.

Całuśne usta z Anatomicals?

15 marca 2014

Hej Misie ;*
Ostatnio nieco się opuszczam, ale to ze względu na studia oraz piękną pogodę :) Cudowna wiosna za oknem powoduje, że nie chce się siedzieć przed komputerem, tylko wyjść. Tak więc posty będą się pojawiały nie tak regularnie jak do tej pory. Semestr letni jest nieco krótszy, więc i trzeba się troszkę bardziej spiąć. Nie oznacza to, że całkiem o Was zapominam, o nie ;D Będę, tylko nie regularnie. Ale dziś nie o nieobecności, tylko o dość ciekawym balsamie, który wpadł do mnie na spotkaniu blogerek, miesiąc temu. Używałam go dość często i namiętnie, z tego względu, że moje usta potrzebowały mocnej regeneracji. A czy spisał się tak jak powinien? Zapraszam do dalszej części postu :)
Na początek genialny opis producenta <3
 
Twoje wargi są spierzchnięte, popękane i doprowadzają cię do szału? Pomoże Ci nasza terapia rodem z tubki.
Składniki balsamu sprawią, że Twoje usta znowu będą nawilżone, gładkie i całuśne! I to całuśne do tego stopnia, że będziesz musiała walczyć z pokusą obdarzenia każdej Bogu ducha winnej osoby soczystym buziakiem! Schronienia powinny szukać nawet bezzębne babcie i dziadkowie w kategorii wiekowej 80+!
Produkt Anatomicals to podstawowy krok w kierunku <strong>nawilżonych, gładkich ust. Dzięki zawartości takich składników jak wosk pszczeli, olejek z migdałów czy olej kokosowy utrzymuje Twoje usta w doskonałej kondycji każdego dnia. Świetnie sprawdza się zarówno przy niskich, jak i wysokich temperaturach zapewniając ochronę w każdej sytuacji.
Pojemność: 15 ml\
Balsam dostajemy w kartoniku, który ja oczywiście od razu po zrobieniu zdjęć wyrzuciłam... ^^ Enyłej, otwierając kartonik ukazuje nam się mocno dająca po oczach, czerwona tubka. Myślę sobie, tubka? Przecież pewnie balsam będzie się wylewał na prawo i lewo (przykre doświadczenia z Carmexem..) Ale szansę mu dałam, bo moje usta wołały o pomoc. I przyznam się szczerze, że teraz biję się w pierś, bo z tubki nic a nic się nie wylewa i całkiem przyjemnie się nią obsługuje. Sposób aplikacji też wywołał moje zdziwienie, gdyż tubka kończy się dziwnym 'dziubkiem', ale on również nie jest problematyczny. Wszystko bezproblemowo się nakłada. Napisy się nie ścierają, nic się nie niszczy, a balsam non stop jest ze mną w torebce ;)
A jak jest z działaniem? Przyznam się szczerze, że nieco się ucieszyłam gdy w ramach loterii wpadł do mnie na spotkaniu. Dałam mu szansę i odstawiłam na jego rzecz masełko z Nivei. Na szczęście mnie nie zawiódł, a wręcz wywołał zachwyt. Balsam jest bezzapachowy, choć po nałożeniu na usta czuć jakby lekki, dziwny smak. Nie utrzymuje się on jednak długo. Zostawia przezroczystą powłoczkę, która wygląda jak bezbarwny błyszczyk. Nawilża bardzo, bardzo dobrze. Moje usta jeszcze nie tak dawno potrzebowały mocnego kopa przez niską temperaturę. Balsam świetnie je nawilżył i uratował. Pokochałam je za działanie. Ale byłam ciekawa ja sprawdzi się w warunkach ekstremalnych. Mój N. miał mocno wysuszone usta ze względu na pracę. Posmarował raz grubszą warstwę na noc i co? Rano usta były w o niebo lepszym stanie. Do tego balsam jest bardzo wydajny. Ja bardzo polecam jeśli potrzebujecie mocnego nawilżacza i regeneracji.

Dostępność/Cena:
Klik / 8 zł

Miałyście? Polecacie jakieś ciekawe mazidło do ust? :)

6 komentarzy:

  1. Tego specyfiku jeszcze nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Opis trafiajacy w klienta! Nie miałam go, uwielbiam moja pomadke arbuzową z Avonu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że jest bez zapachu, nie wiem czemu ale uwielbiam jak kosmetyki do ust mają jakieś zapachy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. witam! masz bardzo ciekawego bloga :))
    Ja zaczynam z blogiem fotograficznym, będzie mi miło jak wpadniesz, zobaczysz..
    http://empire-of-impressions.blogspot.com/ , z góry bardzooo bardzo dziękuję!!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie ogromną motywacją do pisania, więc dziękuję ;* Jednocześnie zaznaczam, że spam będzie usuwany, gdyż mój blog to nie miejsce na czyjąś reklamę :)
Na wszelkie pytania zadane pod postem odpowiadam również pod nim.