.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eveline. Pokaż wszystkie posty

Odrobina arganowego luksusu... Luksusowy jedwab do ciała Eveline.

30 stycznia 2015

Hej :* Dopada mnie chyba jakaś niemoc twórcza... Ciężko mi sklecić początek postu, co nigdy nie stanowiło dla mnie większego problemu. A może to sesja wycisnęła ze mnie wszystko co się da? Tego nie wiem. W każdym razie dziś chciałam Wam przestawić jedwab do ciała, rzekomo luksusowy. Nie powiem, już samo opakowanie powoduje poczucie, ze gdzieś ten luksus jest. Ale nie o to tu chodzi. Kosmetyk ma działać, a szata graficzna ma być tylko przyjemnym dodatkiem. A czy tutaj, te obie rzeczy idą w parze ze sobą? O tym poczytacie w dalszej części...
Luksusowy jedwab do ciała
Innowacja! LUXURY OF YOUTH COMPLEX™ – luksusowa pielęgnacja przywracająca skórze jedwabistą gładkość!
LEKKA FORMUŁA BŁYSKAWICZNIE SIĘ WCHŁANIA!
Arganowy balsam do ciała o jedwabistej konsystencji sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka i miękka w dotyku. Nowatorska formuła z unikalną kompozycją składników aktywnych działających w synergii z olejkiem arganowym doskonale nawilża, ujędrnia i poprawia elastyczność skóry, nadając jej piękno, blask i młody wygląd. Lekka formuła błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych o udowodnionej skuteczności działania LUXURY OF YOUTH COMPLEX™ gwarantuje natychmiastowe rezultaty.  Źródło
Jedwab dostajemy w sporej butli z pompką. Pompka ani razu mi się nie zacięła. Szata graficzna bardzo trafia w mój gust. Można poczuć się choć trochę luksusowo. Jak na kosmetyk z tej półki cenowej, naprawdę jest nieźle. Złoto i czerń to połączenie, które ostatnimi czasy uwielbiam. Napisy jak do tej pory się nie pościerały, wszystko dalej wygląda dobrze. Nie mam się tutaj do czego doczepić. Konsystencja jedwabiu jest delikatna, lekka. Wchłania się całkiem przyzwoicie, ale pod warunkiem, że nałożymy go odpowiednią ilość. Jeśli będzie go za dużo, nie będzie się wchłaniał już tak dobrze. Pozostawia delikatną warstewkę ochronną na skórze. Zapach jest cudowny, perfumowany. Ciężko mi go określić, ale myślę że większości z Was przypadnie do gustu. Utrzymuje się jakiś czas po wchłonięciu.
Działanie oceniam na przyzwoite. Balsam delikatnie nawilża skórę, choć przy mocno przesuszonej może sobie nie poradzić. Ja mam skórę normalną, więc mi w zupełności wystarcza. Stosowałam go głównie na brzuch, uda i pośladki coby nieco napiąć i ujędrnić. Niestety szału w tych kwestiach nie było. Skóra zyskała nieco lepsze nawilżenie, stała się lekko napięta, choć nie spektakularnie. Ja oczywiście nie oczekuję od tego typu kosmetyku nie wiadomo czego. Ten jedwab sprawił, że mogłam poczuć się nieco luksusowo. Zapach, konsystencja i wchłanianie zdecydowanie na plus. A działanie, średnie. W każdym razie ja od jedwabiu czy balsamów oczekuję tylko ładnego zapachu i szybkiego wchłaniania się. Wiadomo, że reszta 'cudownych' właściwości bez ćwiczeń nie ma racji bytu. A ja takowych nie robię. Tak więc dla zapachu zdecydowanie polecam, bo go pokochałam :P

Dostępność/Cena:
Klik / 16,36 zł (245ml)

Pomadki od Eveline - Colour Celebrities 634 oraz Aqua Platinum 484.

19 stycznia 2015

Hej :* Dzisiaj po raz kolejny wpadam do Was na szybko. Niestety zbliżająca się sesja i natłok uczelnianych obowiązków sprawił, że mam mniej czasu na bloga. Ale to oczywiście chwilowe i zaraz na początku lutego wracam do rytmu. Do tego weekend też miałam zabiegany. A to ze względu na fakt iż dołączyłam do grona osób z okularami. Lekarz, potem wybieranie oprawek. Niemniej jednak czuję się w nich dobrze i zdecydowanie lepiej widzę ;) Potem robienie projektu na media w edukacji, itd... Wymiękam czasem :P Dzisiaj chciałam Wam przedstawić dwie pomadki od Eveline, które miałam okazję wypróbować. Są to pomadki z dwóch różnych serii. Obie w całkiem przyzwoitych kolorach, choć jest jedno ale... Ale o tym właśnie "ale" przeczytacie niżej ;)
COLOUR CELEBRITIES Luksusowa szminka 3-w-1
Zastosowanie nowoczesnych technologii pozwoliło stworzyć w laboratorium Eveline Cosmetics nowatorską, niezwykle trwałą, a przy tym lekką w noszeniu i nakładaniu pomadkę do ust, która łączy właściwości szminki, błyszczyka i serum nawilżająco -wygładzającego. Zawarty w kosmetyku kompleks Ever Shine TM nadaje ustom wibrujący blask, natomiast naturalne pigmenty mineralne wzmacniają wyrazistość i trwałość koloru. Lekka, żelowa konsystencja pozostawia na ustach uczucie świeżości, komfortu i głębokiego nawilżenia.
Efekty:
Długotrwały, głęboki kolor
Bardzo dobrze nawilżona, miękka i delikatna skóra ust
Bardziej lśniące, kusząco pełne, jędrne i gładkie usta
Delikatna tekstura gwarantuje komfort aplikacji
AQUA PLATINUM
Kryjąca pomadka do ust. Głębia koloru, moc nawilżenia. Nadaje piękny i głęboki kolor. Witaminy C i E odżywiają i regenerują usta. Zawiera filtry UV. Innowacyjna receptura pomadki Platinum pozwala uzyskać głębie koloru już po pierwszej aplikacji. Kremowa konsystencja podkreśla kształt ust pozostawiając je nawilżone przez wiele godzin. Lekka i ultra delikatna formuła pielęgnuje usta, wygładza je i sprawia, że stają się rozkosznie ponętne. Piękny, soczysty kolor wykończony delikatnym połyskiem utrzymuje się około 6 godzin   Źródło
Colour Celebrities to piękna czerwień, choć nie klasyczna. Taka troszkę inna, choć nadal kusząca.Zamknięta jest w złotym, błyszczącym opakowaniu, które sprawia wrażenie luksusu. Do tego czarne napisy i całość wygląda bardzo ekskluzywnie. Zamknięcie na klik gwarantuje nam bezpieczeństwo przy noszeniu jej w torebce. Tutaj nie mam się kompletnie do czego doczepić. 
Natomiast Aqua Platinum to róż a'la Barbie. Część z Was zapewne nie przepada za takim kolorem, jednak dla mnie to strzał w dziesiątkę ;) Tutaj opakowanie jest już troszkę słabsze. Znajdowała się na nim nalepka z informacjami, którą ja od razu zdarłam. Niestety pozostały po niej ślady. Plusem jednak jest fakt, iż od razu widzimy kolor, jaki chcemy dzięki przezroczystej górze. Zamknięcie także na klik, choć mniej bezpieczny. Napisy powoli zaczynają się niestety ścierać.
Oba kolory są ładne, choć niestety perłowe. Gdyby były to maty, albo satyny, byłoby inaczej. Niestety przez to colour celebrities mogłam sprawdzić tylko w warunkach domowych, co niestety nie daje całkowitego oglądu na wszystkie właściwości. Natomiast aqua platinum po odciśnięciu i lekkim roztarciu noszę i lubię ;)
CC trzyma się na ustach około dwóch godzin pod warunkiem, że nie jemy i nie pijemy. Jeśli tak, to kolor znika zdecydowanie szybciej. Nie wchodzi w załamania, może lekko podkreślać suche skórki.
AP po roztarciu wygląda ciekawie. Daje efekt delikatnie różowo barwionych, bledszych ust. Moje z natury są ciemne co mi zawsze przeszkadzało. A przy pomadce mogę się cieszyć jasnymi ustami. Trzyma się też około dwóch godzin, w porywach do trzech. Oczywiście jeśli nie jemy i nie pijemy, bo wtedy znika ekspresowo razem z naszym śniadaniem ;P Niestety potrzeba mieć do niej wypielęgnowane usta, ponieważ mocno podkreśla suche skórki. Jeśli takowych nie posiadamy, współpracuje z nami przyzwoicie.

Obie pomadki jak za cenę, w których je kupimy są całkiem przyzwoite.
Dostępność/Cena:
Colour Celebrities: Klik / 16,36 zł
Aqua Platinum: Klik / 10,64 zł

Miałyście? Jakie ciekawe pomadki polecacie? :)

Korektor kryjąco-rozświetlający 8w1 Argan Oil od Eveline.

16 stycznia 2015

Hej :* W chwili wolnego czasu (tak, niedługo lecę na pociąg..) wpadam do Was z kolejną recenzją. Ale oczywiście nie była bym sobą, gdybym się nie pochwaliła :D Wracając z zajęć postanowiłam wpaść dosłownie na sekundkę do Tesco po małe zakupy. Przechodząc obok kas moją uwagę przykuł pewien mężczyzna... Minęłam go i ciągle nie dawało mi spokoju to, że wydał się bardzo znajomy (a ja z kojarzeniem twarzy mam często problem :D). Nagle za sobą usłyszałam głos kolegi, który powiedział "Tak, to Halama". Ten Halama, a dokładniej to Grzegorz Halama, słynny kabareciarz <3 Uwielbiam go oglądać ;D Cofnęłam się oczywiście po autograf ;) Takie małe zakupy, a ile radości :D Ale,ale miało być o czym innym. Dziś wpadam do Was z kolejną recenzją. Chciałam Wam przedstawić kolejny kosmetyk marki Eveline. Po niepowodzeniu w przypadku tego kremu i tych lakierów, dziś pora na coś bardziej pozytywnego. A mianowicie korektor, z którym wiązałam dość duże nadzieje. Cienie pod oczami mam, choć nie są jakieś gigantyczne. Worków za to nie posiadam i chwała za to. Niemniej jednak korektor to taki must have w każdej kosmetyczce. Korektor od razu skojarzył mi się z takim pod oczy, choć nigdzie informacji o tym nie znalazłam. W każdym razie bardzo się polubiliśmy. A dlaczego i czym mnie urzekł? Po te informacje zapraszam do dalszej części postu ;)
Od producenta: Innowacyjny korektor 8 w 1doskonale maskuje i pokrywa wszystkie niedoskonałości skóry wokół oczu. Odżywcza formuła bogata w olejek arganowy i kwas hialuronowy intensywnie wygładza, długotrwale nawilża oraz chroni naskórek przed wysuszeniem.
Ujędrnia i napina delikatną skórę wokół oczu. Koryguje wszystkie rodzaje zmarszczek, drobne linie mimiczne oraz nierówności. Mineralne pigmenty rozświetlające skutecznie maskują oznaki zmęczenia, rozjaśniają cienie pod oczami, niwelując skutki stresu.
Natychmiast po zastosowaniu skóra wokół oczu staje się aksamitnie gładka i promienna. Spektakularna redukcja ilości, długości, szerokości i głębokości zmarszczek. Źródło
Korektor dostajemy zamknięty w zabezpieczonym nalepką kartoniku. Jeśli nalepka jest naruszona, wtedy wiemy, że ktoś majstrował przy konkretnym egzemplarzu i lepiej poszukać zabezpieczonego. Całość prezentuje się niezmiernie estetycznie i po prostu ładnie. Połączenie czerni i złota niesamowicie do mnie przemawia. Jednak kartonik po zdjęciach zazwyczaj ląduje w koszu, a zostaje opakowanie właściwe. A to jest przezroczyste, również ze złotymi napisami oraz złotą nakrętką. Mimo to, nie widać ile nam jeszcze zostało kosmetyku, ponieważ osadza się on na ściankach. Napisy, nad czym bardzo ubolewam, zaczynają się powoli ścierać. Ale nie jest to jakoś mocno widoczne. Aplikator to taka jakby szpatułka, bardzo podobna do tych w błyszczykach. Wygodna, bardzo dobrze aplikuje produkt i nabiera odpowiednią ilość.
Kolory do wyboru są dwa. Light i nude. Mi przypadł ten drugi. Na początku myślałam, że będzie trochę za ciemny. I faktycznie, bez nałożenia podkładu nieco się odcina. Ale gdy nałożę podkład bez którego się nie ruszam, wszystko się ładnie ze sobą stapia i nie ma żadnej granicy ani nic podobnego. Chwała za to, bo reszta właściwości jest jeszcze bardziej ciekawa ;) Zapach jest wyczuwalny dopiero jak przytkniemy nos do zawartości. Wówczas jest on nieco alkoholowy. Ale przy aplikacji i noszeniu nie czuć kompletnie nic. Konsystencja jest nieco ciężka, ale nie na tyle by nie nadać się pod oczy. Nie spływa przed wklepaniem.
Korektor jak widzicie na zdjęciu powyżej daje całkiem fajne krycie. Bardzo ciężko było mi to uchwycić. Ale musicie mi wierzyć na słowo :P Ten pieprzyk pod okiem przed jest ciemniejszy niż widać. Cienie są bardzo fajnie przykryte i nie są już tak widoczne. Rozświetlenie ciężko mi jest wychwycić, choć minimalne jakieś tam jest. Ale ja oczekuję głównie krycia, a to jest bardzo dobre. Korektor utrzymuje się praktycznie przez cały dzień w stanie bardzo dobrym. Nie muszę się martwić o to czy dobrze wygląda nawet po całym dniu. Nałożony na niespodzianki na twarzy nie radzi sobie już tak dobrze. Odznacza się i kryje słabo. Ale pod oczy jak najbardziej i powiem Wam więcej, zasługuje na miano ulubieńca ;) Zapewne sięgnę po niego jeszcze nie raz. Choć bardzo kusi mnie jeszcze słynny korektor Art Scenic. Polecam Wam bardzo. Bladziochom polecam odcień Light, choć ja też należę do tej grupy, a Nude spisał się dobrze ;)

Dostępność/Cena:
Szafy Eveline /13zł - 7ml

Miałyście? Jaki korektor jeszcze polecacie? :)

Eveline krem CC - kompleksowy (pomarańczowy) krem rozświetlający 8w1.

11 stycznia 2015

Hej :* Póki mam chwilę, nadrabiam zaległości. Na początku jednak chciałam Wam się pochwalić ;) Zapewne większość z Was zna bloga „Hedonizm i eskapizm” (a jeśli nie, to gorąco polecam). Otóż zawsze czytając tam polecane blogi z ciekawością odkrywałam nowe perełki. Jednak jakoś przedwczoraj na moim blogu pojawiło się Was trochę więcej, a statystyka odwiedzin oszalała. Myślę sobie, skąd takie zainteresowanie? Weszłam w statystyki żeby sprawdzić i co widzę? Znalazłam się w rankingu polecanych blogów ;) Jest mi niesamowicie miło z tego powodu. Cieszę się, że ktoś docenia moją pracę, która często do łatwych nie należy :P Szczególnie zimą trudno o dobre zdjęcia, a i czasem jakiś kosmetyk uczuli. Ale nie muszę chyba pisać, że praca bloggera nie jest zawsze kolorowa i piękna. Tym bardziej dziękuję za wyróżnienie :* No, ale wracam do recenzji, która będzie dość szczątkowa, ale o tym dalej...
COLOUR CORRECTOR 8 w 1: 1.redukuje oznaki zmęczenia 2.wyrównuje koloryt cery 3.długotrwale i skutecznie matuje 4.zmniejsza widoczność porów 5.koryguje niedoskonałości 6.rozświetla i energizuje cerę 7.intensywnie nawilża i wygładza 8.SPF 15 chroni przed UVA/UVB 
PRZEZNACZENIE
Cera zmęczona, szara, zestresowana, pozbawiona energii i blasku.
REZULTATY
Skóra jest nawilżona i wygładzona, a oznaki zmęczenia wyraźnie zredukowane. Cera odzyskuje równowagę i równomierny koloryt. Kompleksowy krem CC rozświetlający przeznaczony jest do pielęgnacji każdego typu cery, w szczególności cery zmęczonej, szarej, pozbawionej energii i blasku. Innowacyjna formuła bogata w Matt-Relax T ComplexTM doskonale matuje cerę w strefie T (czoło, nos, broda) i długotrwale zapobiega błyszczeniu. Rozświetla cerę, dodając jej naturalnego blasku. bioHyaluron ComplexTM bogaty w kwas hialuronowy optymalnie nawilża, wygładza i odżywia. Silidine® przywraca skórze równowagę, zapobiega powstawaniu „pajączków”, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Poprawia jędrność i elastyczność naskórka. Pigmenty mineralne wyrównują koloryt cery, maskują niedoskonałości i przebarwienia. Wyciągi roślinne doskonale koją i regenerują. Kompleks witamin odżywia skórę, zapewniając jej jędrność i elastyczność. Filtr SPF15 doskonale chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UVA/UVB i wolnymi rodnikami.
Kompleksowy krem CC stosowany systematycznie poprawia kondycję skóry. Lekka konsystencja kremu idealnie wtapia się w cerę, nie zatyka porów, pozwala skórze swobodnie oddychać. Krem łatwo i równomiernie rozprowadza się na skórze. Unikalna formuła nawilża, ujednolica i subtelnie rozświetla cerę. Po zastosowaniu kremu skóra wygląda na wypoczętą i promienną, a cera zyskuje aksamitnie matowy wygląd, gładkość i jednolity koloryt.
POTWIERDZONA SKUTECZNOŚĆ DZIAŁANIA*:
• Wyrównanie kolorytu cery
• Pokrycie niedoskonałości
•Intensywne nawilżenie skóry   Źródło
Krem dostajemy zapakowany w kartonik, dodatkowo zaklejony na otwarciu przezroczystą nalepką. Dzięki temu mamy pewność, że nikt nie macał naszego egzemplarza. Po otwarciu znajdziemy tubkę o pojemności 30 ml, czyli standard dla podkładów czy kremów cc. Całość designu jakoś do mnie średnio przemawia. Nie jest zły, co to to nie. Ale to nie moje kolory :P Napisy jak na razie się nie pościerały, ale w sumie ciężko o to, gdy krem cały czas leży w szafie. Otwór do wydobywania kremu jest wygodny, nie za duży ani za mały. Dodatkowo jest zamykany na klik dzięki czemu mamy pewność, że wszystko jest szczelnie domknięte.
I tutaj właściwie moja recenzja powoli powinna dobiegać końca. A dlaczego? A no dlatego, że krem jaki otrzymałam jest w tonacji pomarańczowej. Nie wiem dlaczego, bo w innych recenzjach widzę fajny, żółtawy krem. Mój egzemplarz jest jednak jakiś inny. Nie dałam rady z tym chodzić. Po nałożeniu na twarz wyglądam jak "wyjdź i nie wracaj". Jestę solarę :D No niestety, ale nawet w zaciszu domowym nie miałam jak sprawdzić kremu. Może u osoby o bardziej pomarańczowej karnacji by się spisał, a że ja do solarium nie chodzę to niestety. Niemniej jednak krem zbiera pozytywne opinie. Tak więc najprawdopodobniej trafiłam felerny okaz...Ale, ale . Właśnie trafiłam na inną recenzję i tam wydaje się być też taki ciemny... Sama już zgłupiałam. W każdym razie dla bladolicych się nie nada, bo zaserwuje nam pomarańczkę na buźce.

A Wy? Miałyście ten krem? Jakiś inny, ciekawy polecacie? :)

Lakiery Eveline Color Edition - Colour instant numery 911 i 917.

9 stycznia 2015

Heeej :* Jak tam u Was? Ja po trzytygodniowym leniuchowaniu wracam powoli do 'normy'. No prawie tyle czasu leniuchowania, bo część zajęły mi różne projekty na uczelnię i oczywiście pisanie licencjatu. Jutro zaś w końcu planuję zakupy internetowe :P Doczekałam się wypłaty, na którą swoją drogą zamiast dwóch tygodni, czekałam prawie półtora miesiąca, ale mniejsza o to... Mam nadzieję, że mi się to uda, bo jakby nie patrzeć jestem w tym 'nowa'. Do tej pory preferowałam stacjonarne zakupy. Jednak potrzebuję henny do brwi refectoil, którą niestety stacjonarnie trudno jest ją dostać. Chyba, ze wiecie gdzie w Zielonej Górze ją dostanę? :D Ale, ale, post miał być o czymś innym. Henną zajmę się innym razem, a dziś chciałam Wam zaprezentować dwa lakiery do paznokci, które zagościły u mnie jakiś czas temu. U mnie lakier dość łatwo i szybko jest sprawdzić. A czy piękne kolorki lakierów od Eveline z serii Color Edition, sprawdziły się u mnie? O tym przeczytacie w dalszej części.
Szybkoschnący i długotrwały lakier do paznokci.
Doskonały dla kobiet, które cenią sobie czas a jakość stawiają na pierwszym miejscu! Dłonie są „wizytówką” kobiety, dlatego spełni on oczekiwania nawet tych najbardziej wymagających. Innowacyjna formuła Fast Dry & Long Lasting pozwoli cieszyć się oszałamiającym manicure przez długi czas.  Źródło
Lakiery dostępne są aż w 25 kolorach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zamknięte są w kwadratowej buteleczce z białymi napisami, które jak do tej pory się nie pościerały i chwała im za to. Nakrętka dokręca się szczelnie, więc nie ma obawy o to, by lakiery zbyt szybko wysychały. Pędzelek jak widać jest dość fajnie ścięty, do bardzo ułatwia aplikację. Idealnie dopasowuje się do kształtu paznokcia, co pozwala na precyzyjne pokrycie płytki. Nie zauważyłam by wychodziły z niego włoski. W obu lakierach pędzelek jest taki sam.
911 to głęboka, krwista czerwień. Klasyczna, a równocześnie elegancka. Nada się zdecydowanie na większe wyjścia, ale również na co dzień do podkreślenia szarego, zimowego stroju. Podczas malowania nie smuży, wysycha bardzo szybko. Gdy pierwsza warstwa jest już nałożona, a ja chcę nałożyć drugą warstwę na dłoń którą malowałam pierwszą, lakier na niej jest już prawie suchy. Do pełnego krycia potrzeba dwóch warstw. Lakier co ważne, nie odbarwia płytki. Tak więc z obietnicą wysychania się zgodzę. Jednak co do trwałości, już niekoniecznie. Paznokcie pomalowane wieczorem wyglądają nienagannie. Natomiast już na drugi dzień lakier zaczyna odpryskiwać. Tak więc nada się tylko na większe wyjścia...
917 natomiast to piękny róż, wpadający nieco w koral. Uwielbiam ten kolor. Tutaj również malowanie jest bardzo przyjemne. Wysycha także bardzo szybko, choć nie aż tak ekspresowo jak jego kolega. Ale jestem w stanie mu to wybaczyć za ten cudowny kolorek. Z trwałością jest tu lepiej. Na drugi dzień miałam tylko lekko starte końcówki. Szału nie ma, ale jest lepiej niż u poprzednika. Wystarczy tylko lekko dorobić końcówki i można dalej cieszyć się pięknym kolorem.
Oba lakiery posiadają po wyschnięciu dość wysoki połysk. Zaznaczam też, że na moich paznokciach większość lakierów trzyma się słabo, choć nie aż tak. Możecie śmiało wypróbować, bo co paznokcie to inne odczucia ;) A wydatek nie jest wielki, bo zaledwie 7zł. A dodatkowo muszę wspomnieć, że na wizażu lakiery zgarniają dość wysokie opinie. Tak więc próbujcie :P

Dostępność/Cena:
Klik / 10,59zł (szukajcie również stacjonarnie, bo dziewczyny podają cenę zdecydowanie niższą ;))

Miałyście? Jaki kolor z tej serii polecacie? :)

Eveline Art Scenic Double Cover - podkład idealny?

5 grudnia 2014

Hej :* Dziś po dość stresujących wydarzeniach ostatnich dni już jestem. Nie będę się rozpisywała, bo nie o to chodzi. W każdym razie było ciężko, ale sytuacja jest opanowana i wszystko jest w porządku. A z pozytywów chciałam się Wam pochwalić tym, że Tangle Teezer już jest u mnie. Już pokochałam tą szczotkę <3 Ale z recenzją się wstrzymam. Myślę, że za jakiś miesiąc, może dwa opiszę swoje wstępne wrażenia. Na pełną recenzję będziecie musieli niestety poczekać minimum pół roku. Ale myślę, że w sieci jest tyyyle tego, że czekanie nie będzie Wam straszne :P No, ale znowu się rozpisuję, a próbuję ograniczyć to trochę bo pewnie i tak niewiele osób czyta całość. Dlatego już przechodzę do recenzji podkładu, za którym obeszłam całą Zieloną Górę chyba i znalazłam go w JEDNYM Rossmannie w centrum handlowym Focus Mall. Potem jeszcze u mnie w mieście pojawiła się szafa Eveline gdzie również znalazłam ten podkład..
Profesjonalny podkład bogaty w mineralne pigmenty maskuje niedoskonałości skóry, takie jak trądzik, blizny, rozszerzone naczynka i przebarwienia. Starannie wyselekcjonowane składniki aktywne zapewniają wielokierunkowe działanie: doskonale kryją, długotrwale matują, dogłębnie nawilżają oraz perfekcyjnie wygładzają cerę. 
- Technologia Ever Mat™ skutecznie zapobiega błyszczeniu się skóry.
- Exclusive Bio Complex™ upiększa i pielęgnuje cerę.
- Kwas hialuronowy wyrównuje drobne zmarszczki, zapewnia optymalny poziom nawilżenia.
- Kolagen i elastyna wygładzają skórę.
- Koktajl witamin A, E, F odżywia oraz regeneruje.
Przeciwutleniacze oraz filtr SPF 10 chronią przed promieniowaniem UV.  Źródło

Podkład dostajemy zapakowany w kartonik, który dodatkowo jest zaklejony. Mamy dzięki temu pewność, że nikt go wcześniej nie macał. Ogromny plus za to dla firmy już na starcie. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, coby dodatkowo nie zaśmiecać tubki zbędnymi 'dodatkami'. W kartoniku znajduje się właśnie tubka. Z jednej strony to wygodne rozwiązanie, bo możemy podkład zużyć do końca. Z drugiej jednak nie jest to higieniczne i możemy się trochę pobrudzić. Całość utrzymana jest w kolorystyce czarno-złotej. Ostatnio to moje ulubione połączenie, więc jak najbardziej przypadło mi to du gustu. Wszystko wygląda bardzo profesjonalnie.
Tubka ma dość mały otwór, ale to pozwala nam na precyzyjne wydobycie odpowiedniej ilości produktu, żeby go nie marnować. Do wyboru mamy pięć kolorów. Ja posiadam jeśli się nie mylę najjaśniejszy czyli porcelanowy. Z tych jasnych jest jeszcze kość słoniowa. Porcelana jest nieco chyba jaśniejsza od kości słoniowej. W każdym razie jest to kolor z pigmentem żółtym. Jest dość jasny, choć dla zupełnie bladolicych się nie nada... Konsystencja jest nieco lejąca, choć nie przepływa przez palce jak to jest w przypadku Affinimat. Zapachu nie wyczuwam.
Zacznijmy od krycia. A to jest całkiem przyzwoite już przy pierwszej warstwie. Na zdjęciu powyżej macie pokazaną właśnie tylko jedną warstwę nałożoną pędzlem Hakuro H51. Radzi sobie świetnie z nieco wymagającą cerą. Nawet w okresie gorszych dni mogłam na niego liczyć, wystarczyło tylko trochę go dołożyć na problematyczne miejsca. Zostawia prawie całkowicie matowe wykończenie z czego jestem bardzo zadowolona. Niemniej i tak utrwalam go pudrem, bo na mojej cerze rzadko kiedy podkład bez przypudrowania trzyma się dobrze. Efekt matu utrzymuje się przez kilka ładnych godzin, myślę że tak z pięć na pewno. Uwierzcie, że u mnie jest to geniusz w tej kwestii. Nie spotkałam się z podkładem, który by na tyle matowił moją cerę. Jego ogólna trwałość też jest w porządku, bo wytrzymuje około 7-8 godzin w bardzo dobrym stanie. Zaznaczam, że mam cerę mieszaną w kierunku tłustej więc wynik jest zadowalający. Dlaczego jednak nie zagości u mnie na stałe? A no dlatego, że po pierwsze pod koniec tubki zauważyłam po nim wysyp krostek na twarzy. Codziennie jakieś nowe niespodzianki. Po odstawieniu cera wróciła do normy. A poza tym w ciągu dnia utlenia się skubaniec... A pod koniec opakowania utlenił się już w tubce przez co musiałam go odstawić. W każdym razie, gdyby pojawił się jeszcze jaśniejszy odcień, przestał by się utleniać i nie zapychał zdecydowanie trafił by do moich ulubieńców. Jednak jeśli nie macie takiej tendencji, to śmiało go mogę polecić ;)
Dostępność/Cena:
Szafy Eveline / ok. 20zł
Miałyście? Jaki podkład polecacie?

Odżywka do paznokci Eveline 8w1. Kontrowersja po raz kolejny...

26 sierpnia 2014

Hej Misie ;*
Dzisiaj przychodzę do Was z postem dość kontrowersyjnym. Jakiś czas temu pisałam o odżywce Eveline, jednak post został skasowany. Dlaczego? Wtedy po odstawieniu kuracji po około miesiącu paznokcie były w stanie idealnym. Postanowiłam więc napisać recenzję. Jak tylko post się pojawił, moje paznokcie się zbuntowały. Ale w jaki sposób? O tym dalej.
Rewolucyjna i unikalna formuła z aktywnym kompleksem Strong Nail (tytan i diament) wnika w strukturę płytki, dzięki czemu skutecznie ją regeneruje i odbudowuje. Uszczelnia, maksymalnie utwardza oraz pobudza wzrost płytki paznokciowej. Uelastycznia ją, zwiększając odporność na uszkodzenia mechaniczne. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem. Sprawia, że zniszczone, matowe paznokcie odzyskują gładką powierzchnię i lśniący połysk. Już po 10 dniach kuracji znikną wszelkie problemy, a Ty będziesz się cieszyć pięknymi i zadbanymi paznokciami. Uwaga: Zawiera 2% formaldehydu. Przed użyciem należy zabezpieczyć skórki oliwką lub kremem, a przed rozpoczęciem kuracji wykonać próbę uczuleniową (przetestować w ciągu 2-3 dni, w przypadku reakcji alergicznej, pieczenia lub bólu przerwać kurację).  Źródło
Odżywkę dostajemy w dość solidnej buteleczce, która dodatkowo zamknięta jest w kartoniku. Dołączona jest także ulotka. Kartonik sam w sobie nie przekonał mnie i gdyby nie opinie, nie wiem czy bym na niego zwróciła uwagę. Natomiast buteleczka prezentuje się już bardziej profesjonalnie. Mimo to, napisy lekko się ścierają. Pędzelek jest prosto ścięty, rozmiarowo też jest w porządku. Pokrywa dokładnie całą płytkę paznokcia, nie rozlewa odżywki na skórki. Nie mam się do czego tutaj przyczepić. Musicie jednak uważać, gdyż odżywka nie każdemu pomoże, a może wręcz zaszkodzić. Zawiera bowiem ona formaldehyd, który jest mocno szkodliwy. Jeśli coś będzie się Wam działo, natychmiast musicie ją odstawić. Ale najważniejsze jest działanie.
Odżywkę należy stosować z tego co pamiętam ok. 6 tygodni. Przez cztery dni dokładamy codziennie nową warstwę, po czym zmywamy i zaczynamy od nowa. Czasem ciężko było mi zapamiętać, który to dzień i czy nie należy już jej zmywać. Odżywka dawała piękny, mleczny kolor. Paznokcie dzięki temu wyglądały bardzo estetycznie i schludnie. Przez cały okres kuracji paznokcie rosły mi bardzo mocne, nie rozdwajały się, nie łamały. Byłam z tego faktu mocno zadowolona, ponieważ nigdy nie mogłam ich zapuścić. Po skończeniu kuracji, odżywki używałam już tylko jako bazy pod lakier kolorowy dla podtrzymania efektu. Przez miesiąc po skończeniu faktycznie wszystko było w porządku. Potem połamał mi się pierwszy paznokieć. Szkoda mi ich było, więc ten jeden zapuszczałam bardzo sumiennie by znów dorównał reszcie. Po jakimś czasie łamały się kolejne. Tak doszło do tego, że przy czwartym złamanym, musiałam skrócić wszystkie. Jak widać, podczas kuracji wszystko było w porządku, natomiast potem było już tylko gorzej... Paznokcie znów mi się rozdwajają, łamią i są słabe. Szkoda, bo pokładałam w niej wielkie nadzieje...
Skład:
Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nirtocellulose, Phthalic Anhydride / Trimellitic Anhydride / Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Aqua, Fomaldehyde (2%), Acetyl Triethyl Citrate, Stearalkonium Hectorite, Adipic Acid / Fumaric Acid / Phthalic Acid/ Tricyclodecane Dimethanol Copolymer, CI77891, N-Butyl Alcohol, Citric Acid, Diamond Powder.

Dostępność/Cena:
Rossmann / ok. 11 zł

Eveline - Colour Celebrities - Błyszczyk do ust nr. 565

18 listopada 2012

 Hej :) Dzisiaj tak na szybko, bo lecę się pakować ;] Przygotowałam dla Was recenzję błyszczyka od Eveline. Dorwałam go któregoś pięknego dnia w Biedronce za całe 4,99 zł :D Czy go pokochałam? Zapraszam do lektury ;]
 Błyszczyk dostajemy opakowany w przyjemny kartonik. Całkiem przyjemny dla oka. Jest on na górze zabezpieczony taśmą, dzięki czemu mamy pewność,że nikt wcześniej nie 'zmacał' naszego błyszczyka. Niestety zdarzyło się kilka "pootwieranych egzemplarzy. Ja trafiłam na jeden z ostatnich błyszczyków, więc wybór miałam znikomy. Do tego dochodzą pootwierane, więc mój wybór się jeszcze bardziej zawęził. Padło na kolor 565. Całkiem fajny róż. Samo opakowanie błyszczyku po wyjęciu z kartonika prezentuje się całkiem fajnie. Złote napisy, złota zakrętka ozdobiona wzorkiem. Buteleczka jest dosyć spora, bo zawiera aż 11 ml produktu. Jestem ciekawa czy kiedyś go zużyję? :) Nie wylewa się na boki, samo się nie otwiera w torebce.
 Z tyłu kartonika mamy najpotrzebniejsze informacje od producenta. Zapewnia nas on o zmysłowym i wibrującym blasku, wizualnym powiększeniu ust, nawilżenie, wygładzenie, odmłodzenie ust, regenerację ich, ochronę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Sporo tego, prawda? Ja za tą cenę cudów nie oczekuję. Zmysłowy i wibrujący blask? Jakieś tam drobinki są. Specjalnego wow nie zauważyłam. Powiększenie ust? Nie zauważyłam. Może jest, ale niewielkie. Nawilżenie? Delikatne owszem. Wygładzenie?  Nie zauważyłam. Odmłodzenie? Jakiś mit chyba :D Regeneracja? Jako taka może jest. Choć Carmex i tak wygrywa ;D Co do ochrony, nie zauważyłam nic szczególnego w tej kwestii. Ogólnie rzecz biorąc, zwykły błyszczyk jak setki innych. Nie robi krzywdy, dobrze wygląda i tyle. Nie spodziewajcie się po nim tego wszystkiego, co jest nam obiecane :D
 Skład. Dłuuugi. Ponoć im dłuższy skład, tym gorzej. Tego nie wiem. W każdym razie jeśli kogoś interesuje skład kosmetyków, wrzucam. Ja się na tym nie znam :D (przepraszam, za słabą jakość zdjęcia, pogoda nie rozpieszcza :( )
 Aplikator. Jak chyba w każdym błyszczyku. Wygodna, wyprofilowana gąbeczka Nabiera tyle produktu, by pomalować delikatnie usta. Można ewentualnie maźnąć je drugi raz, by nadać bardziej intensywny odcień. Jednak do delikatnego makijażu, wystarczy jedno zanurzenie aplikatora w buteleczce.
 I najważniejsze :D Efekt jaki daje na ustach. Jak widać na załączonym powyżej obrazku, efekt jest delikatny. Choć drobinki wysuwają się na pierwszy plan. Błyszczyk najlepiej nadaje się przez to na bardziej wieczorne wyjścia, bądź do nałożenia na matową pomadkę. Schodzi z ust niestety szybko. Po godzinie, bez jedzenia i picia pozostają nam na ustach tylko drobinki. Nie jest ich dużo, ale zostają, a kolor znika. Musimy też uważać, by przypadkiem nie dotknąć ust dłonią, bo zostaniemy obdarowani mnóstwem drobinek. błyszczyk ogólnie polecam,tym bardziej za taką cenę.

Dostępność / Cena:
Ja kupiłam go w Biedronce, ale można też szukać na stronach sklepów internetowych, bądź na stoiskach Eveline.  /  4,99 zł  (Nie wiem jak wygląda cena regularna).
*
Chciałam Wam się jeszcze pochwalić swoim nowym nabytkiem ;D Nie kosmetycznym. Pozazdrościłam mojej koleżance dużego portfela, i postanowiłam sobie też taki sprezentować ;] Część z Was powie, że  tandetny, części się spodoba. Każdy z nas ma inny gust ;] Ja go wręcz uwielbiam :)
*
I na koniec mam do Was wielką prośbę. Jako,że mam uczulenie na minerały, poszukuję dobrego korektora kryjącego. Po prostu minerałki spisywały się świetnie w tej roli, ale mnie uczuliły. Więc poszukuję niedrogiego, dobrze kryjącego i trwałego korektora. ;] Z góry ślicznie dziękuję za pomoc :)

Zapraszam również na rozdanie (do 30 listopada)
Bye :*