie miło jeśli zasubskrybujecie i przede wszystkim będziecie mnie oglądać :D
Mam nadzieję, że nie uciekniecie ;D

Aby przejść do kanału, wystarczy kliknąć w obrazek ;)

Total panther look.

26 września 2013

Hej ho :D
Jak tam u Was Dziubki? U mnie w miarę, choć powoli zbliża się nieunikniony początek roku. Zapowiada się nieciekawie, tym bardziej że będzie trzeba walczyć o miejsce w danej grupie. Uwielbiam organizację mojego Uniwerku ;/ Zamiast zrobić po najmniejszej linii oporu, wolą pokomplikować nam sprawy i tyle. Ciekawa jestem co wymyślą potem... Ale nie ma tego złego. Coś się wymyśli :D Ostatnio skorzystałam jeszcze z pogody w miarę dobrej i stworzyłam zestaw. Nie jest to nic wymyślnego, po prostu ot taki look na co dzień. Motyw panterki to jest to, co ostatnio uwielbiam. Stąd też taki pomysł :) Zapraszam do oglądania :D
BLUZKA blouse: House | SWETEREK sweater: Reserved | SPODNIE pants: no name | BUTY shoes: Pepco

Jak Wam się widzi taki zestaw? :D

To już jest koniec... Jedwabny koniec :D

24 września 2013

Hej Dziubki :*
Postu dzisiaj miało nie być, bo choroba zaczyna mnie rozkładać, ale siedzę pod ciepłym kocykiem, wypiłam herbatę z miodem i cytryną i staram się napisać coś sensownego. Terminy gonią, więc napisać trzeba. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją ostatniego już produktu od BingoSpa. Stąd też przewrotny tytuł notki :D Współpracuję z tą firmą już trzeci kwartał i jestem pozytywnie zaskoczona jakością tak niedrogich kosmetyków. Zarówno maseczka jak i serum czekoladowo-limonkowe były dla mnie miłym zaskoczeniem. A czy jedwab do ciała również jest godny polecenia? Zapraszam dalej :)
Standardowo kilka słów od producenta:
Lekki, szybko wchłaniający się jedwab do ciała BingoSpa, dzięki wyjątkowym właściwościom protein jedwabiu, poprawia kondycję skóry, zapewnia jej piękny i atrakcyjny wygląd oraz na długo pozostawia ją subtelnie pachnącą.
Proteiny jedwabiu pomagają zachować wilgoć na powierzchni skóry wywołując efekt przyjemnego i długotrwałego uczucia świeżości oraz gładkość. Jak każdy emolient, zhydrolizowana proteiny jedwabna sprawiają, że skóra staje się przyjemna w dotyku i jedwabiście gładka. Dają efekt lekkiego liftingu.
Proteiny jedwabiu przenikają do wewnętrznych warstw skóry, zwiększając i jednocześnie utrwalając, efekt głębokiego nawilżenia (głęboki efekt kondycjonujący) oraz hamują utratę wody transepidermalnej.
Jedwab do ciała BingoSpa doskonale się rozprowadza i bardzo szybko wchłania. Pozostawia skórę jedwabiście gładką, odprężoną i przyjemnie pachnącą, zwiększa uczucie pewności siebie i świadomości swojego ciała. 
Pojemność 300 ml

  
Butelka standardowa. Przezroczysta, plastikowa. Zakrętka nie sprawia problemów, pod warunkiem że mamy suche dłonie. Przy mokrych możemy mieć kłopot z odkręceniem. Szata graficzna typowa dla Bingo, wszystkie potrzebne informacje znajdziemy na opakowaniu. Na początku użytkowania produkt wydobywa się całkiem dobrze, choć nie idealnie. Niestety im bliżej dna, tym gorzej. Butelka nie jest dobrym pomysłem dla tego typu kosmetyku. Zdecydowanie lepiej spisała by się tutaj pompka. Ciężko ją również postawić do góry dnem. Po raz kolejny czepiam się opakowania i niestety zawsze będę. Naklejka papierowa, choć już troszkę lepsza niż kiedyś. Nie trzeba aż tak uważać by się nie odkleiła :) Poza brakiem pompki nie mam się do czego przyczepić.
Konsystencja... Jedwabista :D A poważnie, ciężko mi ją określić. Nie jest typowo maślana czy żelowa. Coś pomiędzy. Wchłania się całkiem przyzwoicie, choć mistrzostwo świata to nie jest. Chwilę musimy poczekać. Ja wolę jak kosmetyk wchłania się szybko, więc tutaj mi nie za bardzo odpowiada. Zapach jest dość dziwny. Nie potrafię go do niczego przyrównać, jednak nieco drażni mój nosek. Ma w sobie coś takiego z lekarstw... Jak na razie wchłanianie i zapach na nie. A działanie? Nie jest najgorsze. Szału nie ma, jednak nawilża całkiem dobrze. Niestety nie zauważyłam nic poza tym. Ja osobiście nie kupiła bym go ponownie. Ale z tego co czytałam, zyskuje całkiem dobre opinie. Może to tylko ja jestem taka kapryśna? :D Zanim zrezygnujecie z kupna po mojej recenzji, zapoznajcie się jeszcze z innymi :) Tym bardziej,że cena zachęca.
Dostępność/Cena:
Klik / 12 zł

Miałyście? Polecacie może jakiś inny jedwab? :)

Nowo, nowo, nowości w szafie :D

19 września 2013

Hejloł :D 
Jak tam? Ja powoli staram się psychicznie przygotować na to,że zostały mi niecałe dwa tygodnie wolnego :( A potem znów trzeba będzie się przestawić na tryb uczelniany... Jakoś tak mi się nie uśmiecha. Może dlatego, że Miśka będę znów widziała tylko na weekendy. A przez te trzy miesiące zdążyłam się już przyzwyczaić, że widywaliśmy się codziennie... No, ale nic. Damy radę jak zawsze :) Ostatnio w mojej szafie pojawiło się kilka nowości. Większość dostałam od Cioci, choć i też część kupiłam. Kilka cieplejszych rzeczy, kosmetyków... Ciekawi? Zapraszam dalej :)
*Sweterek z wymiany :)
*Bluzka na długi rękaw, koralowa. Dostałam od mamci :)
*Koszulka na ramiączkach.
*Bluzka 3/4 ze skórzanymi wstawkami, lekko prześwitująca. ZARA
*Sweterek zapinany na guziki. ONLY
*Golfik.
*Sweterek zapinany, panterka. RESERVED
* Koszula ze skórzanymi wstawkami. Eva&Lola
*Ołówkowa, kremowa spódnica. RESERVED
*Koszulka. MOHITO
 *Białe, a'la jeansowe spodnie.
*Botki motocyklówki. Przynajmniej tak mi się wydaje :D Wiązane z przodu i zapinane na zamek z boku. Dodatkowo na przodzie mają pasek z klamrą i na całych butach gdzieniegdzie znajdują się delikatne ćwieki. Można je nosić zarówno wywinięte, jak i normalnie. Kupione w CCC za 119,99 zł ;)
*Torebka zapinana na klamro-pasek.
*Portfel :D Od jakiegoś czasu miałam manię na kremowy portfel. Śnił mi się po nocach :D Teraz u nas na Jarmarku dojrzałam to cudeńko, a mój N. postanowił mi go kupić :) :*
*Zimowa kurtka. Szukałam typowej pilotki, jaką sobie wymarzyłam. Jednak jeszcze na moim zadupiu ciężko o coś na zimę. Ale gdy poszłam na bazarek i zobaczyłam tą kurtkę, wiedziałam że musi być moja. Może nie jest to idealny typ pilotki, jednak czuję się w niej świetnie. Co najlepsze, jest to model jeszcze z zeszłego roku, przez co zapłaciłam za nią tylko 75 zł :)
*Żel+oliwka pod prysznic Lirene. Nie pamiętam, ale chyba dałam za niego ok 7 zł.
*Szampon do włosów Artiste. Używam go od dłuższego czasu i jestem w miarę usatysfakcjonowana. W Naturze za 4,99 zł chyba :)
*Płatki kosmetyczne. Oczywiście z Biedronki :D Niecałe 3 zł.
*Lakier do paznokci Sensique Sweet Surprise :) Piękny róż wpadający nieco w czerwień. Dorwany za chyba 5,99 zł.
*Kolejny lakier. Tym razem Essence free hugs. Piękny barbiowy róż. Idealny jako kolor, reszta pozostawia nieco do życzenia :D
*Krem do twarzy. Dotychczas używałam zwykłego Nivea, jednak chciałam spróbować czegoś innego. Padło na Bambino. Wydaje mi się, że zostanę przy nim, gdyż wchłania się szybciej niż Nivea.

No, to by było na tyle. Mam nadzieję,że ktoś przebrnął przez cały post :D
Coś Wam szczególnie wpadło w oko? :)

Algi na twarz! O maseczce algowej do twarzy od BingoSpa.

17 września 2013

Heeej :D
Jak tam? :) Przepraszam, że trochę zaniedbałam bloga, jednak chcę się nacieszyć czasem spędzonym z narzeczonym. Za dwa tygodnie zacznie się rok akademicki, a co za tym idzie będę musiała wyjechać do Zielonej Góry. Niestety mój N. zostaje i będziemy znów widywać się tylko na weekendy.. Ale nie ma co się zamartwiać na zapas, tylko cieszyć się czasem, który jeszcze mamy :) Stąd też moje mniejsze zainteresowanie blogiem. Nie zmienia to jednak faktu, że terminy mnie gonią i czas na dodawanie recenzji produktów BingoSpa. Dziś wpadam z recenzją maseczki algowej. Jest to jeden z czterech produktów otrzymanych do zrecenzowania. Dwa poprzednie możecie znaleźć TU i TU. Nie zamęczając Was więcej moją gadaniną, zapraszam dalej.
Co nieco od producenta:
Nawilżanie jest jednym z podstawowych etapów każdej odmładzającej kuracji kosmetycznej. Woda jest najważniejszym składnikiem tkanek i jest szczególnie istotna dla zachowania dobrej kondycji skóry. Zdrowa skóra zawiera ok. 70% wody w najgłębszych warstwach skóry właściwej i 13% w powłoce zewnętrznej warstwy rogowej. Maseczka algowa do twarzy BingoSpa zawiera kompleks algowy z pięciu najefektywniejszych alg i kolagen.

Algi morskie zawierają proteiny, polisacharydy, polifenole, lipidy, witaminy oraz mikro i makroelementy. Zawierają także chlorofil, chinony, fitosterole i poliaminy. Ze względu na zawartość witamin z grupy B, które biorą udział w metabolizmie tłuszczy i białek, algi wykazują zdolność odnowy naskórka. Zawarte w nich witaminy E i C oraz ß-karoten wykazują działanie antyrodnikowe, wzmacniają ściany naczyń, aktywizują procesy zachodzące w skórze, poprawiają jej koloryt. Algi są także cennym źródłem białek, zawierających takie aminokwasy, jak alanina, aspargina, glicyna, lizyna, seryna. Związki te występują w naturalnym czynniku nawilżającym, będącym składnikiem warstwy rogowej i nadającym skórze odpowiednie nawilżenie.

Maseczka BingoSpa stworzona została z ekstraktu alg  Ascophyllum, Spirulina, Nori, Laminaria i Morszczyn.
Dzięki bogactwu odżywczych i kondycjonujących składników zawartych w algach morskich skóra jest zregenerowana, dotleniona i nawilżona, równomiernie zostają wygładzone zmarszczki. Cera nabiera promiennego wyglądu.
Opakowanie to standardowy Bingowski słoiczek, przezroczysty z czarną nakrętką. Nic nadzwyczajnego. Zdążyłam się już przyzwyczaić do tego typu opakowania. Całość zrobiona jest z plastiku. Nie zmienia to jednak faktu, że słoiczek jest wytrzymały. Nakrętka odkręca się całkiem dobrze i nie sprawia problemów. Papierowa naklejka zawiera wszystkie potrzebne informacje. Właśnie... Papierowa naklejka... Zmora chyba wszystkich kupujących Bingo ;] Musimy na nią uważać, gdyż zmoczona może się odklejać. Jak zwykle u Bingo w kwestii technicznej tylko ta nalepka dostaje minus. Reszta w porządku.
Konsystencja jest nieco galaretowata. Mamy wrażenie, jakbyśmy nakładali galaretkę na twarz :) Ale bez obaw, nie spływa z twarzy. Lekko zastyga, co uniemożliwia jej przemieszczanie się na twarzy. Możemy spokojnie wykonywać inne czynności podczas oczekiwania na zmycie maseczki. Zapach jest nieco owocowy, aczkolwiek wyczuwam w nim coś jeszcze. Za nic nie mogę sobie przypomnieć tego zapachu. W każdym razie czuć też jakieś owoce. Po nałożeniu maseczki czuć lekkie chłodzenie. Nie wszystkim może to pasować. Na cieplejsze dni może to być fajne ochłodzenie dla twarzy. Co do samego działania, jest ono całkiem fajne. Maseczka fajnie oczyszcza twarz. Czuć lekkie ściągnięcie skóry, ale również to charakterystyczne 'skrzypienie'. A czy nawilża? Może trochę. Jednak zdecydowanie lepiej oczyszcza niż nawilża. Wydajność też zaliczam na plus, gdyż wystarczy niewielka ilość do pokrycia całej buźki.
Ze swojej strony mogę polecić tą maseczkę.
 Dostępność/Cena:
 Klik / 10 zł

Miałyście? A może polecacie inne ciekawe maseczki?

Dawno dawno temu...

14 września 2013

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami w ogromnym zamku żyła sobie Księżniczka, która czekała cierpliwie na swojego Księcia. Ten niestety się nie pojawiał, tylko przysyłał pachołków. Żaden jednak nie przypadł Księżniczce na dłużej i dalej żyła w samotności. Aż pewnego pięknego dnia jeden z pachołków zupełnie nieświadomie zapoznał Księżniczkę z Księciem. I tak stali się nierozłączni... Dobra, starczy tych bajeczek :D Dokładnie trzy lata i osiem miesięcy temu zgodziłam się by mój N. został tym Księciem. A w środę 11 września postanowił on spełnić moje marzenie... Klęknął przede mną i wypowiedział magiczne słowa "Wyjdziesz za mnie?" :))) Łzy same cisnęły się do oczu, serce skakało z radości. Usidliłam mojego Miśka :D Co prawda ze ślubem nam się nie spieszy, najpierw studia, praca. Ale przynajmniej teraz wiem, że oboje chcemy tego samego i nie zamierzamy szukać innych drugich połówek w innych bajkach :D Nasza bajka trwa już prawie cztery lata i niech trwa wiecznie :) Bywało różnie, wiele osób i dziwnych zdarzeń próbowało stanąć na drodze do naszego szczęścia, jednak nie udało im się to. Wygraliśmy... Wygraliśmy miłość :) Ale już nie ględzę Wam więcej... :) Chciałam się tylko z Wami podzielić tym bardzo ważnym wydarzeniem w moim życiu :)
Mój Książę doskonale wie, że uwielbiam czerwone róże. Do tego jest ich siedem. A dlaczego tyle? Siódemka od zawsze towarzyszy mi w życiu. W moim adresie znajduje się siódemka, między mną a moją siostrą jest siedem lat i siedem dni różnicy, N. ma w rejestracji samochodu siódemkę, na pierwsze moje urodziny, które spędzałam już z N. dostałam od niego też bukiet siedmiu czerwonych róż :) Wszystko jest po prostu idealnie :)

Adidas 3 Action Intensive - Dezodorant godny polecenia?

12 września 2013

Hej Misie :*
Przepraszam Was, że tyle czekaliście na post. Ale to wszystko spowodowane jest tym,że nie za bardzo mogłam siedzieć, a na leżąco źle mi się pisało. Ale już jutro rano idę na zdjęcie szwów, więc wszystko jest już dobrze. A wczoraj jak miałam się zabrać za pisanie posta, splot wydarzeń uniemożliwił mi to skutecznie. Całe szczęście teraz znalazłam chwilę i do Was wpadam :) Jakiś czas temu, gdy pisałam Wam o dezodorantowym bublu z Nivea, wspomniałam też o ulubieńcu, o którym miał pojawić się post. Razu pewnego podczas wizyty w TESCO do koszyka wpadło to dzieciątko :D Zostało ze mną dosyć długo, a ostatnio go zdenkowałam, więc to najwyższa pora coś o nim napisać. Zapraszam dalej :)
Zacznę od strony technicznej, czyli całego designu dezodorantu. Nie powiem, połączenie kolorystyczne od razu przyciągnęło moją uwagę. Połączenie fioletu, bieli i pomarańczu jest dosyć ryzykowne, aczkolwiek bardzo ciekawe. Do tego duże logo Adidasa i najważniejsze informacje z przodu. Wszystko jak najbardziej na plus. Co prawda w te wszystkie obietnice 48 godzin działania nie wierzę, ale o tym później. Pojemność standardowa, 150 ml. Jak na razie nie jest źle, nie mam się do czego przyczepić. Więcej rozwodzić się na ten temat nie będę, gdyż nie widzę takiej potrzeby :)
 Dezodorant posiada plastikową nakrętkę, która nie sprawia problemów. Nie połamała się, nie otwierała sama w torebce. Psikacz jest standardowy, aczkolwiek część, którą się naciska ma na sobie drobne kuleczki. Nie wiem, czy to opcja dla osób niewidomych? W każdym razie chyba pierwszy raz się z tym spotkałam. Niemniej za to plus.
 I teraz przejdę do najważniejszej części postu, czyli działania tego malucha. Po pierwsze nie mogę się zgodzić z ochroną 48 godzin. Nie sprawdzałam  rzecz jasna czy działa aż tyle, chyba rozumiecie sami :D Aczkolwiek cały dzień w upale spisywał się całkiem dobrze. Faktycznie chronił, wchłaniał to co niepotrzebne i nie robił plam. Nie czułam się niekomfortowo, mimo 30 stopniowego upału. Swoje zadanie wykonywał całkiem przyzwoicie. Jednak po całym dniu niestety wymagał 'pomocy' czyli najzwyczajniej w świecie kąpieli. Nie zmienia to jednak faktu, że ten calutki dzień nie miałam mu czego zarzucić. Zapach jest trudny do określenia. Jednak jest bardzo kobiecy, nie za mocny, ani nie duszący. Mogę nawet powiedzieć, że leciutko owocowy. Wydajność standardowa, czyli ok. dwa miesiące. Ze swojej strony mogę go śmiało polecić. Jednak jak wiadomo, każdemu pasuje co innego :)
Dostępność/Cena:
TESCO, Drogerie Natura /  ok. 13 zł.

Miałyście? A może polecacie jakiś inny, ciekawy antyperspirant? :)

Czekoladowo-morelowe serum od BingoSpa. Czy to faktycznie BINGO? :D

8 września 2013

Hej Bąble :*
Jak tam? :) U mnie coraz lepiej. Co prawda siedzenie sprawia mi niemałą trudność, a pisanie na leżąco nie wychodzi mi za dobrze, ale jestem. Nie mogłam Was zostawić z niczym :) Pewnie post pisany jest na szybko, bo za długo siedzieć nie mogę, ale postaram się zawrzeć to co najważniejsze. Czas mnie goni, a recenzje same się nie napiszą. Dzisiaj wpadam do Was z recenzją kolejnego produktu od BingoSpa, który dostałam w ramach współpracy w kolejnym kwartale. I znów serum. Jak czytaliście poprzednie posty, wiecie, że to serum nie było odpowiednie dla mnie. Dlatego przekazałam je do testowania osobie z rodziny :) Ciekawi opinii? Zapraszam dalej :)
Standardowo, nieco od producenta:
Pyszny, odżywczy zestaw dla Twojego ciała: zapach soczystych moreli, który przypomni Ci co to jest radość życia i czekoladowa rozkosz! Serum BingoSpa sprawi, że pielęgnacja Twojej skóry stanie się niezapomnianą chwilą, chwilą na którą z niecierpliwością czekasz, chwilą, którą pragniesz, by trwała bez końca... dzięki czekoladzie.

Ziarno kakaowca - Theobroma cacao - z którego powstaje czekolada zawiera wielecennych dla skóry substancji, posiada zdolność zmiękczania skóry. Poza tym wykazuje działanie odmładzające i odświeża skórę, skutecznie likwiduje suchości skóry. Antyoksydanty, czyli składniki spowalniające proces starzenia się skóry, znajdujące się w  czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez skórę kolagenu, elastyny i innych protein.

Składniki czekoladowego serum BingoSpa drenują i pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują i działają kojąco. Te wyjątkowe właściwości zawdzięczamy obecności w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to:
psychoaktywne – ß-fenyloetyloamina, tryptofan, anandamid, 
nawilżające i detoksykujące – kofeina i teobromina 
antyoksydacyjne i ochronne w stosunku do komórek skóry – polifenole, głównie flawonoidy i kwasy fenolowych
Aksamitne i delikatne, czekoladowo - morelowe serum BingoSpa do pielęgnacji ciała nasyci skórę odżywczymi składnikami, na długo pozostawia radosny, owocowy zapach.

Waga 150g
 Zacznę od opakowania. Wygodny słoiczek, bezproblemowo udostępnia nam serum. Znów jedyne do czego mogę się przyczepić to papierowa nalepka, która pod wpływem wody może się odklejać. Poza tym, prosta szata graficzna, typowa dla produktów BingoSpa. Podstawowe informacje, takie jak skład, sposób użycia, dane producenta czy data ważności są. Za to plus. Gdyby znów nie ta felerna etykietka, wszystko byłoby tu na plus :)
 Serum jest nieco gęściejsze od masła. Mimo to rozsmarowuje się i wchłania bezproblemowo. Po otwarciu uderza nas zapach. A w sumie to lekki smrodek. Zależy, co kto lubi. Wyczuć w nim można jakąś gumę balonową, czy coś w ten deseń. Czekolada? Morela? Nie czuć tego w ogóle. I tu serum traci na wartości. O ile wersja zapachowa z limonką jest genialna, tak tutaj niekoniecznie. Co do właściwości, nie ma do czego się przyczepić. Dobrze nawilża, wchłania się dobrze. Zapach nie jest długo wyczuwalny. Nie będę się dużo rozpisywała, gdyż to serum, jest bardzo podobne do czekoladowo-limonkowego. Gdyby nie zapach, mogłabym je polecić.
Dostępność/Cena:
Klik / 16 zł.

Miałyście? Polecacie jakieś inne serum? :)
Ja tymczasem wracam znów do łóżka. Trzymajcie kciuki, żeby zdjęli mi szwy do przyszłego piątku :D
Bye :*

My wild dream came true :)

6 września 2013

Hej :)
Jak tam u Was? :) U mnie coraz lepiej. Mieszkanko jest, nowe współlokatorki wydają się bardzo sympatyczne, do tego rana po pieprzyku goi się bezproblemowo. Kto czytał dokładnie posty, albo śledzi mojego fb wie, że w środę byłam usuwać pieprzyka. Cały zabieg przebiegł ekspresowo. Byłam w mega szoku, jak dowiedziałam się, że to już po. Jedyne co bolało to znieczulenie i oczywiście jakiś czas po, gdy puściło. Teraz jest już lepiej :) We wtorek idę na zmianę opatrunku, a do przyszłego piątku powinni mi już zdjąć szwy. Całe szczęście, bo właśnie od piątku zaczyna się u mnie w mieście Jarmark Michała. Koncerty, impreza w plenerze i te sprawy :D
W poprzednim poście z moją chciejlistą punktem pierwszym w tej ubraniowej była katana z motywem panterki. Zobaczyłam taki pomysł w internecie na DIY. Pomyślałam sobie,że przecież mam zwyczajną katanę, którą rzadko noszę i bluzkę w panterkę, która już długo przeleżała niepotrzebna, gdyż zrobiła się za mała. I wtedy w mojej głowie zrodziła się myśl, żeby takie cudo sobie sprawić. Bo po co wydawać pieniądze na coś, co można zrobić samemu? :) Gdy tworzyłam tą listę, już wiedziałam, że będę ją miała. Co prawda mam dwie lewe ręce do szycia, ale mam kochaną Mamę, która szyje genialnie :) Moim zadaniem było tylko dokładnie wykroić materiał. Na drugi dzień już katana była gotowa. Ciekawi efektu? :) Zapraszam na set ;)
 BLUZKA blouse: Reserved | LEGINSY pants: no name | KATANA jacket: Mergie+DIY | BUTY shoes: no name

Katana sama w sobie już jest nieco krzykliwa, więc postanowiłam zestawić ją z czymś bardziej stonowanym. Padło na gładką czarną bluzkę, czarne legginsy oraz zwyczajne trampki. Całość myślę, że prezentuje się całkiem przyzwoicie :D A Wam jak się widzi? :)

Moja skromna wishlista :D

3 września 2013

Hej :*
Zapewne kiedy Wy czytacie ten post, ja jestem w drodze do Zielonej Góry albo gdzieś na Uniwersytecie ^^ Pewnie czekam w gigantycznej kolejce aby oddać indeks. Oficjalnie jestem studentką drugiego roku, więc indeks trzeba znów zdać. A, że jutro będę już szła na zabieg usunięcia pieprzyka, to niestety ciężko będzie mi się ruszać poza dom. Niestety znajduje się po wewnętrznej stronie uda, więc poruszanie będzie mi sprawiało problemy. Dlatego załatwiam wszystko teraz, by potem mieć już spokój. 
Wpadam do Was z moją skromną wishlistą ^^ Część rzeczy jest na wyciągnięcie ręki, więc z jej zrealizowaniem nie będzie aż takich problemów (mam nadzieję :D) Ciekawi o czym marzy Inaccessible i co spędza mi sen z powiek? :D

Na sam początek chciejlista ubraniowa :D
1. Katana ze wzorem panterki. Moja już się 'robi'. Materiał w panterkę wykrojony, katana jest. Teraz tylko mama musi mi go ładnie przyszyć na maszynie i jeden punkt zrealizowany :)
2. Motocyklówki. <3 Botki jakie posiadam są na obcasie. Dlatego przydało by się coś 'normalnego' na płaskim ;]
3.Miętowa koszula <3 Jedną mam, ale to nie to. ;D
4. Kuferek. Niekoniecznie z dodatkowym paskiem. Po prostu potrzebuję kuferka do ręki :D
5.Kurtka pilotka na zimę. Choruję na ten model od zeszłego roku. W tym nadeszła pora na wymianę starego płaszczyka, więc zaczaiłam się na tą.
6.Spódnica maxi. Czarną już mam, biało-jeansową też. Jednak potrzebuję innych kolorów. :)
7.Kołnierzyk. Muszę się rozejrzeć za nimi, albo zobaczyć czy mam jakąś niepotrzebną koszulę :D
8.Torba na dłuższym pasku, tak by dało się ją założyć przez ramię. Na uczelnię będzie w sam raz, a do miasta pasek się odepnie ;)

Teraz bardziej biżuteryjnie ;D
1.Zegarek typowo błyskotkowy :D Zawsze mam zamiar jakiś sobie sprawić, jednak zawsze znajdą się ważniejsze wydatki.
2.Shamballa różowa :) Srebrną i turkusową już mam. Ogólnie shamballe straaasznie mi się spodobały.
3.Wisiorek sówka. Też już długo za mną chodzi.
4.Bransoletka ze znakiem nieskończoności. Genialny motyw ;)
5.Kolejna bransoletka. Tym razem z napisem Love. Kolejny motyw, który sobie upodobałam :D

I na sam koniec wishlista kosmetyczna :D
1.Lakier do paznokci - wściekle neonowy róż. Nigdzie nie mogę natrafić na ten idealny, a Safari niestety u mnie jest słabo dostępny.
2.Pomadki od GoldenRose. Dwa piękne róże <3 Barbiowy, i bardziej stonowany.
3.Delikatny, różowo-mleczny różowy lakier. Niekoniecznie z Vipery.
4.Eyeliner od Wibo. Naczytałam się o nim mnóstwo pozytywów i muszę go mieć.
5.Bronzer ponoć idealny.
6.Masełko do ciała. Zapach musi być genialny <3
7.Podkład Revlon Colorstay.

A jakie są Wasze życzenia? :D