.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie pędzli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie pędzli. Pokaż wszystkie posty

Isana olejek pod prysznic, czy może do mycia pędzli?

2 lipca 2017

Hej hej :* Dziś szybko, krótko i zwięźle. Z dniem dzisiejszym kończy mi się urlop, nad czym bardzo ubolewam. Powiem Wam szczerze, że nawet nie odpoczęłam. Cały tydzień staraliśmy się załatwiać sprawy związane z weselem (te, które już możemy, bo na dobrą sprawę został nam zaledwie rok...). Nie powiem, bo wszystko co chcieliśmy wiedzieć, to wiemy, mamy już podpisaną umowę z fotografem-kamerzystą i dj'em. Myślę, że dokonaliśmy najlepszego wyboru jakiego mogliśmy. Popytaliśmy też o kilka ważnych spraw, które będziemy załatwiać za kilka miesięcy, jednak plus minus dowiedzieć się mogliśmy. Tak więc urlop zleciał mi ekspresowo. Do tego wczoraj miałam na uczelni absolutorium, co bardzo mnie zestresowało i wymęczyło. Jak wiecie, na blogu jestem mniej, bo nie mam najzwyczajniej czasu. Mimo, że praca napisana i przyjęta, to obrona dopiero za tydzień. Od jutra ostro zaczynam brać się za naukę, więc w tym tygodniu raczej nic nowego nie napiszę... Ale już od przyszłego tygodnia poświęcam się tylko pracy i blogowym sprawom ;) Macie moje słowo. Ale gadanie, gadaniem, a recenzja czeka... :)

ISANA Olejek pod prysznic. Natłuszczające olejki pielęgnują suchą oraz wrażliwą skórę. Pantenol oraz witaminę E, chronią przed wysuszeniem. pH-przyjazne dla skóry, testowane dermatologicznie.
Składniki:
Glycine Soja Oil, Mipa-Laureth Sulfate, Laureth-4, Propylene Glycol, Parfum, Helianthus Annuus Seed Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Aqua, BHT, Benzyl Alcohol, Citronellol. Źródło
Olejek początkowo nie zwrócił mojej uwagi. Zwyczajnie pod prysznic wolę żele. Niemniej jednak gdzieś obiło mi się o uszy, że jest całkiem niezły i niedrogi. Swą urodą mnie jakoś za serce nie chwycił, choć do tych złych też nie należy. Ot, zwyczajna plastikowa buteleczka jak żel pod prysznic, przezroczysta, zamykana na klik. Standard, rzec by można. Naklejka się nie odkleja, wszystko do samego końca wygląda estetycznie i schludnie. Nie wylewa się też na prawo i lewo, co jest niezmiernie ważne w tego typu produktach. Zapach ma przyzwoity, nawet ładny. Konsystencją nie różni się niczym od innych olejków. Jak to olej, jest olejowy (a masło maślane :D). Podsumowując, w kwestiach technicznych wszystko gra. Nie mogę się do niczego przyczepić.
Ale halo, przecież to olejek pod prysznic, a ja nie zamierzam nic w tym kontekście pisać. Pod prysznic go nie użyłam ani razu. Już tłumaczę dlaczego. Wiele z Was zapewne już miała z nim styczność. Olejek ten sprawuje się wręcz genialnie w kwestii mycia pędzli i gąbek do podkładu. Powiedzieć by się chciało, ideał wręcz. Od momentu jak go odkryłam, ciągle gości w mojej łazience. Jest średnio wydajny, ale cena też jest śmieszna. Bez promocji kosztuje 6,99, ale często można go wyhaczyć taniej. Jeśli chodzi o mycie pędzli, w duecie z brushegg sprawdza się dobrze. Pędzelki są domyte i pachnące. Najlepiej jeszcze wymieszać sobie na jajku olejek, z ulubionym żelem do mycia twarzy. Wówczas sukces i szybkość domycia gwarantowane ;) Solo oczywiście też jest dobrze. Ale, że ja aktualnie poza pędzelkami używam też gąbki do podkładu, tak też go wypróbowałam. Tutaj też jest dobrze, choć po całym myciu polecam jeszcze raz gąbeczkę umyć żelem. To tak tylko z ostrożności, żeby rano makijaż nam się za bardzo nie wytłuścił :D Z czystym sercem mogę Wam ten olejek polecił. Do tej pory nie znalazłam nic w tak śmiesznej cenie, co by doczyszczało tak dobrze akcesoria kosmetyczne :)

Dostępność/Cena: Drogerie Rossmann / 6,99zł(200ml)

A Wy? Miałyście ten olejek? A może znalazłyście coś równie dobrego? Piszcie! ;) :*

BrushEgg czyli słynne myjące jajeczko do pędzli.

9 września 2015

Hej ;* Staram się pisać znów w miarę regularnie. Nie mogę niczego obiecać, ale będę mocno się starać. Dziś w chwili gdy mam jeszcze trochę czasu do autobusu chciałam Wam napisać parę słów na temat słynnego już jajeczka BrushEgg. Jak tylko pojawiło się na rynku, moje serce zabiło do niego mocniej. Trochę gadżeciarskie, ładnie wyglądające i przede wszystkim ułatwiające mycie pędzli. To ostatnie najbardziej mnie zaintrygowało. Do tej pory pędzle myłam po prostu na dłoni i jakoś to zdawało egzamin. Nie powiem, było to czasochłonne i nie do końca idealnie skuteczne. W końcu i na stronie BornPrettyStore pojawiło się to cudo. Postanowiłam się skusić i z niecierpliwością czekałam na przesyłkę. Gdy w końcu dotarło, moje oczy mocno się zaświeciły. A czy poza wyglądem to jajeczko również radzi sobie tak dobrze z myciem pędzli jak było to w zamiarze? O tym przeczytacie w dalszej części postu. Zapraszam więc do lektury ;)
Jajko z założenia ma być ułatwieniem dla wszystkich posiadaczek pędzli do makijażu. Dzięki swojej powierzchni ułatwia mycie. Okrągłe wypustki na górze mają służyć do mycia mniejszych pędzli, natomiast te poziome do większych. Ma być ono wygodne w użytkowaniu i zarazem ułatwiające nam tą znienawidzoną czynność. Do wyboru jest kilka wersji kolorystycznych co uważam za plus, jednak zamawiając je przez stronę BPS nie mamy wpływu niestety na jego kolor. Mi trafiło się akurat różowe z czego bardzo się cieszę. Lubię ten kolor, tak więc dobrze się stało.
Moje jajeczko pochodzi jak już wiecie ze strony chińskiej. Nieco obawiałam się przez to o jego jakość. Całe szczęście okazało się one dość solidne. Silikon jest wytrzymały, a otwór na palce idealnej wielkości. Do tej pory nic złego mi się z nim również nie stało. Jestem pozytywnie zaskoczona jego jakością.
Pora jednak przejść do konkretów. Pozachwycałam się nad jego wyglądem i całą resztą, natomiast chodzi tutaj głównie o to jak radzi sobie z myciem pędzli. Powiem Wam szczerze, że miło się zaskoczyłam. Jajeczko ułatwia mycie pędzli zarówno tych mniejszych jak i większych zbitych jak np. Hakuro H51. Nigdy nie udało mi się jeszcze mojego Hakusia tak dokładnie wyczyścić jak z tym jajem. Mycie pędzli z udręki stało się dla mnie czystą przyjemnością. Tak jak jest to w zamiarze na poziomych wypustkach polecam myć większe pędzle, a na pych okrągłych mniejsze. W tej roli sprawdzają się świetnie. Nie sądziłam, że taki mały gadżet potrafi ułatwić życie. Zazwyczaj staram się dystansować od tego co jest tak mocno zachwalane u innych i wolę przeczekać ten bum. Tutaj jednak uległam i wiecie co? Nie żałuję. Z całego serca mogę polecić Wam te jajo. Obecnie możecie je znaleźć na wielu różnych stronach drogerii czy nawet na allegro. Jednak kupujcie z tych sprawdzonych, coby się nie przejechać ;) Koszty takiego gadżetu oscylują w okolicach 30 zł. To które ja mam możecie zamówić na stronie BPS za około 22zł. 

Dostępność/Cena:
Klik / $5.69

Dodatkowo korzystając z poniższego kodu otrzymacie rabat 10% ;)
Miałyście to jajo? Jęli tak to jakie są Wasze odczucia? Piszcie! ;)

Jak zużyć nietrafiony olej? Czyli o myciu pędzli słów kilka (+tutorial)

7 lutego 2015

Hej ;* Sesja i po sesji. Został mi tylko jeden egzamin we wtorek i wygram kolejną wojnę :D Generalnie najgorsze już za mną, a wtorkowy egzamin to już tylko formalność. Ale dziś nie o tym. Pewnie wiele z Was ciągle zastanawia się jak domyć niektóre pędzle. Największy problem może być z tymi typu flat top, z tego względu, że są one zbite i kosmetyk wchodzi w głąb niego. Najczęściej używane są one do podkładów płynnych. O ile te lżejsze da się spokojnie wypłukać i wyprać z pędzla, o tyle z tymi cięższymi może być problem. Ciągle zastanawiałam się jak domowym sposobem doprać mojego flat topa z całego podkładu. Wiadomo, pędzel zbierając w środku pozostałości podkładu stał się również siedliskiem wielu bakterii. Przy cerze problematycznej (czyli również mojej) jest to spory problem. Próbowałam szamponem, mydłami i nic nie radziło sobie w stu procentach. Jednak jakiś czas temu kupiłam olejek babydream w celu stosowania na włosy. Niestety w tej roli się nie sprawdził... Leżał sobie bidulek, aż w końcu postanowiłam spróbować domyć nim pędzel. Skoro włosom krzywdy nie robi, to tym bardziej nie powinien zniszczyć pędzli. I tak w ten oto sposób znalazłam dla niego idealne zastosowanie, które myślę, że przyda się również niektórym z Was. Tak więc zapraszam na krótki i obrazkowy tutorial jak za pomocą nietrafionego oleju do włosów domyć pędzle. Enjoy! :)
Do tego celu potrzebne nam będzie poza oczywiście nietrafionym olejkiem, mydło. Obojętnie jakie. Ja do tego celu zużyłam zwykłe mydło łazienkowe do rąk. Potrzebne ono nam bardziej będzie do domycia oleju z pędzla, bo sama woda sobie nie poradzi ;)
1.Pędzel moczymy pod bieżącą wodą w pozycji skośnej. Musimy pamiętać, by nie moczyć go pionowo włosiem do góry oraz by nie zmoczyć części powyżej skuwki. Nie chcemy przecież, by nasz pędzel się rozkleił :) Moczymy go w sposób jaki jest pokazany na zdjęciu. Nigdy nie inaczej.
2.Gdy nasz pędzel jest już odpowiednio mokry, na suchą dłoń nakładamy średnią ilość oleju. Musicie pamiętać, żeby najlepiej przy pierwszym przemyciu ręka była sucha. Wówczas do pędzla dotrze sam olej ułatwiając nam mycie. Gdy będzie tam też woda, będzie trochę ciężej. Pędzel zamaczamy w oleju i staramy się delikatnie "wcisnąć" go jak najgłębiej. Wówczas dotrzemy do najgłębszych części włosia i dokładnie je doczyścimy.
3.Kolejnym krokiem jest wymywanie produktu. Kolistymi ruchami "smyramy" dłoń tak, jakbyśmy pędzlem nakładali podkład. Można oczywiście zrobić to odrobinę mocniej, ale też nie przesadzajcie bo zniszczycie pędzel. A nie o to nam przecież chodzi ;) Następnie spłukujemy pędzel pod wodą w taki sam sposób jak na zdjęciu pierwszym.
4.Następny etap to doczyszczenie pozostałości oleju. W tym celu nakładamy na opłukaną dłoń mydło (najlepiej takie w płynie). Teraz w taki sam sposób jak przy oleju doczyszczamy pędzel.
5.Punkty 2-4 powtarzamy tak długo, aż woda po płukaniu pędzla będzie całkowicie czysta. Zajmie Wam to niewiele czasu. Zdecydowanie krócej i dokładniej niż mycie samym mydłem. W ten sposób uda Wam się idealnie doczyścić pędzel i przede wszystkim pozbyć się bakterii. A przy okazji nie zmarnuje się Wam niedopasowany olej ;)
Jeśli wykonacie wszystko dokładnie, pędzel będzie doczyszczony na tip top :P Powyżej macie efekt przed i po myciu. Myślę, że post będzie dla Was bardzo przydatny. Jeśli choć trochę Wam pomogłam, proszę o kciuki w górę :D A tak poważnie, to piszcie, czy chcecie tego typu posty. A może jakieś przepisy DIY na domowe maseczki na włosy? Śmiało piszcie, co byście chcieli zobaczyć na blogu. Dziękuję Wam za uwagę ;) Buziaki :*