.

Przegląd aktualnej pielęgnacji włosów wysokoporowatych.

25 maja 2017

Hej hej :* I jak tam, obkupione na promocji w Rossmannie? Ja nie powiem, też skorzystałam. Kupiłam dwa żele do twarzy dla mojego N. czarną maskę z Evree i krem do twarzy z Nivea. Niestety krem już po pierwszym użyciu okazał się dla mnie bublem, a maska całe szczęście na razie spisuje się bardzo dobrze. Szkoda, wielka szkoda bo na krem liczyłam bardzo. Miał być matujący i utrzymać makijaż w ryzach a niestety świecę się po nim jeszcze szybciej, a podkład z nim w ogóle nie współgra. Trudno się mówi, zużyję do stóp :D Niemniej jednak ważną rzeczą są też dla mnie włosy. Zawsze miałam je długie, zadbane i były moim atutem. Po wielu nieudanych eksperymentach jednak nie były w dobrym stanie. Musiałam zacząć mocno działać by przywrócić im dawną świetność. W walce o piękne włosy pomagają mi kosmetyki, o których dzisiaj pokrótce postaram się Wam opowiedzieć.

1.Najważniejsze w mojej pielęgnacji jest olejowanie. Bo to olej przywraca włosom ubytki w strukturze. Swego czasu udało mi się wrzucić na bloga serię o olejowaniu z czego jestem niezwykle dumna. Możecie ją zobaczyć klikając w menu "Olejowanie włosów". Ja jestem posiadaczką włosów niestety wysokoporowatych, ale naturalny blond ma to do siebie. W chwili obecnej najlepiej sprawdza się u mnie olej lniany. Staram się go nakładać minimum raz w tygodniu przed myciem. Najlepiej sprawdza się u mnie nałożony na około godzinę, dwie na suche włosy. Wówczas mogę się cieszyć pięknymi zdrowymi włosami. Nałożony na całą noc niestety nie daje takich efektów.
2.Kolejnym krokiem jest szampon. Ten z Nivea używałam do częstego mycia, czyli co dwa dni. Niestety dobija już dna, z czego jest mi przykro. Pełną recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Bardzo się polubiliśmy. O szamponie z Joanny pisałam dwa lata temu w TYM Poście. Wówczas miałam wobec niego inne oczekiwania. Liczyłam na ograniczenie przetłuszczania włosów. Tego zadania nie spełnił i wtedy pisałam, że do niego nie wrócę. Powiem Wam, że zupełnie o nim zapomniałam i przypadkowo sięgnęłam po niego raz jeszcze, ale w celu zmywania oleju. Jako czyścik jest świetny. Zmywa bardzo dobrze olej więc nie muszę martwić się o tłuste kłaczki. DO codziennego mycia odradzam, ale jako szampon oczyszczający do zmywania olejów jak najbardziej.
3.Po myciu musi być oczywiście dobra odżywka, bądź maska. Odżywki używam po każdym myciu, więc zacznę od nich. Aktualnie używam niezastąpionej jak do tej pory odżywki Garnier Ultra Doux. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ. W międzyczasie zaliczam drobne zdrady, bo nie chcę włosów przyzwyczaić. Niemniej jest to pewniak, którego zawsze będę polecać. Nie udało mi się do tej pory znaleźć nic lepszego. Na ostatniej promocji 1+1 zaopatrzyłam się w nią właśnie, oraz w nowość w mojej pielęgnacji odżywkę z olejkami. Ta druga ciągle czeka na swoją kolej i liczę, że będzie równie dobra.
4.Na koniec zostawiłam maskę. Tą używam raz w tygodniu. Maski Kallosa są znane w blogosferze nie od wczoraj. Lubię ją, bo jest treściwa i działa przyzwoicie na moje włosy. Daje im odżywienie i gładkość. Lubię ją, ale zużywanie jest toporne bo wystarczy niewielka ilość. Jeśli planujecie zakup jakiejkolwiek maski Kallosa, polecam zaopatrzyć się w mniejszą wersję, bo te litrowe ciężko zużyć w całości. Niebawem postaram się wrzucić pełną recenzję.

A jak wygląda Wasza pielęgnacja? Macie któryś z tych kosmetyków? Piszcie! :*

Rossmann - Promocja "2+2Gratis" na pielęgnację twarzy!

17 maja 2017

Hej hej :* Dziś, krótko i zwięźle. Pewnie część z Was już wie, a może i nie wszyscy, więc postanowiłam napisać i ja. Już od 20 maja, Rossmann rusza z kolejną wielką promocją. Ledwo uporaliśmy się z "-49% na kolorówkę", a tutaj znów z grubej rury :D Jeśli nadal nie wiecie, co kupić mamie na dzień matki, a fotoksiążka jednak do Was nie przemawia, to może tutaj coś Wam wpadnie ;) Swoją drogą, Rossmann coraz częściej wychodzi naprzeciw klientom, robiąc coraz to ciekawsze promocje. Ja sama z nich korzystam, bo są naprawdę ciekawe. Niedawno wspomniane wyżej "-49%", wcześniej jeszcze 1+1 gratis na żele, odżywki, szampony, dezodoranty i perfumy, promocja na chemię domową przed świętami. Ciekawe co będzie następne? :) W sumie zbliża się dzień ojca, więc może coś w tym kierunku? Warto być czujnym ;)
Wzmianka o promocji znajduje się w najnowszym Skarbie. Promocja obowiązuje od 20 do 30 maja TYLKO dla zarejestrowanych członków Klubu Rossmann.
"*Promocja obowiązuje w dn. 20-30.05.2017 lub do wyczerpania zapasów. Rabat "+2Gratis" dostępny jest tylko jeden raz dla zarejestrowanych członków Klubu Rossmann posiadających wirtualną kartę Klubu, przy zakupie co najmniej czterech różnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Szczegóły i regulamin na rossmann.pl/klub."

Co warto kupić? Myślę, że na pewno nowości marki Evree. Sama planuję zakup czarnej maski z Evree. Do tego nowości Lirene "C+D", maski czysta glinka z L'Oreal, i wiele innych. Ja zamierzam skorzystać z promocji, a Wy? :)

Insta Mix - Podsumowanie kwietnia w zdjęciach.

11 maja 2017

Hej, hej :* Zapłon to ja mam :D Maj już prawie w połowie, a ja dopiero wpadam z podsumowaniem kwietnia. Tak właśnie jest, ostatnio mam spory poślizg jeśli chodzi o blogowe sprawy. No, ale niestety praca magisterska sama się nie napisze. Należę do tych osób, które wszystko zostawiają na ostatnią chwilę. Dziwne to, ale stres mnie w pewnym sensie motywuje do działania. Im bliżej obrony, tym bardziej się spinam i piszę ;) Do tego wpadam w przerwie między robieniem kolejnego referatu na zaliczenie... Stąd też moja mała absencja tutaj i u Was. Obiecuję, że jak to wszystko się unormuje, wrócę do normalnego trybu. Niemniej jednak, dzisiaj wpadam z szybkim podsumowaniem kwietnia w zdjęciach. Dziś nietypowo, bo aż 12 migawek z tego co się u mnie działo. Nic nie poradzę, miesiąc intensywny to i zdjęć jest trochę więcej ;)
1.Piękny początek kwietnia ;) Cudowny zachód słońca u rodziców na działeczce.
2.Studiowanie czasem jest ciekawe :D 
3.W kwietniu również dołączyłam do grona przyjaciółek Nivea. Świetna przygoda.
4.Nowości w pielęgnacji. Niedługo trochę więcej o tych produktach.
5.Wiosennie na działce *.*
6.Kolejna paczka przyjaciółki Nivea <3 Rozpieszczają nas.
7.Wielkanocne babki. Piekłam je po raz pierwszy w życiu i o dziwo wyszły super.
8.Wielki szał na Glamour z gąbką Blend it! Macie swoją? Ja żałuję, że nie udało mi się dorwać jeszcze jednej.
9.Nowy nabytek. Dwutlenek tytanu, to świetny wybielacz dla zbyt ciemnych podkładów.
10.Wizyta u weterynarza. Coroczne szczepienie nas czekało. W ten weekend niestety znów nas czeka kolejna wizyta, bo rana po szczepieniu nieco się babrze :(
11.Powrót do comiesięcznej aktualizacji włosowej.
12.I na koniec smaczki z Rossmann'a. Skusiłam się na promocję -49%, choć dwie pomadki Wibo poleciały już do siostry.

A u Was jak tam w kwietniu? Dajcie znać i wrzucajcie linki do swoich podsumowań ;) Buziaki :*

Na dzień Matki? Fotoksiążka! Idealny prezent dla idealnej kobiety. + Kupon rabatowy 47% dla Was!

6 maja 2017

Hej, hej :* Dziś wpadam do Was z małą inspiracją. Dzień Matki już niedługo, a Ty dalej nie masz pomysłu co by tu zrobić czy kupić dla tej wyjątkowej kobiety? Też miałam ten dylemat. Ciągle te same, oklepane pomysły, ciągle czy to perfumy, czy jakiś krem, ale ile można? Chciałam w końcu dać swojej mamie coś innego, wyjątkowego, specjalnie dla niej. W ten sposób trafiłam na stronę printu.pl gdzie można zrobić spersonalizowaną fotoksiążkę. Tak, pomyślałam. To byłby strzał w 10! Coś tylko dla niej, jedynego w swoim rodzaju... Oczywiście, miałam pewne obawy, ale czy słusznie? Zapraszam dalej.

Swoją fotoksiążkę zrobiłam bardzo szybko. Strona jest przejrzysta, czytelna i bardzo łatwa w obsłudze. Na początku wybieramy sobie rozmiar książki, formę papieru i okładki. Następnie przechodzimy do tej przyjemnej części, czyli ustawiania zdjęć według własnej wizji. Ja robiłam fotoksiążkę wraz z siostrą, która była dla mnie małym hamulcem :D Zdjęć miałyśmy mnóstwo, a trzeba było to jakoś powybierać... Tworzenie książki było najprzyjemniejszym aspektem.
Samo tworzenie projektu jest banalnie proste tak jak już pisałam. Wrzucacie swoje zdjęcia na dolnym pasku, po czym dodajecie je na strony Waszej fotoksiążki. Możecie dodatkowo jeszcze personalizować książkę, dodając własne wierszyki, jakiegoś rodzaju obrazki dostępne na stronie itp. Powiem Wam szczerze, że jest to super zabawa, a i efekt jest cudowny. Ja posiadam dwie fotoksiążki, jedną dla Mamy, a drugą własną ze zdjęciami-pamiątkami. Całość jest robiona bardzo szybko, przesyłka też była w tempie ekspresowym. Niecały tydzień musiałam czekać na realizację oraz dostawę książki. Biorąc pod uwagę, że jednak jest to trochę drukowania i zabawy, jestem pod wrażeniem tak szybkiej realizacji.  Jeśli miała bym być szczera, jestem bardzo zadowolona. Stwierdziłam już z moim N., że po ślubie zamówimy sobie taką wspólną książkę. Zdjęcia są dobrej jakości, a spersonalizowana książka jest pamiątką na całe życie. Jeśli nadal macie dylemat co kupić na prezent dla Mamy, nie zastanawiajcie się. Na pewno będzie to prezent jakiego jeszcze nie miała ;)
Dodatkowo, mam dla Was kupon rabatowy AŻ 47%!!! Oznacza to, że po wejściu w link: https://printu.pl/lp/angietrucco/ możecie odebrać swój rabat i zamówić taką fotoksiążkę prawie o połowę taniej ;) Myślę, że warto skorzystać ;)
A może już macie swoją fotoksiążkę? Dajcie znać! :*

Nivea hairmilk. Mleczna kąpiel dla włosów.

3 maja 2017

Hej :* Trochę się opuściłam, ale już jestem. Teraz ciężko będzie mnie złapać, bo za jakieś dwa miesiące mam obronę pracy magisterskiej... Ale postaram się w miarę systematycznie tutaj pisać. W razie jednak, gdyby mnie nie było zbyt długo, możecie mnie szukać na instagramie. Niemniej dzisiaj jestem i chciałam Was zaprosić na recenzję trzech produktów, które dostałam w ramach bycia przyjaciółką marki Nivea. Paczka mocno mnie zaskoczyła, a tym bardziej to, jak produkty były zapakowane. Siedziały sobie grzecznie w przepięknym kartonie po "mleku". Pomysł super, zaskoczenie jeszcze większe. Z ochotą przystąpiłam więc do testów tego trio. Ciekawi jesteście jak się sprawdziły wszystkie produkty?
Na początek może coś niecoś od samego producenta na temat tych gagatków:

NIVEA® Mleczny szampon pielęgnujący do włosów o strukturze normalnej Hairmilk zapewnia skuteczną regenerację włosów, bez ich obciążania, wyraźnie poprawiając ich kondycję, a tym samym – wygląd. Formuła mlecznego szamponu z naturalnymi proteinami mleka i Euceritem® delikatnie oczyszcza włosy i wzmacnia je od wewnątrz. Starannie dobrane składniki sprawiają, że włosy stają się mocniejsze, wyraźnie odżywione i bardziej miękkie w dotyku. Pielęgnująca formuła szamponu w bardzo efektywny sposób poprawia kondycję włosów wypełniając ubytki w ich strukturze i w ten sposób chroni je przed dalszym zniszczeniem i szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Dla zapewnienia optymalnego efektu, stosuj razem z NIVEA® Mleczną odżywką pielęgnującą do włosów o strukturze normalnej Hairmilk.
NIVEA® Ekspresowa odżywka regenerująca do włosów o normalnej strukturze Hairmilk z naturalnymi proteinami mleka pielęgnuje i odbudowuje każdy kosmyk włosów, bez ich obciążania. Włosy zyskują wspaniały wygląd i zupełnie nowe życie. Odżywka głęboko pielęgnuje włosy i ułatwia ich rozczesywanie. Formuła mlecznej odżywki zawiera proteiny mleka oraz Eucerit® , dzięki czemu włosy natychmiast odzyskują blask i stają się bardziej sprężyste. Odżywka chroni przed uszkodzeniami termicznymi, zwiększa objętość włosów i zapobiega ich łamaniu się.
NIVEA® Mleczna odżywka pielęgnująca do włosów o strukturze normalnej Hairmilk z naturalnymi proteinami mleka pielęgnuje każdy kosmyk włosów, bez ich obciążania. Włosy zyskują wspaniały wygląd i zupełnie nowe życie. Formuła mlecznej odżywki zawiera proteiny mleka oraz Eucerit, dzięki czemu intensywnie regeneruje włosy i wzmacnia je od wewnątrz. Składniki zawarte w odżywce wypełniają ubytki w strukturze włosa i dzięki temu chronią Twoje suche i zniszczone włosy przed dalszym zniszczeniem. Dla zapewnienia optymalnego efektu, stosuj razem z NIVEA® Mlecznym szamponem pielęgnującym do włosów o strukturze normalnej Hairmilk. Źródło
A co o tych trzech produktach myślę ja? Zacznę może od opakowań. Są oczywiście standardowe dla marki, zrobione w ciekawy sposób i przyciągające wzrok. Na półce w sklepie nieco się wyróżniają. Niebieskości jak przystało, są tutaj zachowane. Zarówno szampon jak i odżywka do spłukiwania mają dobre zamknięcia na klik, dzięki czemu produkty nie wyleją nam się podczas transportu. Odżywka b/s też jest dobrze zabezpieczona. Nie mam się tutaj do czego doczepić. Napisy się nie ścierają, nawet po częstym kontakcie z wodą. Wszystko wygląda estetycznie. Co do zapachu, całość jest niezwykle mleczna i ujmująca. Kocham standardowy zapach kremu Nivea, a tutaj ten zapach jest jeszcze bardziej intensywny i bardziej słodki. Zakochałam się w nim *.* Jeśli jesteście fankami mlecznych kosmetyków, tutaj firma Was nie zawiedzie. 
Ale w tym wszystkim najważniejsze jest działanie. Zacznę od kosmetyku, który najbardziej mi podpasował, czyli szampon. Pieni się bardzo dobrze, przez co jest wydajny. Myślałam, że szybciej się skończy, ale jakoś mu się nie spieszy :D Dobrze oczyszcza włosy, choć po pierwszym użyciu miałam wrażenie, że są one niedomyte. Nic bardziej mylnego. On po prostu pielęgnuje włosy, przez co po wysuszeniu są miłe w dotyku i nie obciążone. Jestem pozytywnie zaskoczona. Zapewne jeszcze do niego wrócę :)
Odżywka do spłukiwania jest też ciekawym produktem. Moje włosy lubią treściwe kosmetyki i takie, które mocno je odżywią. No cóż, taka uroda blondynek. Tutaj odżywka spisała się przyzwoicie. Nie jest to jakieś mocne nawilżenie, ale też tragedii nie ma. Jest lekka, dla cieńszych włosów może i sprawdziła by się jeszcze lepiej. Ja mam włosy grube, więc tutaj ciężko mi się określić. Nawilża włosy w stopniu średnim i przede wszystkim pięknie pachnie. Zapomniała bym też wspomnieć o tym, że bardzo ułatwia rozczesywanie moich niesfornych kosmyków ;)
Najmniej polubiłam się z odżywką b/s. Ja takich kosmetyków raczej nie używam, bo najzwyczajniej na świecie, są dla mnie za lekkie. Jak pisałam wyżej, lubię treściwe kosmetyki, więc tutaj odżywka nie zrobiła prawie nic. Dlaczego prawie? Bo ułatwiła rozczesanie włosów po oczyszczającym szamponie ;) I tutaj niestety u mnie działanie się skończyło. Ale wiem, że u mojej siostry radzi sobie lepiej, ale dlatego, że ma mniej wymagające włosy. Dlatego, jeśli lubicie takie lekkie odżywki bo macie zdrowe włosy, polecam jak najbardziej ;) Jednak do bardziej wymagających, lepiej sprawdzi się ta do spłukiwania.

Miałyście to trio? Jak się spisało? Piszcie! ;)

Aktualizacja włosowa - 04.2017.

23 kwietnia 2017

Hej hej :* Jestem i żyję. Coś ciężko było mi się ostatnio zebrać do pisania. Nad głową ciągle wisi mi praca magisterska, ostatnio też święta i oczywiście promocja -49% w Rossmannie. Praca wre w każdym kierunku, więc i czasu było mało. Natomiast dzisiaj korzystam z chwili wolnego i jestem. Chciałam ponownie wrócić do postów na temat moich postępów w zapuszczaniu włosów. Za nieco ponad rok wychodzę za mąż, tak więc zaczynam już zapuszczać włosy na jakąś piękną fryzurę <3 Tak, tak, kto śledzi mój instagram, już wie od jakiegoś czasu, że właśnie za rok bierzemy ślub z moim N. Czas leci nieubłaganie, bo dopiero co było niecałe dwa lata, a tutaj już rok... Czerwiec będzie dla mnie mocno intensywny, więc może mnie tu być niestety mniej. Trzeba będzie już zacząć wszystko rezerwować (poza salą, bo tą już mamy), a do tego przygotowywać się do obrony. Mocno trzymajcie kciuki, żebym nie spadła z tego rollercoastera :D Swoją drogą, co powiecie na inspiracje i posty ślubne? Dajcie znać! ;) Ale nie o tym jak zwykle miało być, a o aktualizacji włosowej... ;)
Na dzień dzisiejszy, moje włosy są w średnim stanie, choć nie jest też źle. Bywało gorzej, ale też oczywiście i lepiej... W międzyczasie miałam małe (no dobra, ogromne..) zawirowania z fryzjerami, z moimi zachciankami i w ogóle, ale całe szczęście wszystko minęło. Zachciało mi się robić sombre, i wyszło w zasadzie tak, że na górze miałam mój kolor, a niżej włosy były prawie czarne. I to było takie nieestetyczne odcięcie, myślałam wtedy, że się załamię. Jedna fryzjerka rozłożyła ręce, natomiast druga podjęła się na szczęście ich reanimacji. Koniec końców, miałam swoje upragnione sombre, które oczywiście mi się z czasem znudziło... Gdy włosy w miarę już urosły, mogłam ten najciemniejszy dół ściąć (bo w zasadzie miałam trzy kolory płynnie przechodzące ze sobą) a,że  środkowy kolor mocno się już nie odróżniał od moich naturalków wyglądało to już dobrze. Z czasem całość się pięknie wypłukała, a ja mam znów swój naturalny kolor. I obiecuję wszem i wobec tutaj na forum, nigdy więcej eksperymentów! :)
Zdjęcia były robione w słońcu, choć już takim wieczornym. To od razu powyżej, po lewej stronie jest chyba najmniej oddające ich kolor. Choć było robione w cieniu. W każdym razie jest to mój naturalny kolor (nie farbowany! :D) z którego jestem ogromnie dumna. Choć nie powiem, zdarza mi się, że klientki szukają farby do włosów "właśnie w takim kolorze jak pani ma" ... ale cóż... :D Ale miało być o ich zapuszczaniu, tak więc podaję stan długości na dziś:

Stan na dzień 23.04.2017r.  +- 61cm

Standardowo, marzy mi się mega długość, więc będę Was na bieżąco informować jak to wygląda ;) A na dzisiaj myślę, że już się wygadałam, tak więc zapraszam na kolejne posty! ;) Stay tuned :*

Wesołego Alleluja!

15 kwietnia 2017

Hej ;* Ostatnimi czasy nie mam w ogóle chęci ani mocy na cokolwiek. W pracy mamy nawał roboty, więc jak wracam to marzę tylko o ciepłym łóżku i śnie. Postaram się po tym nawale nadrobić wszystko oraz zawalę Was zaległymi postami :D Nie będziecie się nudzić ;) W każdym razie dzisiaj Wielka Sobota, ja lecę do kuchni piec z moją siostrą babki Wielkanocne a Wam chciałam złożyć życzenia...
Dużo zdrówka, radości, spokoju, niezbyt dużego brzucha po świętach ;D, odpoczynku i przede wszystkim rodzinnej atmosfery. Oby te święta były takie jak chcecie. Dyngusa mokrego nie życzę, bo i tak będzie przez pogodową aurę. Ale jajka smacznego mogę :D W każdym razie Wesołego Alleluja!!! ;)

Witaj Nivea!

8 kwietnia 2017

Hej hej :* Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień na uczelni. Do tego wczoraj większość dnia odpoczywałam po nocce i kurowałam się. Coś mnie chyba przewiało, bo wszystko mnie boli i jestem bardzo pociągająca :D Jedyny plus jest taki, że wieczór zamierzam spędzić z przyjaciółmi, co niezwykle uwielbiam. Rzadko zdarza nam się gdzieś razem wyrwać. A do tego wszystkiego firma Nivea postanowiła mi umilić ten paskudny czas. Wczoraj dotarła do mnie miła paczka, w ramach projektu "przyjaciółek Nivea". Zaledwie w czwartek rano dowiedziałam się, że dostałam się do programu, a już wczoraj kurier zapukał z niespodziewaną przesyłką. Gdzieś tam widziałam, że dziewczyny dostały już paczki, natomiast nie spodziewałam się od razu "zestawu startowego". Miła i pachnąca niespodzianka ;) Dziś wpadam do Was zaledwie z postem flashowym. Dzięki firmie Nivea, mam okazję stać się jej przyjaciółką i testować nowości marki. Niezwykle mnie to cieszy, bo produkty lubię, choć nie każde oczywiście. Jeśli czytacie blog regularnie, wiecie, że zdarzyło się parę wzlotów ale również upadków. Ostatnio jednak przekonuję się coraz bardziej, a i firma zaskakuje ciągle czymś nowym. Myślę więc, że to będzie zarówno świetna przygoda, jak i okazja do spróbowania czegoś nowego. Swoją drogą nie wiem, dlaczego ciągle nie pojawiła się recenzja pianki do kąpieli (którą de facto uwielbiałam...). No ale nic to, zapraszam Was na szybki flash tego co dostałam i w najbliższym czasie ukarze się na blogu.
Na początek wprowadzę Was nieco w historię i ideę marki. Choć myślę, że wiele z Was gdzieś tam już coś niecoś słyszało... ;)
NIVEA jest linią produktów kosmetycznych międzynarodowego koncernu z Hamburga. Pierwszym, i do dzisiaj najbardziej znanym, produktem tej linii jest NIVEA Creme. To podstawa całej linii marki NIVEA. Krem ten został opracowany i jest sprzedawany na rynku od 1911 roku. Historia marki NIVEA ma już więc ponad 100 lat! NIVEA Creme jest produktem do pielęgnacji skóry. Nic więc dziwnego, że współ-wynalazcą kremu był chemik i dermatolog Paul Unna, we współpracy z aptekarzem Oskarem Troplowitzem. To właśnie Troplowitz nadał kremowi nazwę NIVEA.
Historia marki NIVEA w Polsce
Marki NIVEA i Bambino łącza się ze sobą. W Polsce między I a II wojną światową produkty serii NIVEA wytwarzane były w filii Beiersdorf AG w Poznaniu. Po II wojnie światowej produkcję kremu była kontynuowana w Poznaniu. Pod marką NIVEA na licencji Beiersdorfa firma Pollena-Lechia w Poznaniu wytwarzała kremy. Marka Bambino jest serią kosmetyków do skóry dla dzieci. W Polsce kontynuuje tradycje tej marki, a przez to że ideą tej marki jest pielęgnacja skóry, należy do portfela marki NIVEA. Nie jest to bezpośrednia zależność wizerunkowa, ale marka NIVEA jako producent wspiera lokalna markę Bambino. Rozszerzanie marki i rozszerzanie portfolio Bambino opiera się o doświadczenia i kompetencje marki NIVEA, jednej z najlepiej rozpoznawanych marek kosmetyków do skóry na świecie.  Źródło
W ramach pierwszej paczki nowości otrzymałam dwa dezodoranty Invisible black&white. Produkty na półkach są od niedawna, stąd moja ciekawość jest duża. Nie powiem, oczekuję od dezodorantu dobrej ochrony i braku śladów na ubraniach. W tej kwestii jestem wymagająca, bo w pracy muszę się czuć cały dzień świeżo i pewnie. Ciekawa jestem jak sprawdzą się te dwa cudaki. Męski oczywiście poleciał do mojego N. i to on jest testerem. Przez te wszystkie lata nauczył się już trochę na co ma zwracać uwagę (w końcu jest w związku z blogerką, nie? :D) i postaramy się stworzyć rzetelną opinię na jego temat. Damski oczywiście testuję ja. Ciekawa jestem bardzo. Dziś już pierwsze testy i dezodoranty poszły w ruch ;)
Za jakiś czas spodziewajcie się recenzji obu produktów ;) Ja niezwykle się cieszę, że zostałam przyjaciółką marki i nie mogę się doczekać tej świetnej przygody ;) A Wy jakie macie podejście do dezodorantów Nivea? Może macie jakieś swoje ulubione też innej marki? Piszcie koniecznie! ;)

Insta Mix - Podsumowanie marca w zdjęciach.

3 kwietnia 2017

Hej hej :* Jakby nie patrzeć, mamy już kwiecień... Jak ten czas szybko ucieka. Dopiero co robiłam podsumowanie lutego, a tutaj już goni marzec. Przeraża mnie trochę to wszystko, ale nic na to nie poradzimy. Marzec był dość intensywnym miesiącem, zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym. Organizowaliśmy podwójne urodziny (moje i mojego N.) co było nie lada wyzwaniem, biorąc pod uwagę to, że zarówno w dzień imprezy jak i po niej byłam w pracy. Okazuje się, że jak się chce to można i udało mi się wszystko logistycznie ogarnąć na tip top. Dodatkowo był to miesiąc promocji. Na początku 1+1 na wybrane kategorie w Rossmannie, potem 2+1 na chemię domową. Nie była bym sobą, gdybym się nie skusiła. No, ale dość gadania, zapraszam na fotki ;)
1.Zakupy. Moje białe adidasy uległy zniszczeniu (po całych czterech latach :D), więc przyszła pora na nowe. Czerwone trampki kupiłam do pracy, jednak okazały się kompletnym niewypałem. Farbują jak nie wiadomo co :( Apaszka i chusta w podobnym tonie, bo do mojej kurtki khaki będą idealnie pasowały :D
2.Znowu zakupy. Tutaj promocja 1+1. Zapasy porobione na jakiś czas :P
3.Dzień kobiet. Całkiem przyjazny dzień ;)
4.Kuracja siemieniem lnianym. Piję codziennie, chociaż przychodzi mi to coraz gorzej.
5.Pierwsze grillowanie w tym roku zaliczone. Na spontanie zawsze najlepiej ;)
6.W marcu zrobiło się cieplej, więc można było wyciągnąć rower z piwnicy. Małe odpimpowanie i jest gotowy do jazdy ;)
7.A tak wykorzystywałam dzień wolny. Rowerowa wycieczka po naszym cudownym parku niesamowicie mnie wycisza. Brakowało mi tego.
8.Zakupy po raz trzeci. Wyszłam tylko po żel dla mojego N. a wróciłam z całą reklamówką :D Wysłać babę na zakupy :D
9. Pod koniec miesiąca pojawił się nowy Skarb. Lektura na pochmurny dzień.

A Wam jak minął marzec? Wrzucajcie linki do swoich podsumowań, z chęcią obejrzę :D Buziaki :*

Szczoteczka do oczyszczania twarzy RDL-pierwsze wrażenia.

28 marca 2017

Hej hej :* Korzystając z tego, że dzisiaj lecę do pracy na późniejszą godzinę, postanowiłam do Was wpaść. Ciężko mi się coś ostatnio zebrać do pisania. Może dlatego, że na głowie ciągle siedzi mi praca magisterska... Staram się jakoś wszystko pchać do przodu i nie zaniedbywać równocześnie bloga. Zresztą pewnie zauważyliście małe zmiany kosmetyczne w szablonie ;) Idealnie może nie jest, ale starałam się jak mogłam. Jeszcze może w międzyczasie kilka rzeczy poprawię, pozmieniam i będzie na tip top. Poza tym pogoda za oknem jest coraz piękniejsza, więc też średnio chce się siedzieć przed komputerem. Poza szablonem odpimpowałam również swój stary rower, dzięki czemu korzystam teraz z uroków wiosny i do pracy dojeżdżam właśnie nim. Może na dniach wrzucę zdjęcie na instagrama, więc bądźcie na bieżąco ;) Ale oczywiście, jak to ja, zawsze się rozgadam a recenzja czeka ;) Zapraszam do lektury ;)

Szczoteczka do czyszczenia twarzy Rival de Loop to zaawansowane narzędzie pielęgnacyjne, które, pomaga zachować młody i zdrowy wygląd skóry. Wyposażona jest w 4 wymienne głowice (w tym 2 normalne szczoteczki i 2 miękkie dla wrażliwej skóry), aby skutecznie wyeliminować zanieczyszczenia twarzy, tłuszcz, pozostałości kosmetyków, plamy ułatwiając tym samym wchłanianie produktów do pielęgnacji skóry i poprawiając elastyczność cery. Efekty: Przyśpiesza odnowę komórek, odmładza i spowalnia procesy starzenia się skóry. Nadaje matowej cerze blask i świeży wygląd poprawiając krążenie na powierzchni skóry rozjaśniając koloryt skóry. Wyniki: Po zastosowaniu szczotki do twarzy skóra staje się gładka i miękka. Szczotka usuwa martwy naskórek, a także oczyszcza pory mogące prowadzić do powstawania zaskórników i innych problemów ze skórą. Zawartość: Szczoteczka do twarzy i ciała 360° do głębokiego oczyszczania i peelingu. Zestaw zawiera 4 szczoteczki do twarzy ( 2 miękkie do wrażliwej skóry (A) i 2 średnie dla skóry normalnej (B)). Działa na 2 baterie AA ( w zestawie). Można schować do futerału. (Źródło)
Szczoteczka na samym początku jakoś mnie nie kusiła. Twierdziłam, że szczytem lenistwa i wygody jest myć twarz czymś takim. Ale jak to ja, chciałam sprawdzić o co tyle szumu. Poczytałam, posprawdzałam i stwierdziłam, że skoro dziewczyny tak chwalą sobie poprawę stanu cery dzięki tej szczoteczce, to i może mi coś to da? Nadarzyła się okazja, moje urodziny. Dostałam ją od mojego N. i od tamtej pory używam jej niemal codziennie.
Szczoteczka zamknięta jest w estetycznym etui, dzięki czemu nie wala się wszędzie po łazience. Prezentuje się bardzo interesująco i całe szczęście jest stabilne, dzięki czemu dobrze trzyma się na półce. W zestawie znajdziemy szczoteczkę, dwie baterie, dwie końcówki do skóry wrażliwej i dwie do normalnej. Za taką cenę jest nieźle. głowice białe są do skóry normalnej a zielone do wrażliwej. Ja jednak używam tej do skóry wrażliwej, natomiast raz w tygodniu wybieram opcję mocniejszą. Dzięki temu nie podrażniam swojej twarzy i nie robię jej krzywdy. Do tej pory minęły już dwa miesiące codziennego użytku, a głowice są jak nowe, praktycznie nieużywane. Coś czuję, że długo nie będę musiała ich wymieniać. A co do wymiany, można spokojnie kupić je w Rossmannie. Nie trzeba już całego zestawu, ponieważ w cenie niecałych 11zł mamy dwie wymienne głowice.
A co z działaniem? Liczyłam tak bardzo właśnie na nie. Chciałam uzyskać efekt wypoczętej, świeżej i rozjaśnionej skóry. Twarz tą szczoteczką myję codziennie wieczorem. Tak jak już wyżej pisałam codziennie delikatną, a raz na tydzień mocniejszą wersją. Przez dwa miesiące mogę powiedzieć w zasadzie niewiele, choć pierwsze efekty zaczęłam zauważać bardzo szybko. Dzisiejszy post jest tylko opisem moich pierwszych wrażeń, jednak jakieś już tam efekty są. Dość szybko moja cera odwdzięczyła mi się za codzienny masaż. Stała się wyciszona, mniej zaczerwieniona. Taki masaż dobrze jej robi. Używam tej szczoteczki z czystą przyjemnością. I powiem szczerze, już wiem o co tyle szumu ;) Nie mam porównania z droższymi szczoteczkami, ale z tego co czytałam, RDL radzi sobie na ich tle bardzo dobrze. Spokojnie mogę ją Wam polecić jako tani zamiennik drogich szczoteczek. Za jakiś czas zdam Wam relację z tego, jak szczoteczka radzi sobie na dłuższą metę. Na chwilę obecną jestem na wielkie tak :)
Dostępność/Cena:
Rossmann / 42,99zł

A Wy? Macie tą szczoteczkę? A może macie porównanie z droższymi szczoteczkami? Piszcie! ;)