.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cztery Pory Roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cztery Pory Roku. Pokaż wszystkie posty

Pomarańczowe delicje od Czterech Pór Roku.

28 grudnia 2013

No hej Misie :*
Święta, święta i po świętach co? Zleciały strasznie szybko przynajmniej mi. Pyszne jedzenie, przejedzony brzuch, a potem jeszcze świetne 18 urodziny kuzynki, to jest to :D A Wam jak minęły święta? Mam nadzieję, że dobrze i spokojnie. Myślę, że Mikołaj czy tam Gwiazdor (jak kto woli) był hojny? :) Ja skreśliłam dzięki Niemu jeden punkt z wishlisty już skreśliłam. Chociaż na oficjalnej blogowej liście nie było tego prezentu, to kto śledzi fanpage ten wie. Wymarzyłam sobie skórzaną spódniczkę, która wylądowała właśnie pod choinką <3 Już nie mogę się doczekać lata, kiedy ją znów ubiorę :) Jest właśnie taka jaką chciałam. Ale nie o tym maiło być. Dzisiaj wpadam już do Was z recenzją. W najbliższym czasie mam Wam do pokazania kilka ciekawych kosmetyków. Ale zacznę od kremu do rąk, który kiedyś już miałam, ale w innej wersji zapachowej. Tym razem dzięki drogerii superkoszyk.pl wpadł do mnie ta wersja zapachowa, na którą polowałam ale nie znalazłam. Jest to wersja limitowana, może dlatego. Niemniej jednak jak zobaczyłam go na stronie, to nawet się nie wahałam i wrzuciłam do koszyka. Recenzja pojawia się w miarę szybko tylko dlatego, ze wcześniej miałam w swoich rękach ten sam krem, lecz o innym zapachu. Kwestią było tylko upewnienie się czy działają tak samo. Czy jest z tego miłość?
Opakowanie to standardowa tubka zawierająca 130 ml kremu. Design zdecydowanie przyciąga wzrok. Jest mocno pomarańczowy z całkiem przyzwoitą szatą graficzną. Napisy nie powinny się ścierać, chyba że zaczynamy dobijać dna. Ale wtedy po wykończeniu przecież tubki nie będziemy trzymać. Tubka nie otwiera się sama w torebce, więc nie ma obawy o pobrudzenie torebki czy kosmetyczki. Ja krem noszę ze sobą zawsze i nigdy nic złego się nie działo. Dzięki nakrętce możemy krem spokojnie postawić. Otwiera się bez zarzutów, więc nie musimy się też obawiać o paznokcie. Jak na razie jest dobrze.
Konsystencja kremu (po prawej) jest całkiem przyjemna, można powiedzieć, że nawet troszkę bardziej treściwa, aczkolwiek delikatna.
Zapach jaki wyczuwam podczas aplikacji tego kremu to autentyczne pomarańczowe delicje. Może nie pachnie jak te z wyższej półki, ale te 'podrobione' owszem. Czuć czekoladę i tą pomarańczową galaretkę. Krem wchłania się dość szybko pozostawiając dość miły zapach przez dłuższą chwilkę. Potem zapach się ulatnia, więc wrażliwe noski nie będą aż tak niezadowolone. Ja się do niego przyzwyczaiłam, choć przyznam, że nie tego się spodziewałam. Po posmarowaniu i wchłonięciu dłonie są zmiękczone, nie są już tak suche. Zostawia po sobie przez chwilę też lekki film, który znika bardzo szybko. Jest to niestety efekt doraźny do następnego mycia dłoni. Zresztą sam producent zaleca używać go każdorazowo po użyciu mydła bądź detergentów. Niemniej jednak mniej wymagające dłonie będą z niego zadowolone. Moje w tym roku nie są już tak kapryśne, więc krem doraźnie mi pomaga. Choć obawiam się, że jak przyjdzie prawdziwa zima (teraz to chyba jesień... :D) to będę potrzebowała czegoś bardziej nawilżającego.
Ale cieszę się, że mogłam spróbować kremu, który od dłuższego czasu chodził mi po głowie. Myślałam, że zapach będzie nieco apetyczniejszy, choć pomarańczowe delicje lubię. Jeśli Wasz skóra dłoni nie jest bardzo wymagająca, mogę go polecić. Tym bardziej, że cena zachęca.
Dostępność/Cena:
Rossmann, Superkoszyk.pl / ok. 5 zł , (3.49 zł w promocji na stronie superkoszyk)

Dostępnych jest mnóstwo wersji zapachowych, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Porównanie kremów do rąk - Mariza i Cztery Pory Roku.

11 marca 2013

Hej ;]
Dzisiaj nawiedzam Was po raz kolejny :D Dopóki mam wenę do pisania, robię to tak często jak się da. Potem zapewne będzie nawał prac na zajęcia i znów będzie mi brakowało czasu. Dlatego chcę teraz nadrobić to, co czeka mnie niebawem. W międzyczasie robi mi się smaczny obiadek ;P Tak, jestem z tych studentów, którzy nie jedzą zupek chińskich na potęgę, i nie, nie mieszkam z rodzicami. Tzn. mieszkam od czwartku do niedzieli :D A pozostałe dni uczę się i mieszkam w Zielonej Górze z koleżankami. Więc jak mam więcej czasu, pichcę sobie obiadki :D Co prawda nie są to jakieś wymyślne dania, bo kucharka ze mnie żadna :D Cenię sobie najbardziej Polskie jedzenie ;] Ale nie zanudzając Was, dzisiaj przychodzę z dwoma kremami do rąk, które od jakiegoś czasu miałam okazję testować. Tzn. pierwszy testowała moja mama, gdyż mi potrzebny krem do rąk nie był. Jak na złość, gdy dłonie zaczęły mi się wysuszać, moja mama już powoli denkowała ten krem, więc postanowiłam kupić coś nowego dla siebie. Jesteście ciekawe tych kremów? Zapraszam ;]
Dzisiaj na tapetę lecą dwa kremy do rąk. Pierwszy, który wpadł do mnie przy okazji współpracy z Sandrą z firmy Mariza oraz drugi, który kupiłam bo potrzebowałam czegoś na gwałt ;] Zacznę moze od tej części najbardziej suchej, czyli kwestia opakowania. 
Mariza - Zwyczajna, biała tubka niewyróżniająca się niczym szczególnym. Dobrze się zwija gdy kremu mamy coraz mniej, nie sprawia problemów. Nie otwiera się sama w torebce. Odrobinę uroku dodaje jej zdjęcie cytryny na przodzie. Napisy pomimo użytkowania, nie ścierają się. Zdjęcie jest zrobione prawie przy samym zdenkowaniu, więc widać,że napisy są całe, nieprzetarte. Można stawiać krem na zakrętce.
Cztery Pory Roku- Tutaj opakowanie zdecydowanie przyciągające uwagę. Kolorowe, aż krzyczy 'weź mnie' :D Również tubka. Nie otwiera się samoczynnie w torebce. Napisy również się nie ścierają. Krem można spokojnie wydobywać nawet gdy zaczyna go ubywać :) Krem spokojnie możemy postawić 'do góry nogami'.
Zakrętka tubki w obu przypadkach jest taka sama. Nie otwiera się, nie sprawia problemów. Można spokojnie przenosić je w torbie, bez obaw,że coś nam się wyleje. Biała, standardowa. Myślę,że w każdym kremie znajdują się takie właśnie zakrętki.
Konsystencja i działanie.
Mariza - Lekka, delikatna konsystencja. Wchłania się dosyć szybko. Nie pozostawia nam na rękach tłustego filmu. Pachnie obłędnie. Jak tylko go powąchałam, przepadłam. Czuć prawdziwą (nie chemiczną!) cytrynę. Dosłownie, jakbyśmy wycisnęły świeży sok z cytryn. Ja cytrusy uwielbiam, więc ten zapach jest dla mnie w idealny. Nie wszystkim jednak może się podobać. Utrzymuje się przez pewien czas na dłoniach. Krem fajnie nawilża, jednak nie możemy się spodziewać jakiegoś wielkiego nawilżenia. Moja i mojej mamy skóra potrzebuje dosyć małego nawilżenia i ten krem spisał się całkiem nieźle.
Cztery Pory Roku - Tutaj konsystencja jest nieco bardziej treściwa. Można przez to mylnie stwierdzić,że będzie się długo wchłaniać. Nic takiego nie ma miejsca. Krem wchłania się dosyć szybko, przez chwilę jeszcze zostawiając tłustą warstwę. Zapach teoretycznie powinien być również cytrynowy, tak jak w przypadku kremu od Marizy. Jednak tutaj zapach jest bardziej chemiczny. Nie jest mdły czy bardzo sztuczny. Jednak zapachu prawdziwej cytryny nie oczekujmy. Przez pewien czas zostaje na dłoniach. Jego działanie jest również doraźne. Ale dla skóry mało wymagającej jest w sam raz. Często smaruję nim dłonie na wykładach, z tego względu iż szybko się wchłania i ładnie pachnie. :D
Co do składów, są bardzo podobne. Niestety nie unikniemy parabenów czy alkoholu. Jednak nie przesuszają dłoni, więc nie jest źle. Ogólnie zarówno krem z Marizy jak i z Czterech Pór Roku są całkiem przyzwoite. Jeśli miała bym wybierać, zdecydowała bym się na krem z Marizy. Cenowo są bardzo do siebie zbliżone, jednak przeważył zapach. Osobiście polecam zarówno jeden jak i drugi.

Dostępność/ Cena:
Mariza:  www.i-mariza.pl  /  5,90 zł
Cztery Pory Roku:  Rossmann  /  ok. 4-5 zł

Przy okazji witam nowych obserwatorów i mam nadzieję,że zostaniecie ze mną na dłużej :)

Miałyście któryś z tych kremów? Jakie jeszcze polecacie? :)