.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejowanie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą olejowanie włosów. Pokaż wszystkie posty

Olej z pestek winogron OlVita w pielęgnacji włosów suchych.

17 maja 2015

Hej ;* Korzystając z chwili wolnego czasu wpadam do Was z kolejną recenzją ;) W sumie teraz praktycznie cały tydzień będę miała wolny, choć żeby nie było tak pięknie, chciałam w tym czasie skończyć już pisać swój licencjat. Zostały mi właściwie tylko dwa rozdziały i koniec. Jestem w szoku, jak te trzy lata szybko mi zleciały... Za chwilę obrona, praca i magisterka... Trochę mnie to wszystko przeraża ale też cieszy, bo mamy z N. już małe plany, ale to wszystko wyjdzie w praniu ;) Dziś jednak chciałam Wam zaprezentować olej z pestek winogron firmy Olvita. Jak wiedzie, jestem lekkim freakiem jeśli chodzi o włosy i lubię jak dobrze się prezentują. Olejowanie w ich pielęgnacji to podstawa. Tak więc idąc za tym co powinno być dla moich kłaczków dobre, wybór padł na właśnie ten. Wiązałam z nim spore nadzieje, ale czy sprostał moim oczekiwaniom? Zapraszam dalej ;)
 
Kolor/ zapach-ciemno zielony/winno- octowy. Charakterystyczny dla oryginalnego oleju z pestek winogron. Zapach utlenia się po 10 minutach po zaaplikowaniu. Później staje się delikatny, świeży. Tężeje w lodówce.
Charakterystyka-dopuszczalne stężenie 100%. Bardzo szybko się wchłania, pozostawia idealnie nawilżoną, aksamitną w dotyku skórę. Nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Bardzo wartościowy olej. Wyjątkowo bogaty w szereg antyutleniaczy, m.in.: spowalniających proces starzenia się skóry.
Wskazania/cera-do każdego rodzaju cery. Szczególnie wskazany do pielęgnacji skóry po 25 roku życia. Do pielęgnacji twarzy, szyi, dekoltu oraz włosów.
Działanie-skóra: wykazuje działanie nawilżające, p/zapalne, odżywcze, spowalniające proces starzenia się skóry ( p/zmarszczkowo, ujędrniająco). Reguluje gospodarkę wydzielniczą gruczołów łojowych. Zapobiega pękaniu naczynek. Skóra głowy i włosy: nawilżające i odżywcze.   Źródło
Olej dostajemy zapakowany w szklaną, ciemną i masywną buteleczkę, która dodatkowo posiada kartonik zabezpieczający. Szata graficzna jest prosta aczkolwiek przyjemna dla oka. Niestety bardzo szybko się brudzi... Sam kolor oleju jest delikatnie ciemnozielony, jest też lejący. Zapach, a właściwie smrodek jest do zniesienia, choć nie każdy to wytrzyma. Dodatkowo buteleczka wyposażona jest w pipetkę, która ułatwia aplikację. Ja na swoje włosy musiałam zużyć kilka takich porcji.
Natomiast najważniejsze jest działanie. Olej wybrałam standardowo do włosów. Liczyłam, że skoro jest w tej samej grupie co olej lniany, spisze się równie dobrze. A jak wyszło w rzeczywistości? Olej jest przyzwoity. Nakładałam go mniej więcej na około godzinkę-dwie, czasem trzy przed myciem. Włosy dzięki niemu stały się delikatnie bardziej nawilżone, choć szału jako takiego nie było. Oczywiście to, co nie pasuje moim włosom, niekoniecznie nie podpasuje Waszym. Ja się nie zawiodłam, choć oczywiście efektu wow też nie było. Do twarzy go nie używałam, z tego względu, że jakoś jeszcze nie mogę się przekonać do olei na mojej buźce. Natomiast na włosy można jak najbardziej próbować. Tym bardziej, że jest to 100% olej bez dodatków, w niezbyt wysokiej cenie ;)

Dostępność/Cena:
Klik / 20,12 zł (50ml)

Miałyście do czynienia z olejem z pestek winogron? A może polecacie jakieś inne ciekawe olejki? :)

Olejowanie włosów cz. III - Metody i czas olejowania.

29 kwietnia 2015

Hej :* Dziś dobijamy już do ostatniej części historii olejowej. Skoro wiecie już z poprzednich postów jaką macie porowatość włosów i jaki olej do nich dobrać, pozostaje nam już ostatnia kwestia, czyli wybór metody olejowania. Jak wiecie (albo i nie) poza dobrym doborem oleju znaczący wpływ ma tutaj również czas jego trzymania na włosach i oczywiście metoda. Jak to robię ja, i oczywiście jakie są jeszcze inne ciekawe metody? O tym poczytacie niżej ;)
Olejować możemy zarówno włosy tuż przed myciem, jak i zaraz po umyciu. Ja preferuję tą pierwszą metodę, jednak to już zależy od Was ;) Różnica jest jedynie taka, że włosy oczyszczone ze wszystkich składników (np. odżywek, masek) łatwiej przyswajają oleje. Jeśli zdecydujecie się użyć olej tuż po umyciu, musicie pamiętać, by była to ilość naprawdę minimalna, by włosów niepotrzebnie nie obciążyć i olej dobrze się wchłonął. W tym przypadku wybór jest prosty, i nie musicie nie wiadomo jak kombinować. Olej wcieracie w suche włosy, bez żadnych udziwnień, jak odżywkę bez spłukiwania. Natomiast jeśli zdecydujecie się na olejowanie przed umyciem, nie musicie już być tak ostrożni, ale również metod jest wiele ;) Jeśli zdecydujecie się na tą drugą opcję, zapraszam Was dalej ;)

Postawowe sposoby olejowania włosów przed myciem:
a) Olejowanie na sucho:
Jest to metoda zdecydowanie najprostsza. Na suche włosy zaraz przed umyciem nakładamy olej na całej długości włosów (pomijając sam czubek i skalp). 
b) Olejowanie na mokro:
Do tej metody potrzebujemy zwilżyć włosy wodą bądź hydrolatem ( nie muszą one nimi ociekać...) a następnie na wilgotne włosy nałożyć wybrany olej. Najlepiej użyć tutaj ciepłej (ale nie gorącej!) wody, by łuski nieco się rozchyliły i lepiej wchłonęły olej ;)
c) Olejowanie na odżywkę:
Na suche włosy nakładamy wybraną odżywkę, po czym na nią dopiero nakładamy olej. Nie musimy wcześniej włosów moczyć, ponieważ każda odżywka zawiera w sobie i tak wystarczającą ilość wody.
d) Olejowanie na rosołek:
Metoda najwygodniejsza. Do dość sporej miski wlewamy ciepłą (ale nie gorącą) wodę. Dolewamy do niej 1-2 łyżki oleju. Im mamy dłuższe włosy, tym ta ilość powinna być większa. Na dość długie włosy wystarczyć powinny dwie łyżki. Całość mieszamy. Następnie moczymy w takiej mieszance włosy przez około 2-3 minuty. Po upłynięciu czasu, włosy odciskamy z nadmiaru mieszanki, by nie ociekały nie wiadomo jak. Zawijamy je najlepiej w koczek, po czym zakładamy ręcznik/turban.

Ile czasu trzymać olej na włosach?
Zarówno wybór metody, jak i czas trzymania oleju na włosach zależy od Waszych indywidualnych potrzeb. Musicie sprawdzać i eksperymentować. O ile olej dobrać jest w miarę łatwo (jeśli oczywiście określimy już swoją porowatość włosa) o tyle metoda i czas to czarna magia. Nie da się konkretnie określić co pasuje konkretnym typom włosów. Można olej trzymać od godziny, do nawet całej nocy. Sprawdzajcie, eksperymentujcie aż w końcu znajdziecie ;) Ja olejuję na sucho przed myciem, a olej trzymam w zależności od tego, ile mam czasu. Czasami godzinę, czasem nawet trzy.

Jak zabezpieczyć włosy, by nie brudziły wszystkiego naokoło?
Oczywiście, żeby efekty były jak najlepsze, należy utrzymać na włosach jak najwyższą temperaturę. W tym celu najlepiej zaopatrzyć się w termoczepek, bądź po prostu w zwykły, ciepły czepek, który możecie kupić w każdej drogerii. Najlepiej zawinąć włosy w koczek, wsadzić je pod czepek, a następnie jeszcze owinąć ręcznikiem. Wtedy mamy pewność, że nic nie ubrudzimy ;) Można też podgrzewać całość suszarką. 

Myślę, że cała seria przypadła Wam do gustu i chociaż komuś pomogłam ;) Ja wyprowadziłam swoje włosy z tragedii dzięki olejowaniu i wiem, że to ma sens. Polecam Wam jak najbardziej, bo nie zawsze zniszczone włosy muszą oznaczać ścięcie ;)

Olejowanie włosów cz. II - Spis olei do każdej porowatości.

14 kwietnia 2015

Hej ;* Jak już wiecie (albo i nie) z facebooka, od wczoraj znów zaczęłam zajęcia na uczelni. W tym semestrze postanowiłam dojeżdżać, a co za tym idzie, mam mniej czasu na bloga. Aktualnie siedzę na uczelni i mam okienko, stąd też jestem. Plusem dojeżdżania jest to, że po pierwsze jest taniej, po drugie mam tak dojazdy, że nie muszę nie wiadomo ile czekać. Poza tym udało mi się tak wszystko dograć, ze środy i piątki mam wolne ;) Aaa... Chciałam też przywitać mnóstwo nowych czytelników ;* Cieszę się, że mimo mojej mniejszej aktywności ciągle Was przybywa ;) Ale nie będę Wam już zrzędzić i przechodzę do meritum. Dziś kolejny post z serii "olejowanie włosów". W poprzednim, a mianowicie tutaj mogłyście poczytać o tym, jak określić porowatość swoich włosów. Początek drogi myślę, już jest za nami. Kolejnym krokiem jest dobór odpowiedniego oleju. Chciałam Wam wrzucić spis tych, które będą odpowiednie, jeśli oczywiście określiłyście już swoją porowatość. Dzięki temu myślę, że ułatwię Wam nieco zadanie. Oczywiście nie mówię, żeby używać tylko jednego rodzaju. Można robić samemu bądź też kupować gotowe mieszanki olejowe. Ja jednak zawsze stawiałam na prostotę i to mi pomogło. Dlatego nie jestem zwolennikiem mieszanek, a samych czystych pojedynczych olei. Tak więc zapraszam Was do kolejnej części.
Źródło
Włosy wysokoporowate:
Tutaj sprawdzą się oleje wielonienasycone, z przewagą kwasów omega 6 oraz 9.
olej z pestek arbuza, olej z ogórecznika lekarskiego, sojowy, lniany, olej z pestek winogron, olej z kukurydzy, z orzechów laskowych, konopny, z pestek moreli, z pestek śliwki, z amarantusa, z baobabu, olej z wiesiołka, z kiełków pszenicy, olej żurawinowy, z róży piżmowej, z nasion czarnej maliny, olej z nasion czerwonej maliny, olej z pachnotki, z zielonej kawy, z żurawiny
Włosy średnioporowate:
Tutaj z kolei dobre będą oleje jednonienasycone, głównie omega-9.
olej macadamia, oliwa z oliwek, olej arganowy, olej ryżowy, z orzechów laskowych, z pestek śliwki, z pestek brzoskwini, z pestek wiśni, z nasion papai, ze słodkich migdałów, kameliowy, z avocado, olej sezamowy.
Włosy niskoporowate:
Tutaj najlepiej sprawdzają się oleje nasycone i oczywiście masła.
olej kokosowy, palmowy, masło shea, olej kokosowy, babassu, rycynowy, masło kakaowe, masło mango, olej jojoba, olej z pestek granatu.

Myślę, że choć trochę ułatwię Wam decyzję co do doboru oleju. Warto jednak sprawdzać i eksperymentować. Jeśli macie możliwość, warto kupić zawsze malutkie opakowanie oleju/masła żeby sprawdzić czy nie będzie masakry na włosach, ewentualnie poprosić kogoś kto ma, o odlewkę ;) W kolejnym poście przejdę już do ostatniej kwestii, czyli do tego, jak w ogóle olejować, jakie są metody i ile przede wszystkim trzymać olej na włosach.

Do następnego :*

Olejowanie włosów cz.I - Porowatość.

7 kwietnia 2015

Hej ;* Święta, święta i po... ;) Jak zwykle czas szybko ucieka. Tylko pytanie kiedy i kto będzie spalał to co się zjadło :D No, ale skoro już po świątecznym szale, to śmiało można wracać do blogowego życia i kolejnych postów. Jak wiecie, moje włosy jeszcze rok temu były mocno zniszczone, praktycznie do ścięcia. Ale ja się nie poddałam, a o tym jak je uratowałam, mogłyście przeczytać tutaj. Mimo to, dostaję dość często pytania na temat samego olejowania. Od czego zacząć? Jaki olej wybrać? Jak długo trzymać go na włosach i jaka metoda będzie odpowiednia? Na te i inne pytania postaram się odpowiedzieć w cyklu kolejnych postów, tak jak najlepiej będę umiała. Dziś zajmiemy się porowatością włosa, czyli tak naprawdę, samego początku naszej drogi ;) Włosy są niewątpliwie atutem każdej kobiety. Piękne, zdrowe i lśniące to coś o czym marzy każda z nas. Mi udało się to osiągnąć, ale jeszcze nie w 100%. Oczywiście to wszystko metodą prób i błędów. Najważniejsze jest jednak, by się nie poddawać. Nie zawsze efekty będą widoczne od razu, ba, najczęściej trzeba na nie długo czekać. Sama byłam na skraju rezygnacji, ale twardo starałam się trzymać zasad. Włosy po roku bardzo mi się za to odwdzięczyły, a ja jestem mądrzejsza właśnie o ten czas. Nie będę jednak przedłużać i zapraszam na post w pigułce.
Źródło
Na początku drogi pada pytanie: "Czy olejowanie jest dla mnie?"
Jeśli masz problem ze swoimi włosami, nie wiesz jak je ujarzmić, bądź straciłaś już nadzieję na to, że mogą wyglądać dobrze, to zdecydowanie olejowanie jest dla Ciebie. Jestem tego zdania, że tylko włosy nieniszczone zabiegami, farbowaniem czy temperaturą nie potrzebują olejów. Cała reszta jak najbardziej tak. Choć znam też przypadki, gdzie włosy nieniszczone niczym również potrzebują ratunku... A skoro olejowanie jest dla Ciebie, to...
Co to jest właściwie porowatość włosów? Czy ma to związek z doborem oleju?
Oczywiście, że ma związek i to ogromny. Jeśli uda nam się dobrać odpowiedni olej do naszej porowatości, wówczas włosy nam się odwdzięczą pięknym wyglądem. Jeśli natomiast źle wybierzemy, na naszej głowie pojawi się efekt odwrotny, czyli ogromny puch i przesuszenie. Sama przez to przeszłam. Od tego jaką porowatość włosów posiadamy zależy dobór odpowiedniej pielęgnacji. Dobrze określona porowatość=odpowiedni olej=mniej wydanych pieniędzy w błoto=piękne włosy.
Każdy włos posiada swoją "obudowę", która zbudowana jest z łusek. Chroni ona przed nadmiernymi urazami, np. ugniataniem, wycieraniem, promieniowaniem słonecznym. No dobra, ale co ma porowatość do obudowy? Porowatość to nic innego jak sposób ułożenia tych właśnie łusek :) Są one albo mocno, średnio albo wcale nie rozchylone.
W takim razie jak mogę określić porowatość?
Ja zaczęłam metodą prób i błędów. Wiedziałam mniej więcej gdzie szukać, ale i tak nie obyło się bez wpadek. Ale można to sprawdzić. 
Włosy wysokoporowate: bardzo łatwo zmoczyć, ale równie szybko schną. Są jak siano, suche, łatwo się puszą, są podatne na różnego rodzaju stylizacje. Takie włosy często są kręcone, niszczone prostownicą lub suszarką. Włosy wysokoporowate bardzo często posiadają blondynki.
Włosy niskoporowate: nie poddają się stylizacjom, są zdrowe i gładkie, są oporne na farbowanie i upinanie.
Włosy średnioporowate: Znajdują się pomiędzy wysoką a średnią porowatością.
Można też prostą metodą. Wlewamy do szklanki czystą wodę. Kładziemy na jej powierzchni kilka czystych (bez odżywek, silikonów i innych produktów) włosów. Jeśli opadną w przeciągu dwóch minut-wysokoporowate. Jeśli po dłuższym czasie-średnioporowate. A jeśli wcale mamy do czynienia z włosami niskoporowatymi.

Myślę, że choć trochę Wam pomogłam. Nie chciałam robić posta tasiemca, tak więc dziś skończymy tylko na tym. W kolejnej części wrzucę Wam dobór oleju do porowatości wraz ze spisem. Chciałam taką pigułkę postów mieć również u siebie, żebyście nie musieli szukać gdzieś indziej ;)Dajcie znać, czy post Wam się przydał i czy chcecie więcej takich włosowych "pogadanek" :)

 -------------------------
 "sklep-kosmetyki naturalne"

Stuprocentowy olej sojowy BingoSpa. Walczymy o piękne włosy.

25 lutego 2015

Hej :* Cieszę się bardzo, że pod poprzednim postem podjęłyście taką jakby dyskusję na temat operacji plastycznych. Uwielbiam odpisywać Wam na komentarze i widzieć, że jesteście zaangażowani w życie bloga. To daje mi tak mocnego kopa, że sobie tego nie wyobrażacie. Przy okazji chciałam też napomknąć, że jeśli gdzieś mnie mijacie na ulicy, nie bójcie się podejść, porozmawiać. Ja nie gryzę :D A ja potem myślę, że mam coś na twarzy, albo jestem gdzieś brudna :P Nie gryzę, serio. W każdym razie, dzisiaj chciałam Wam zaprezentować olej, który ostatnio zagościł w mojej pielęgnacji włosów. W niedawnym poście o mojej aktualnej pielęgnacji wspomniałam Wam tylko delikatnie o nim. Przyszła jednak pora na pełną recenzję, ponieważ właśnie udało mi się go wykończyć. Ciekawi jak sprawdził się w pielęgnacji włosów wysoko/średnio porowatych?
Olej sojowy BingoSpa zawiera 15% nasyconych kwasów tłuszczowych, 48-58% kwasu linolowego, 20-30% kwasu olejowego, 7-12% kwasu palmitynowego, 4-10% kwasu alfa-linolenowego, 2-6% kwasu stearynowego, ok. 2% kwasu arachinowego, bogaty w witaminę E i naturalną lecytynę. Ze względu na zawartość kwasów tłuszczowych, olej sojowy BingoSpa może być wykorzystywany jako emolient lub jako naturalne źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych odbudowujących naturalną barierę ochronną skóry.  W oleju sojowym BingoSpa w największej ilości występuje kwas linolowy, który przywraca skórze właściwy poziom nawilżenia.
Olej sojowy BingoSpa przeznaczony dla skóry tłustej, mieszanej (z tendencja do tłustej), zanieczyszczonej i wrażliwej. Stosowany może być jako olejek do kąpieli. Dobrze wchłaniany przez skórę, chroni ją przed utratą wilgoci. Koncentracja w kosmetykach do 100%. Olej sojowy BingoSpa może być stosowany bezpośrednio na skórę. Olej sojowy BingoSpa nie powinien być podgrzewany do temperatury wyższej niż 65°C.    Źródło
Olej jaki otrzymujemy, zamknięty jest jak przystało na tego typu produkt, w ciemnej buteleczce. Nalepka niestety dość szybko się brudzi. Prosta, przemyślana i ciekawa szata graficzna cieszy oko. Wygląda nieco aptecznie, ale zarazem ciekawie. Nakrętka jest typowa, choć z naolejowanymi dłońmi może być problem przy jej zakręceniu. Otwór był zabezpieczony, dzięki czemu podczas transportu nic się nie miało prawa wylać, a i przy okazji wiedziałam, że nikt przy nim nie majstrował. Nie wiem, czy olej dostępny jest stacjonarnie. Jeśli tak, wtedy bardzo dobrze, bo nikt nie będzie go niepotrzebnie macał. Ale poza szatą graficzną, niezwykle ważne jest działanie...
Posiada on lekko żółtą barwę oraz oleistą konsystencję. Nie jest gęsty, ani też wodnisty, ale coś pomiędzy tym. Od razu lojalnie uprzedzam, że śmierdzi... Wrażliwcom zdecydowanie odradzam. Ja jakoś to zniosłam, mimo że włosy jeszcze jakiś czas nawet po umyciu trzymają ten zapach. Olej można stosować do ciała, twarzy jak i na włosy. Oczywiście nie zaskoczę nikogo, jeśli powiem, że u mnie lądował tylko na włosach. Ostatnio zauważyłam, że moje włosy nie reagują już tak dobrze na oliwę jak kiedyś. Żeby nie ryzykować, postanowiłam tym razem postawić na olej z grupy do włosów średnioporowatych. I to był strzał w dziesiątkę. Nakładałam go przed myciem na około trzy godziny. Potem zmywałam zwykłym szamponem z sles i nakładałam odżywkę. Włosy były mocno odżywione, sypkie, nawilżone. Byłam nimi zachwycona. Oczywiście wiadomo, że tutaj potrzeba regularności, ponieważ po jakimś czasie całość oczywiście wypłucze nam się z włosów. Ale jeśli będziecie regularne w używaniu, włosy Wam się za to odwdzięczą. Moje mocno odżyły po kuracji olejowej. Olej wystarczył mi na około sześć użyć, więc nie jest źle. Teraz wiem, że kolejnym po który sięgnę, będzie na pewno również olej sojowy ;) Polecam wysokoporowatkom i średnioporowatkom ;)
Dostępność/Cena:
Klik / 16zł (30ml)

Miałyście ten olej? A może polecacie jakiś inny, ciekawy? Oczywiście poza oliwą i olejem arganowym ;)

Najcenniejszy olej świata. Olej arganowy.

23 lipca 2014

Hej :*
Dziś przychodzę do Was z postem pielęgnacyjnym. Jak wiecie, od kilku miesięcy moją małą obsesją stały się włosy. Mimo kilkuletniego katowania ich prostownicą i suszarką nie widziałam możliwości ich ścięcia. Postanowiłam więc działać i zaczęłam swoją przygodę z olejowaniem. Od tamtej pory miałam styczność z olejkiem Alterry, Oliwą z oliwek, a teraz w moje ręce wpadł olej arganowy. Jest to jeden z najcenniejszych olejków świata. Posiada mnóstwo właściwości dobroczynnych, w tym pomaga w pielęgnacji włosów. A czy sprawdził się na moich wysokoporowatkach? O tym dalej.
A co na temat olejku arganowego pisze jeden z producentów?
100% Olej ARGANOWY BIO firmy LABORATORIUM BIOOIL, z pierwszego tłoczenia, tłoczony na zimno, nieoczyszczony jest najwyższej jakości olejem produkowanym metodą tłoczenia na zimno. Powstał z najwyższej jakości nieprażonych ziaren owoców drzew arganowych, pochodzących z certyfikowanych upraw ekologicznych. Jest olejem w 100% naturalnym, nierafinowanym i ekologicznym bez sztucznych dodatów i środków konserwujących. Olej arganowy dzięki swoim znakomitym właściwościom stał się jednym z najcenniejszych olejów świata.
Buteleczka jest mała, ciemna, szklana. Do designu się nie będę przyczepiać, gdyż to nie ma wyglądać, tylko działać. Najlepsze w tym wszystkim jest zabezpieczenie, czyli niekapek. Można dzięki temu spokojnie przewozić olej bez obaw, że coś się wyleje. Jednak jeśli chcemy używać go w celach kosmetycznych, to polecam wyjąć tą część i wówczas mamy zwykły otwór. O wiele łatwiej się wtedy zużywa olej. Naklejka też się nie odkleja, napisy nie ścierają się. Wszystko na tip top.
Ja miałam możliwość wypróbowania 50 ml tego cennego olejku. Taka ilość starczyła mi na około 5 razy. Za każdym razem zużywałam około półtora czasem dwie łyżki. Biorąc pod uwagę fakt, że moje włosy są długie i sięgają do ponad połowy pleców, jest to całkiem niezły wynik. Przy krótszych włosach wydajność oczywiście się zwiększa. Kolor jest ciemnawy, lekko brązowy. Zapach jest dość specyficzny, ale ciężko mi go opisać. Nie jest jednak uciążliwy. Zmywa się dość dobrze, choć ja używam szamponów z sles. (Wiem, że nie powinno się ich używać przy olejowaniu, jednak tylko wtedy moje włosy dobrze wyglądają. Na szampony bez sles reagują po prostu źle.) A jeśli chodzi o działanie, to tu jest problem. Po pierwszym użyciu włosy były cudowne. Miękkie, puszyste, lejące. Nie mogłam się ich namacać. Za drugim razem było podobnie. Jednak z każdym kolejnym razem efekt był coraz słabszy, a chyba ni o to chodzi w olejowaniu. Dzięki temu przekonałam się, że moim wysooporowatkom olej arganowy nie pasuje. Niemniej jednak można go wykorzystywać w inny sposób i doskonale wiem, że mnóstwo osób sobie go chwali. Po prostu każdym włosom pasuje co innego.

Dostępność/Cena:
Klik / 19,10 zł.

A Wy używałyście olejku arganowego? Jak się u Was sprawdził?

Mój pierwszy olej do włosów... Hit czy kit?

10 maja 2014

Hej Kotki :*
Ostatni czas znów był trochę zalatany. To majówka z przyjaciółmi, potem zaliczenia, prezentacje... Wieczny brak czasu. Ale post jest, bo nie mogę Was przecież zostawić bez niczego :) Ostatnio któregoś dnia tak nagle coś mnie chyba z góry uderzyło, bo zmieniłam całkowicie swój pogląd na włosy. Do tamtej pory włosy prostowałam niemal codziennie (przez kilka lat..), suszyłam gorącym powietrzem przy samej nasadzie co drugi dzień, używałam jedynie odżywek. Ale pięknego dnia odstawiłam prostownicę i postanowiłam coś zmienić. Poszperałam w internecie na temat zachwalanego olejowania. Najpierw padło na olej rycynowy. Puch na głowie jakich mało... Ale nie chciałam rezygnować. W końcu dotarłam do tego jaką mam porowatość i jakie oleje będą dobre. W ten sposób trafiłam na olejki do ciała Alterry. Jako iż była promocja i zamiast 23 zł zapłaciłam ok 14 zł, nie wahałam się i kupiłam... A czy to był strzał w dziesiątkę?
Olejek na jaki postawiłam to brzoza i pomarańcza. Wcześniej szukałam porównań, który z ich oferty będzie najlepszy i niemal wszędzie górował jeden i ten sam. I to właśnie na niego postawiłam. Olejek zamknięty jest w dość fajnej buteleczce, a ta w kartoniku. Butelka ma aplikator którym na pierwszy rzut oka może się fajnie psikać po włosach. Nic bardziej mylnego. Zamiast wytwarzać mgiełkę, psika strumieniem. Zatem jak ja sobie z tym poradziłam? Odkręcam aplikator po czym wylewam olej na łyżkę stołową i przelewam do miseczki. W ten sposób około 1-1,5 łyżki wystarcza mi na pokrycie całych włosów. Po czasie jednak nie do końca aplikator chce się dokręcać i trzeba użyć więcej siły. Minusy jak widzicie są, ale nie oceniajmy książki...
Olej jest przeznaczony do ciała, ale zawiera mnóstwo dobroczynnych składników, które idealnie nadają się do włosów. W związku z tym nie jestem w stanie się wypowiedzieć ani trochę na temat właściwości względem ciała. Natomiast względem włosów wysokoporowatych, blond, zniszczonych już tak. Mimo początkowo minusów w opakowaniu i jednak cenie regularnej, właściwości mogą być znacznie bardziej na plus. Olej używam od niemal miesiąca i zostało mi go zaledwie na dwa razy. Wydajność zatem nie powala. Za to zapach jest genialny. Owocowy, świeży ale zarazem nieco słodki. Zdecydowanie wyczuwam w nim pomarańczę.
Ale najbardziej chodzi mi tutaj o właściwości. A te są ciekawe. Pomimo tego iż używam tego oleju dopiero od miesiąca, zdecydowanie widzę różnicę w stanie moich włosów. Nie są już aż tak suche i bez wyrazu. Oczywiście tutaj ma znaczenie też odżywka, o której już niebawem będzie na blogu. Ale nie ukrywam, że sama odżywka aż takiego efektu by nie dała. Zdaję sobie sprawę, że włosów w miesiąc nie zregeneruję. Jednak olej się kończy, więc i recenzję czas wystawić. Jest to z tego co wiem jeden z lepszych olejów do wysokoporowatek.Włosy wyglądają o wiele lepiej. Olej nakładam (a przynajmniej się staram) przed każdym myciem, czyli co drugi dzień na ok. 3 godziny. Nie nakładam go na skalp, gdyż wówczas zaczyna mnie piec i mam czerwoną skórę. Efekty widać, ale wiem, że przede mną długa droga do pięknych włosów. Nie zamierzam rezygnować z olejowania po tym jak widzę efekt. Jednak jak tylko go skończę, kupię prawdopodobnie oliwę z oliwek, albo olej słonecznikowy. 23 zł to jednak nieco za dużo na miesiąc. Ale całkowicie go polecam (tylko szukajcie w promocji). 

Skład:
Glycine Soya Oil*, Simondsia Chinesis Seed Oil*, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Olea Europaea Fruit Oil*, Vitis Vinifera Seed Oil, Persea Gratissima Oil, Limonene**, Betula Alba Leaf Extract*, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Ruscus Aculeatus Extract, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Citrus Nobilis Oil, Parfum**, Actinidia Chinesis Seed Extract, Hippophae Rhamnoides Oil*, Tocopherol, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citrus Aurantifolia Oil, Helianthus Annus Seed Oil, Helianthus Annus Seed Oil*, Rosmarinus Officinalis Extract*, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Citral**, Linalool**, Geraniol**


Dostępność/Cena:
Rossmann / 23 zł (cena regularna), ok. 14 zł (w promocji)