.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Garnier. Pokaż wszystkie posty

Przegląd aktualnej pielęgnacji włosów wysokoporowatych.

25 maja 2017

Hej hej :* I jak tam, obkupione na promocji w Rossmannie? Ja nie powiem, też skorzystałam. Kupiłam dwa żele do twarzy dla mojego N. czarną maskę z Evree i krem do twarzy z Nivea. Niestety krem już po pierwszym użyciu okazał się dla mnie bublem, a maska całe szczęście na razie spisuje się bardzo dobrze. Szkoda, wielka szkoda bo na krem liczyłam bardzo. Miał być matujący i utrzymać makijaż w ryzach a niestety świecę się po nim jeszcze szybciej, a podkład z nim w ogóle nie współgra. Trudno się mówi, zużyję do stóp :D Niemniej jednak ważną rzeczą są też dla mnie włosy. Zawsze miałam je długie, zadbane i były moim atutem. Po wielu nieudanych eksperymentach jednak nie były w dobrym stanie. Musiałam zacząć mocno działać by przywrócić im dawną świetność. W walce o piękne włosy pomagają mi kosmetyki, o których dzisiaj pokrótce postaram się Wam opowiedzieć.

1.Najważniejsze w mojej pielęgnacji jest olejowanie. Bo to olej przywraca włosom ubytki w strukturze. Swego czasu udało mi się wrzucić na bloga serię o olejowaniu z czego jestem niezwykle dumna. Możecie ją zobaczyć klikając w menu "Olejowanie włosów". Ja jestem posiadaczką włosów niestety wysokoporowatych, ale naturalny blond ma to do siebie. W chwili obecnej najlepiej sprawdza się u mnie olej lniany. Staram się go nakładać minimum raz w tygodniu przed myciem. Najlepiej sprawdza się u mnie nałożony na około godzinę, dwie na suche włosy. Wówczas mogę się cieszyć pięknymi zdrowymi włosami. Nałożony na całą noc niestety nie daje takich efektów.
2.Kolejnym krokiem jest szampon. Ten z Nivea używałam do częstego mycia, czyli co dwa dni. Niestety dobija już dna, z czego jest mi przykro. Pełną recenzję możecie przeczytać TUTAJ. Bardzo się polubiliśmy. O szamponie z Joanny pisałam dwa lata temu w TYM Poście. Wówczas miałam wobec niego inne oczekiwania. Liczyłam na ograniczenie przetłuszczania włosów. Tego zadania nie spełnił i wtedy pisałam, że do niego nie wrócę. Powiem Wam, że zupełnie o nim zapomniałam i przypadkowo sięgnęłam po niego raz jeszcze, ale w celu zmywania oleju. Jako czyścik jest świetny. Zmywa bardzo dobrze olej więc nie muszę martwić się o tłuste kłaczki. DO codziennego mycia odradzam, ale jako szampon oczyszczający do zmywania olejów jak najbardziej.
3.Po myciu musi być oczywiście dobra odżywka, bądź maska. Odżywki używam po każdym myciu, więc zacznę od nich. Aktualnie używam niezastąpionej jak do tej pory odżywki Garnier Ultra Doux. Pełną recenzję znajdziecie TUTAJ. W międzyczasie zaliczam drobne zdrady, bo nie chcę włosów przyzwyczaić. Niemniej jest to pewniak, którego zawsze będę polecać. Nie udało mi się do tej pory znaleźć nic lepszego. Na ostatniej promocji 1+1 zaopatrzyłam się w nią właśnie, oraz w nowość w mojej pielęgnacji odżywkę z olejkami. Ta druga ciągle czeka na swoją kolej i liczę, że będzie równie dobra.
4.Na koniec zostawiłam maskę. Tą używam raz w tygodniu. Maski Kallosa są znane w blogosferze nie od wczoraj. Lubię ją, bo jest treściwa i działa przyzwoicie na moje włosy. Daje im odżywienie i gładkość. Lubię ją, ale zużywanie jest toporne bo wystarczy niewielka ilość. Jeśli planujecie zakup jakiejkolwiek maski Kallosa, polecam zaopatrzyć się w mniejszą wersję, bo te litrowe ciężko zużyć w całości. Niebawem postaram się wrzucić pełną recenzję.

A jak wygląda Wasza pielęgnacja? Macie któryś z tych kosmetyków? Piszcie! :*

Mój osobisty odżywkowy hit. Garnier Oil Repair.

20 grudnia 2015

Hej :* Powolutku już zaczyna się robić nieco świątecznie (a przynajmniej ja czuję już taką atmosferę), choć pogoda temu niestety nie sprzyja. Powiem Wam, że chyba nie pamiętam takiego ciepłego grudnia. Może i bywały lata, gdzie faktycznie było cieplej, ale nie aż tak. Dziesięć stopni przed samą Wigilią to chyba coś nie halo... Mimo to fajnie słucha się świątecznych piosenek w radiu, ogląda te wszystkie piękne dekoracje, albo spotyka Mikołaja i renifery przed pracą ;D Tak, tak, w tym roku w mieście gdzie pracuję dowieziono prawdziwe renifery. Cudne są <3 Kto mnie śledzi na instagramie ten już wie :P A po deptaku śmiga sobie (co prawda delikatnie nieprzypominający, ale jednak) Mikołaj. Dziwne, bo od kilku lat już nie czułam tej magii, a w tym roku jakoś to wszystko wraca. No, ale jak zwykle nie o tym, a o moim małym cudaku miało dziś być. Jakiś czas temu miałam dość spore przygody z fryzjerami. Niestety przez to wszystko moje włosy znów straciły swój blask i muszę o nie walczyć. Z pomocą przychodzi mi (poza oczywiście olejem lnianym) firma Garnier. Miałam już dwie odżywki od nich. Jedna była średniakiem, a druga z kolei niezłym hitem. Ale jak wiadomo, wypadało by coś zmieniać, żeby włosy się nie przyzwyczajały. Dlatego postawiłam na sprawdzony przez włosomaniaczki hit, który również i u mnie dał świetne rezultaty. Po więcej szczegółów zapraszam dalej ;)
Zacznijmy od obietnic producenta ;)
Garnier Fructis Oil Repair 3, to nowa ulepszona formuła. Odżywka zawiera trzy oleje: oliwa i awokado, które wnikają do wnętrza włosa aby naprawić wewnętrzne mikroubytki oraz olej shea, który odżywia na powierzchni włosów, nie obciążając ich i nie zostawiając ich tłustych. Innowacyjna formuła dostarczana podstawowych składników odżywczych twoim włosom i jednocześnie je wygładza. W rezultacie włosy będą bardziej elastyczne i będą się łatwiej rozczesywać. Produkt przeznaczony do codziennego stosowania.
Skład: Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum Extract/Sugar Cane Extract, Olea Europaea Oil/Olive Fruit Oil, Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCl, Persea Gratissima Oil/Avocado Oil, Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum Peel Extract/Lemon Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Parfum/Fragrance (Fil C53911/1)  Źródło 
Odżywka zamknięta jest w żółtym, rzucającym się w oczy opakowaniu. Nie sposób ją przeoczyć na drogeryjnej półce. Szata graficzna jest typowa dla marki. Nalepki się nie poodklejały, nic złego się nie działo do samego końca. Standardowo z tyłu znajdziemy obietnice producenta oraz skład. Ja się zbytnio na składach nie znam, ale jak coś działa i nie robi mi krzywdy to jest w porządku. Zamknięcie jest na "klik", tak więc śmiało można ją przewozić. Otwór przez który wydobywamy odżywkę jest odpowiedni. Nie mam się do czego doczepić jeśli chodzi o kwestie techniczne. Odżywka jest delikatnie gęsta, przez co staje się wydajna. Potrzeba jej naprawdę niewiele by pokryć całe włosy. Miałam ją naprawdę spory czas, a jak wiecie włosy mam długie ;) Pachnie nieco cytrusowo. Jednak nie jest to zły zapach i większości powinien przypaść do gustu. Włosy jeszcze jakiś czas po myciu mają jej zapach.
Ale, ale przecież chodzi o działanie. Ja odżywkę stosuję zarówno "na szybko" jak i na trochę dłużej. Bywa, że nie mam czasu, więc nakładam ją dosłownie na chwilę i zaraz spłukuję. Natomiast gdy czasu jest więcej, nakładam ją na włosy, robię koczka i wchodzę pod prysznic i po 15 minutach spłukuję. W obu przypadkach spisuje się genialnie. Włosy są po niej odżywione, mięsiste, gładkie, nawilżone i sypkie. Czyli w zasadzie takie jak powinny być zdrowe włosy. Uwielbiam ją za ten efekt. Niestety jej jedynym minusem jest fakt, że włosy się do niej przyzwyczajają. Pod koniec już nie chciały z nią tak współpracować jak na początku. Dlatego polecam stosować ją przez jakiś czas, potem odstawić i zastąpić inną odżywką. Wówczas efekty będą ciągle takie same. Ja ją już wykończyłam i teraz planuję zakup czegoś innego. Zapewne do niej wrócę za jakiś czas bo jest bardzo dobra. Polecam wszystkim tym, którzy potrzebują kopa dla swoich włosów ;) Za tak śmieszną cenę, mamy genialną odżywkę, która podratuje nam (oczywiście tylko z wierzchu) nasze włosy. Ja dzięki niej mam włosy, które wyglądają zdrowo, choć jak wiadomo wcale takie idealne nie są.
Dostępność/Cena:
Rossmann, Natura, Kaufland, itp. (ok. 8zł /200ml)
Miałyście tą odżywkę? A może polecacie jeszcze jakąś, poza oczywiście Goodbye Damage i Karite ?? :) Piszcie! 
Buziaki :*

Mój odżywkowy pewniak. Garnier Ultra Doux awokado i karite.

30 grudnia 2014


Hej :* Jak tam po świętach? Objedzeni, wypoczęci i pełni energii? :) Strasznie ciężko mi było wrócić na bloga po tym lenistwie :P Ale w końcu trzeba, choć na chwilę wpaść. Tym bardziej, że jutro Sylwester, więc trzeba trochę szykować a dziś jeszcze pomagam mamie w ogarnięciu mieszkania. A w wolnej chwili chciałam Wam przedstawić mojego ostatniego ulubieńca w pielęgnacji włosów. Jak wiecie (albo i nie :D) od około marca tego roku zaczęłam intensywnie dbać o włosy i przede wszystkim odstawiłam prostownicę. Przez ten okres przewinęło się w mojej łazience mnóstwo kosmetyków pielęgnacyjnych. Zarówno tych lepszych jak i gorszych. Ostatnio non stop towarzyszy mi dzisiejszy bohater notki. Jest to moja mała rewolucja, która wyszła mi zdecydowanie na dobre. Wcześniej miałam szampon z tej serii, o którym pisałam Tutaj. Polubiliśmy się, a ja miałam jeszcze ochotę na odżywkę...
Odżywka Awokado i Masło Karité
Czy pragniesz odżywki, która intensywnie odżywi i uelastyczni Twoje zniszczone i suche włosy?
Odkryj odżywkę Garnier Ultra DOUX z olejkiem z awokado i masłem karité stworzoną z myślą o włosach zniszczonych. Odżywka Garnier Ultra DOUX z olejkiem z awokado i masłem karité , jest wzbogacona w olejek z awokado , znany z właściwości uelastyczniających oraz masło karité , o cechach wysoce odżywczych. Odżywka ma gładką i kremową konsystencję, która nie obciąża włosów.  Źródło

Odżywka zamknięta jest w prawie identycznej butli jak szampon. Różnią się tylko nakrętką. Musicie uważać, bo łatwo się pomylić. Szata graficzna zdecydowanie na plus. Zamknięcie jest szczelne, nie musimy się martwić o niekontrolowane wydostawanie się odżywki. Otwór natomiast pozwala nam na wydobywanie odpowiedniej ilości produktu. Sama odżywka jest nieco gęsta, żółtawa i pięknie pachnie. Zapach jest taki słodki, aczkolwiek dla mnie ciężki do określenia. Na zimę takie zapachy uwielbiam, więc tutaj też plus. Minusów nie znalazłam w tej części.
A jeśli chodzi o działanie... Tu jest bajka. Zarówno jeśli nałożymy odżywkę jako ekspresową na chwilę po umyciu oraz gdy przytrzymamy ją dłużej pod czepkiem efekt jest genialny. Radzę jednak uważać i nie przesadzać z ilością bo może mocno obciążyć. Ale jeśli nauczymy się z nią współpracować, włosy nam się odwdzięczą. Ja nakładam niewielką ilość na długość od połowy ucha w dół i trzymam czasem pod czepkiem materiałowym od 10 do 15 minut, ale też jak nie mam za dużo czasu to od razu po umyciu nakładam ją na odciśnięte włosy i zmywam po około minucie, dwóch. W obu przypadkach efekt jest fenomenalny. Włosy są sypkie, lejące, nawilżone, dobrze się rozczesują, są dociążone i wyglądają przede wszystkim zdrowo. Jest to jedyna do tej pory odżywka, która zadowala mnie w stu procentach. Oczywiście z ciekawości oraz by nie dopuścić do przyzwyczajenia się włosów będę sięgała po inne, jednak to mój taki pewniak, do którego mogę zawsze wrócić. Zdecydowanie polecam szczególnie zniszczonym włosom. Takie cudo, za tak niewiele. Te wszystkie zachwyty dziewczyn nie są bezpodstawne ;)

Jeśli macie włosy zniszczone czy suche, polecam z czystym sumieniem. Drogeryjne, bardzo dobrze dostępne i tanie cudo ;)

Dostępność/Cena:
Wszędzie :D Natura, Rossmann, Tesco, itp. / ok. 8-9 zł (na promocji chyba 6 zł ;)) 200ml

Miałyście? Jaką jeszcze odżywkę polecacie?

Garnier Ultra Doux. Szampon z olejkiem z awokado i masłem karite.

7 października 2014

Hej :* Jestem, jestem. Opierdzielam się, niestety, ale zdaję sobie z tego sprawę. Sami jednak rozumiecie, zaczął się rok akademicki. W moim przypadku jest to już ostatni rok na licencjacie, więc muszę się wziąć do roboty. Pisanie pracy, a do tego zajęcia, które mamy samodzielnie przeprowadzać w jakiś ośrodkach.. Kosmos. Najważniejsze jest jednak, że udało mi się dostać do promotora, którego od początku chciałam wybrać. U innych z tego co wiem była niezła jatka, bo ilość miejsc była ograniczona. Całe szczęście udało się i mój licencjat będzie w dobrych rękach :) Ale nie przynudzam, tylko zapraszam Was na recenzję szamponu, który kupiłam na wyprawkę tu na stancję, a który oczywiście zaczęłam używać już wcześniej, bo nie mogłam się powstrzymać. Ciekawi jesteście czy podbił moje serce na tyle, bym do niego wracała? Zapraszam dalej :)
Standardowo, kilka słów od producenta: Pragniesz szamponu, który intensywnie odżywi i uelastyczni Twoje zniszczone i suche włosy? Odkryj szampon Garnier Ultra DOUX olejek z awokado i masłem karité stworzony z myślą o włosach zniszczonych. Szampon Ultra DOUX z olejkiem z awokado i masłem karité , jest wzbogacony w olejek z awokado , znany z właściwości uelastyczniająych oraz masło karité , o cechach wysoce odżywczych. Szampon ma gładką i kremową konsystencję, która nie obciąża włosów. 
Szampon otrzymujemy w dużej, bo aż 400 ml butelce z całkiem przyjemnym dla oka designem. Mi się on bardzo spodobał i gdyby nie fakt, że wiedziałam konkretnie po co idę, tak czy siak zwróciła bym na niego uwagę. Naklejka na szamponie się nie odkleja nawet pod wpływem wody. Jedynym minusem w tym wszystkim może być fakt wielkiego wręcz otworu, przez który wydobędziemy szampon. Niestety szamponu wylewa się stanowczo za dużo, przez co jego część się marnuje. Konsystencja nie jest ani mocno gęsta, ani też wodnista. Tak gdzieś po środku. Zapach jest przyjemny, taki ciepły, otulający, słodki po prostu. Utrzymuje się na włosach dość długo i chwała mu za to. Dzięki temu moje włosy uzyskują piękny zapach. Pieni się też bardzo dobrze.
Ale nie czarujmy się, bo poza opakowaniem i całą resztą, najważniejsze jest działanie. Byłam bardzo ciekawa tego szamponu, tym bardziej, że odżywka z tej serii zbiera mnóstwo pochwał. Przyznaję się też bez bicia, że po pierwszym umyciu (bez wcześniejszego olejowania i innych cudów) nie użyłam odżywki. Chciałam sprawdzić po prostu działanie samego szamponu. I byłam bardzo mile zaskoczona. Włosy były miękkie, dociążone i mniej wysuszone niż zwykle po użyciu innego szamponu. Po prostu bajka. Oczywiście nie był to idealny wygląd włosów, jaki bym chciała (ale nie czarujmy się, sam szampon nam tego nie zapewni), niemniej jednak wyglądały one jak po użyciu średniej odżywki nawilżającej. Pierwszy raz spotkałam się z szamponem, który daje od razu efekt jak z odżywką. Dodatkowo w połączeniu z olejowaniem (olej nakładam co jakiś czas, nie przed każdym myciem) oraz nawilżającą odżywką włosy wyglądają na takie, które są w całkiem niezłej kondycji. Ba, odkąd używam tego szamponu, dostaję mnóstwo komplementów na temat włosów. Tak więc coś w tym musi być :) Ja osobiście mogę śmiało polecić ten szampon, choć jest on średnio wydajny. Nie uczulił mnie, nie zrobił krzywdy a wręcz pomógł ujarzmić moje włosy.
Pomijam oczywiście fakt, że tytułowy olejek z awokado i masło karite są gdzieś pod koniec składu, niemniej jednak szampon działa i z checią będę do niego wracała.
Dostępność/Cena:
Rossmann, Drogerie Natura / ok 10 zł

Miałyście? Polecacie jeszcze coś do włosów z Garniera bądź innej firmy? (Obiecuję, że postaram się spiąć i pisać regularnie, choć nie tak często jak do tej pory) Buziaki :*

O Dezodorancie z Garniera słów kilka + pierwsza współpraca + koncert ;]

17 października 2012

Witajcie Robaczki ;] Trochę mnie nie było ;D Mam nadzieję,ze jeszcze o mnie pamiętacie. A nie było mnie dlatego,ze po pierwsze nie miałam tutaj w ZG internetu, a po drugie nie wróciłam na weekend do domu. Robiłyśmy parapetówkę, więc nie opłacało mi się na jeden dzień wracać. Całe szczęście mój TŻ przyjechał do mnie. Stwierdzam,że mogła bym z nim zamieszkać, pod warunkiem,że będzie taki jak przez ten weekend. Każda kobieta chyba marzy o śniadaniu do łóżka, ciepłej kolacji podanej prosto pod nos, pomocy przy robieniu obiadu, czy też pomocy w sprzątaniu :] Więc właśnie :) Wszystko powoli się normuje. Przez cały natłok studiów, nie mam nawet czasu, żeby porządnie odespać. Całe szczęście dzisiaj miałam tylko jeden wykład na rano, więc mam czas co nieco napisać ;] Ale nie zanudzam Was bardziej i przejdę do właściwej części notki.
*

Jakiś czas temu trafiłam na dezodorant z Garniera. Widząc wiele pozytywnych opinii, poleciłam go mojemu TŻ. I teraz pozostaje pytanie, czy męski Garnier jest lepszy od damskiego? Tu muszę się zgodzić. Jako,że TŻ bardzo go sobie chwalił, postanowiłam też wypróbować. Oczywiście zakupiłam wersję dla kobiet. Bardziej zawieźć się chyba nie mogłam. Na początku było wszystko ładnie, pięknie. Ale tylko na początku. Potem zauważyłam,że w ciągu dnia, przyjemny zapach zmienia się na bardzo nieprzyjemny. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Pozostawianych plam szczególnie nie zauważyłam. Dla porównania kilka razy użyłam dezodorantu męskiego. I tutaj praktycznie strzał w dziesiątkę. Przyjemny zapach, fajne opakowanie i dodatkowo zabezpieczenie, by niepotrzebnie w torbie nie psikał. Co do damskiego liczyłam na o wiele więcej.
Wiem,że więcej po niego nie sięgnę, chyba,że po wersję dla mężczyzn ;D
*
Następnie chciałam się Wam pochwalić swoją pierwszą nawiązaną współpracą ;] Aktualnie czekam na paczuszkę od firmy Anabelle Minerals ;] Nawet nie wiecie jak mi się banan tworzy na twarzy na samym wspomnieniu o paczuszce ;] A tym bardziej zżera mnie ciekawość, co dostanę do przetestowania ;] Teoretycznie paczka powinna do mnie dotrzeć już za tydzień. Jak będzie w praktyce, tego nie wiem. W każdym razie jak tylko ją dostanę, od razu Was poinformuję :)
*
A teraz chyba najlepsze z najlepszych. Ira znów gra w Zielonej ;] Co prawda dopiero 30 listopada, ale bilet już mam zarezerwowany. Dzisiaj prawdopodobnie będę jechała po jego odbiór. :) Nie mogę przepuścić takiej okazji, tym bardziej,że więcej może się nie powtórzyć.
Już więcej Was nie zanudzam. Mam nadzieję,że ktoś wytrwał do końca ;] Teraz postaram się pisać częściej. Nieraz mam przerwy pomiędzy zajęciami, więc wykorzystam je do pisania ;)
Dziękuję Wam za uwagę :) Do następnego ;]

Recenzja: Pierwszy produkt z magicznego duetu - Garnier-Żel oczyszczający Odblokowuje pory.

14 lipca 2012

 Hej :) Na dzisiaj przygotowałam recenzję żelu oczyszczającego Garnier. Jak mówi tytuł posta, jest to pierwszy produkt z mojego magicznego duetu.
 Żelu używam zawsze wieczorem po demakijażu.
Tak więc zacznijmy od tego co pisze producent:
 Jeśli szukasz produktu na co dzień, który skutecznie odblokuje pory,
to ten produkt jest stworzony dla Ciebie.
Jego formuła z kwasem salicylowym i mineralnym cynkiem zapewnia podwójne działanie: eliminuje zaskórniki oraz usuwa nadmiar sebum
i zanieczyszczenia.
Twoja skóra jest doskonale oczyszczona.

Rezultaty udowodnione!
Zauważysz je na własnej skórze.

         Skóra jest widocznie matowa i oczyszczona
         Niedoskonałości są widocznie zmniejszone
         Zaskórniki są odblokowane, a ślady mniej widoczne.

Dzięki Garnier Czysta Skóra możesz przerwać cykl powstających niedoskonałości dla uzyskania oczyszczonej i pięknej skóry.
*
Skład:
AQUA/WATER, COCO-BETAINE, PROPYLENE GLYCOL,SODIUM, LAURETH SULFATE, PEG-120 METHYL GLUCOSE DIOLEATE, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM, COCOAMPHODIACETATE, BENZYL SALICYLATE, EUCALYPTUS GLOBULUS EXTRACT, MENTHOXYPROPROPANEDIOL, SALICYLIC ACID, SODIUM BENZOATE, TETRASODIUM, EDTA, ZINC GLUCONATE, PARFUM.

Ja się na tym kompletnie nie znam. Widzę jednak,że jest tu trochę alkoholu. Więcej Wam nie powiem na temat składu :D
*
Jak go stosować:
Nanieś żel na zwilżoną wodą twarz. Delikatnie masuj, ze szczególnym uwzględnieniem czoła, nosa oraz brody. Spłucz obficie wodą. Następnie zastosuj tonik ściągający oraz krem nawilżający 24h przeciw niedoskonałościom z gamy Garnier Czysta Skóra.
*
Żel jest do cery mieszanej bądź tłustej ze specyficznymi problemami (błyszczenie się, zanieczyszczenie) lub zależy nam na jej codziennym oczyszczaniu.
*
Konsystencja.
 Typowa dla żelu ;] Jest on przezroczysty.
*
Zapach? Niesamowicie intensywnie pachnie ogórkiem. Serio :D Nie jest to drażniący zapach. Mi bardzo odpowiada. Czuć go podczas mycia twarzy żelem. Czy utrzymuje się na skórze? Przez krótki czas.
*
Sposób dozowania.
Żel posiada specjalną pompkę. Nawet podczas końcówki produktu, ułatwia to nieco zadanie. Podczas jednego naciśnięcia pompką do końca uzyskujemy odpowiednią ilość produktu. Choć ja i tak naciskam ją mniej więcej do połowy, bo to w zupełności mi wystarcza. Żel pieni się całkiem dobrze,więc wystarczy go naprawdę niewiele do jednego mycia. Jest przez to bardzo wydajny. Używam go razem z siostrą od około miesiąca(?) i jeszcze jest go połowa. Tak więc myślę,że dla jednej osoby przy oszczędnym używaniu starczy go na ok. 3 miesiące.
*
Cena: około 16 zł.
Myślę że to sporo jak za żel, dlatego warto szukać go w promocjach. Chociaż z drugiej strony za żel, który ma tak widoczne działanie, warto za niego dać nawet te 16 zł.
*
Teraz przejdźmy do mojej opinii.
Producent zapewnia nas o tym,że:
*Skóra jest widocznie matowa i oczyszczona. Z tym się całkowicie muszę zgodzić. Po umyciu moja cera jest matowa i oczyszczona. Później i tak traktuję ją tonikiem, ale przed tym widać obietnice producenta.
*Niedoskonałości są widocznie zmniejszone. To również zauważyłam. Może nie tak od razu, ale po jakimś czasie stosowania, moja problematyczna i skłonna do niespodzianek cera, poddaje się całkowicie działaniu żelu. Od zawsze po nałożeniu jakiegokolwiek kosmetyku na moją cerę (puder, róż, bronzer) wyskakiwało mi mnóstwo niespodzianek. Przez to na pewien czas musiałam odłożyć je na bok. Ale tak być nie mogło. I wtedy w moje łapki trafił żel z Garniera. Od tamtej pory mogę spokojnie nakładać na moją buźkę te kosmetyki, bez obaw że wyskoczy mi po nich coś nowego.
*Zaskórniki są odblokowane, a ślady mniej widoczne. Może trochę. Tutaj szczególnie tego nie zauważyłam. Co prawda, ślady po zaskórnikach szybciej znikają, jednak nie przypisuję tego tylko i wyłącznie żelowi.
*
Podsumowując. Żel jest warty swojej ceny. Odkąd mam go w swojej kosmetyczce, używam codziennie. Jestem z niego bardzo zadowolona :)
Niebawem kolejny i zarazem ostatni produkt, któy urzekł moje serce i stosuję go do wieczornej pielęgnacji twarzy.
Miałyście go? Co o nim sądzicie?
Do następnego :)