.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca. Pokaż wszystkie posty

Witaj Nivea!

8 kwietnia 2017

Hej hej :* Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień na uczelni. Do tego wczoraj większość dnia odpoczywałam po nocce i kurowałam się. Coś mnie chyba przewiało, bo wszystko mnie boli i jestem bardzo pociągająca :D Jedyny plus jest taki, że wieczór zamierzam spędzić z przyjaciółmi, co niezwykle uwielbiam. Rzadko zdarza nam się gdzieś razem wyrwać. A do tego wszystkiego firma Nivea postanowiła mi umilić ten paskudny czas. Wczoraj dotarła do mnie miła paczka, w ramach projektu "przyjaciółek Nivea". Zaledwie w czwartek rano dowiedziałam się, że dostałam się do programu, a już wczoraj kurier zapukał z niespodziewaną przesyłką. Gdzieś tam widziałam, że dziewczyny dostały już paczki, natomiast nie spodziewałam się od razu "zestawu startowego". Miła i pachnąca niespodzianka ;) Dziś wpadam do Was zaledwie z postem flashowym. Dzięki firmie Nivea, mam okazję stać się jej przyjaciółką i testować nowości marki. Niezwykle mnie to cieszy, bo produkty lubię, choć nie każde oczywiście. Jeśli czytacie blog regularnie, wiecie, że zdarzyło się parę wzlotów ale również upadków. Ostatnio jednak przekonuję się coraz bardziej, a i firma zaskakuje ciągle czymś nowym. Myślę więc, że to będzie zarówno świetna przygoda, jak i okazja do spróbowania czegoś nowego. Swoją drogą nie wiem, dlaczego ciągle nie pojawiła się recenzja pianki do kąpieli (którą de facto uwielbiałam...). No ale nic to, zapraszam Was na szybki flash tego co dostałam i w najbliższym czasie ukarze się na blogu.
Na początek wprowadzę Was nieco w historię i ideę marki. Choć myślę, że wiele z Was gdzieś tam już coś niecoś słyszało... ;)
NIVEA jest linią produktów kosmetycznych międzynarodowego koncernu z Hamburga. Pierwszym, i do dzisiaj najbardziej znanym, produktem tej linii jest NIVEA Creme. To podstawa całej linii marki NIVEA. Krem ten został opracowany i jest sprzedawany na rynku od 1911 roku. Historia marki NIVEA ma już więc ponad 100 lat! NIVEA Creme jest produktem do pielęgnacji skóry. Nic więc dziwnego, że współ-wynalazcą kremu był chemik i dermatolog Paul Unna, we współpracy z aptekarzem Oskarem Troplowitzem. To właśnie Troplowitz nadał kremowi nazwę NIVEA.
Historia marki NIVEA w Polsce
Marki NIVEA i Bambino łącza się ze sobą. W Polsce między I a II wojną światową produkty serii NIVEA wytwarzane były w filii Beiersdorf AG w Poznaniu. Po II wojnie światowej produkcję kremu była kontynuowana w Poznaniu. Pod marką NIVEA na licencji Beiersdorfa firma Pollena-Lechia w Poznaniu wytwarzała kremy. Marka Bambino jest serią kosmetyków do skóry dla dzieci. W Polsce kontynuuje tradycje tej marki, a przez to że ideą tej marki jest pielęgnacja skóry, należy do portfela marki NIVEA. Nie jest to bezpośrednia zależność wizerunkowa, ale marka NIVEA jako producent wspiera lokalna markę Bambino. Rozszerzanie marki i rozszerzanie portfolio Bambino opiera się o doświadczenia i kompetencje marki NIVEA, jednej z najlepiej rozpoznawanych marek kosmetyków do skóry na świecie.  Źródło
W ramach pierwszej paczki nowości otrzymałam dwa dezodoranty Invisible black&white. Produkty na półkach są od niedawna, stąd moja ciekawość jest duża. Nie powiem, oczekuję od dezodorantu dobrej ochrony i braku śladów na ubraniach. W tej kwestii jestem wymagająca, bo w pracy muszę się czuć cały dzień świeżo i pewnie. Ciekawa jestem jak sprawdzą się te dwa cudaki. Męski oczywiście poleciał do mojego N. i to on jest testerem. Przez te wszystkie lata nauczył się już trochę na co ma zwracać uwagę (w końcu jest w związku z blogerką, nie? :D) i postaramy się stworzyć rzetelną opinię na jego temat. Damski oczywiście testuję ja. Ciekawa jestem bardzo. Dziś już pierwsze testy i dezodoranty poszły w ruch ;)
Za jakiś czas spodziewajcie się recenzji obu produktów ;) Ja niezwykle się cieszę, że zostałam przyjaciółką marki i nie mogę się doczekać tej świetnej przygody ;) A Wy jakie macie podejście do dezodorantów Nivea? Może macie jakieś swoje ulubione też innej marki? Piszcie koniecznie! ;)

CosmePick - intrygująca marka, ciekawe produkty.

3 października 2015

Hej, hej :* Ostatni czas miałam mocno zabiegany. Praca, praca i jeszcze raz praca. Ciągle uczę się znajdować ten złoty środek na to, by wszystko ogarnąć w tak krótkim czasie jaki mi zostaje. Aż się boję, co to będzie za tydzień, jak zaczną mi się zjazdy na studia. Chyba będę brała laptopa ze sobą i w czasie wolnym (czytaj okienka) postaram się coś dla Was sklejać. Aktualnie rozpoczęłam pracę, która nieco ogranicza mój czas wolny, aczkolwiek jest ciekawa. W poprzedniej sytuacja zmusiła mnie do zrezygnowania z niej, ale wiecie co? Jak na razie nie żałuję. Była to moja prywatna decyzja i chyba najlepsza jaką mogłam podjąć. Ale nie o tym miało być, a ja jak zwykle się rozpisałam. Dziś chciałam Wam przedstawić ciekawą markę kosmetyczną, która urzekła mnie już na samym początku cudnymi opakowaniami. Więcej o konkretnych produktach jakie mam okazję testować poczytacie niebawem. Natomiast w tym poście chciałam Wam nieco przybliżyć samą ideę marki oraz to, co posiadają w swoim asortymencie.
Na początku słów kilka od samego producenta:
COSMEPICK marka inna niż wszystkie. Pielęgnacja, piękno i zabawa!
COSMEPICK to wysokiej jakości produkty w atrakcyjnych cenach, dostarczające młodym dziewczynom wiele radości. Oferujemy szeroki asortyment kosmetyków do makijażu oraz wyjątkowe preparaty do pielęgnacji ciała. Dzięki innowacyjnym produktom, najmodniejszym kolorom, wyszukanym składnikom, będziesz czuć się niebanalnie i zachwycać niepowtarzalnym lookiem, a Twoja skóra będzie idealnie zadbana.
Każdy produkt to obietnica doskonałości, emocji, niezwykłego, ponadczasowego stylu oraz przede wszystkim gwarancja udanej zabawy! COSMEPICK to także łatwy i szybki dostęp do nietuzinkowych produktów, które inspirują do pokazania prawdziwej siebie, stylowej, odważnej, uśmiechniętej.
Marka posiada w swoim asortymencie dość sporo produktów. Zaczynając od kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała, na kolorówce kończąc. Przyznam się szczerze, że miałam nie lada problem wybierając to, co chciała bym wypróbować. Wszystko wydawało się być kuszące i przede wszystkim cudownie wyglądające. Opakowania zachwycają swoją szatą graficzną. Jest kolorowo i zarazem profesjonalnie. Gdy w końcu się zdecydowałam, mój wybór padł na korektor do twarzy, który może być również używany do zakrywania cieni pod oczami. Wydaje mi się, że pod oczy jest delikatnie za ciężki, ale dokładnie będę to w stanie stwierdzić za jakiś czas, gdy porządnie go przetestuję. Jest jasny, aczkolwiek przydałby się jeszcze delikatnie jaśniejszy dla ekstremalnych bladzioszków. Paletka cieni natomiast na stronie wygląda na bardzo, ale to bardzo delikatną, a gdy do mnie przyszła bardzo pozytywnie się rozczarowałam. W rzeczywistości jest Ciemniejsza i bardziej intensywna. Ja akurat posiadam wersję Safari Look, która nada się świetnie do dziennych makijaży. Do wieczorowych raczej będzie ciężko, ale nie jest to niemożliwe. Więcej o produktach napiszę Wam w najbliższym czasie, a tymczasem zapraszam Was na stronę CosmePick, gdzie zapewne znajdziecie i coś dla siebie ;)
Miałyście już do czynienia z tą marką? Piszcie! ;) :*

Kwietniowe nowości. Czyli co nowego w szafie i kosmetyczce?

25 kwietnia 2015

Hej ;* Trochę czekaliście na nowy post... Ale nie sądziłam, że tak to wyjdzie i tak naprawdę mam strasznie mało czasu na bloga. Dziś wpadam do Was z kolejnym luźnym postem. Kwiecień powoli dobiega końca, a ja nie zamierzam już nic dokupować, ani też nie czekam na żadne przesyłki. Dlatego myślę, że taki post mogę wrzucić. Wiem, że haule to jedne z najchętniej czytanych postów, dlatego też postanowiłam takowy dodać. Nie znajdziecie u mnie często takich postów, z tego względu, że zazwyczaj jak już coś kupuję, to są to kosmetyki, które właśnie mi się kończą i najzwyczajniej w świecie uzupełniam zapasy. Tutaj po części też tak jest, ale wyjątkowo w tym miesiącu zebrało się też kilka paczek i zakupy "przymusowe". Ciekawi co mi ciekawego wpadło? Zapraszam dalej ;)
Zacznę może od tego, co może nie tyle podoba mi się najbardziej, co sprawiło mi najwięcej radości. Na początku miesiąca, moje ulubione botki spłatały mi psikusa i podeszwa zaczęła zapadać się do środka. Do tego jeszcze zaczęła odklejać się od reszty buta. Musiałam oddać je na gwarancję, a że nie dało się nic z tym zrobić, trzeba było zainwestować w nowe buty... Mój wybór padł na wszechobecne sztyblety. Kiedyś byłam ich wielką przeciwniczką, natomiast teraz zawładnęły moim sercem. Kobieta zmienną jest :D Do tego oczywiście nowa torebka. Jakiś czas temu miałyście okazję zobaczyć moje typy tutaj. W końcu stanęło na klasycznym kuferku, który idealnie spisuje się na uczelnię ;) Do tego ma czerwony środek *.* Jest cuuudowna ;) Buty kupiłam w Deichmannie za 69zł, a torebkę w a'la butiku typowo torebkowym za 85zł ;)
Tutaj zaczynają się już przesyłki. Paczuszkę z Dresslink miałyście okazję zobaczyć w poprzednim poście. Koszulka, apaszka i bransoletki. Oczywiście rzeczywistość kontra zdjęcia na stronie okazały się nieco różne, ale całość nie wygląda źle. A więcej na ten temat możecie poczytać (i przyjrzeć się im bliżej) tutaj.
A tutaj paczuszka z wczoraj. Dobroci od Olvita. Olej kosmetyczny, jak się domyślacie do włosów, oraz peeling do ciała i twarzy. Ja jednak chcę go używać w innym przeznaczeniu. Poczytałam trochę na ich temat i dowiedziałam się, że śmiało można go stosować na skalp. Peeling skóry głowy mi się przyda, a za jakiś czas zdam Wam relację z używania obu tych dobroci ;)
Kolejna paczuszka, tym razem od Starej Mydlarni. Tym razem postawiłam na dwa produkty z konkretnej serii. Oba mają za zadanie nawilżać. Odżywka jest typowo do włosów suchych (choć skład mnie przeraża swoją długością...) a krem ma nawilżać suchą cerę. Zapewne zastanawiacie się po co mi krem nawilżający, skoro mam mieszaną/tłustą cerę. Niestety ostatnio moja cera zaczęła być kapryśna i potrafi mocno się przesuszyć... Zobaczymy jak to będzie ;) Liczę na dobre rezultaty, tym bardziej, że produkty SM są dość dobre.
Na koniec zostawiłam wisienkę na torcie. W końcu postanowiłam zamówić sobie Revlona... Kolejny punkt z chciejlisty mogę śmiało wykreślić. Wzięłam numer 110 Ivory, choć wydaje się lekko za różowy. Nie ma tragedii, bo po przypudrowaniu wygląda całkiem w porządku, jednak po wykończeniu go, zdecyduję się na 150 Buff, który jest równie jasny, ale wpada w tony żółte ;)

To by było na tyle ;) Miałyście któryś z tych kosmetyków? Polecacie czy wręcz ich unikacie? Dajcie znać! ;)

Pędzle do makijażu Hakuro H51 i H85 od Ecobelle.pl - pierwsze wrażenia.

19 grudnia 2014

Hej :* Rozleniwiłam się trochę, wiem :P Ale idą święta i nic się nie chce.. Do tego kupowanie prezentów, pomaganie w domu. Sami rozumiecie. Ale mimo to, uwielbiam tą całą atmosferę, te światełka, ozdoby, choinki, a przede wszystkim czas spędzony z rodziną ;) Należę do tych osób, dla których to właśnie rodzina jest na pierwszym miejscu. Ale nie o tym miało być, a o pędzlach, które zagościły w mojej kosmetyczce już jakiś czas temu. Po codziennym używaniu myślę, że mogę się wstępnie o nich wypowiedzieć. Na pełną recenzję musicie poczekać jeszcze z rok :P Niemniej z umowy trzeba się wywiązać, więc chciałam Wam przedstawić moje pierwsze wrażenia na ich temat. W mojej kosmetyczce mam dwa Hakusie. H51 do podkładu i pudru oraz H85 do kresek i brwi. Ciekawi jak się sprawdzają? :)
H51: Bardzo gęste włosie, bardzo miłe w dotyku. Pędzel idealny do nakładania podkładów o płynnej konsystencji oraz kosmetyków mineralnych. Rozprowadza produkt nie pozostawiając smug. Umożliwia równomierne nałożenie kosmetyku i uzyskanie naturalnego efektu. Trzonek pędzla wykonany jest z naturalnego drewna.
- Całkowita długość pędzla: 16 cm.
- Długość włosia: 2,2 cm.
Nakładanie podkładu o płynnej konsystencji: Przed użyciem spryskaj pędzel odrobiną wody, aby nie pochłaniał zbyt wiele kosmetyku. Wyciśnij odrobinę podkładu na zewnętrzną stronę dłoni. Delikatnie "mocząc" pędzel w podkładzie nanieś kosmetyk miejscowo na całą twarz. Na koniec okrężnymi ruchami rozprowadź podkład na twarzy, aż do uzyskania naturalnego efektu.  Źródło
H85: Pędzel wykonany z włosia syntetycznego. Służy do wykonywania kresek na powiekach jak również do modolewania brwi. Trzonek pędzla wykonany jest z naturalnego drewna.
- Całkowita długość pędzla: 16,2cm.
- Długość włosia: 0,5cm - 0,7cm.  Źródło
H51 to pędzel w moim odczuciu bardziej nadający się do podkładu niż do pudru. Jest to skunks z bardzo miłym w dotyku włosiem. Nie drapie, a wręcz mizia przyjemnie po twarzy. Wcześniej podkłady nakładałam palcami, a odkąd mam w swojej kolekcji Hakuro, używam tylko jego. Włosie jest dobrze przycięte, choć kilka włosków lekko wystawało. Przycięłam je sama i wszystko już jest w porządku. Włosie również jest bardzo zbite, dzięki czemu nakładanie podkładu jest wygodniejsze. Pędzel bardzo dobrze rozprowadza podkład, nie tworząc smug. Daje po pierwsze lepsze krycie niż palce, a po drugie podkład nim nałożony utrzymuje się znacznie dłużej. Oczywiście efekt jest też zdecydowanie bardziej naturalny i trudniej o efekt maski. Jeśli chodzi o mycie, to jest to nie lada wyzwanie. Ze względu na swoje zbite włosie musimy się trochę namachać by wymyć go dokładnie. Dodatkowo zauważyłam, że lekko się przebarwił w jednym miejscu i za nic nie mogę go domyć. Używam go codziennie od prawie dwóch miesięcy i do tej pory nie wypadł z niego ani jeden włosek. Pędzel jest jak najbardziej godny polecenia. Ja już nie wyobrażam sobie wrócić do nakładania podkładów palcami ;)
Kolejny pędzelek to H85. Używam go jedynie do podkreślania brwi. W tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Włosie jest dobrze przycięte, dość zbite. Wygodnie się nim manewruje. Poprzednio do brwi miałam pędzelek z Essence, który służył mi dzielnie kilka lat. Jednak jego żywot już powoli się kończył, a ja znalazłam godnego następcę. Radzi sobie trochę lepiej niż Essence, z tego względu, że jest cieńszy. Łatwo jest nim podkreślić dolną linię brwi i wypełnić resztę. Bardzo się polubiliśmy. Pierze się go wygodnie, łatwo i przede wszystkim szybko. Do tej pory nie wypadł z niego ani jeden włosek, ani się też nie odkształcił. Wszystko jest dopracowane. Myślę, że jeszcze dłuuuugo mi posłuży :)

Oba pędzle dostaniecie na stronie ecobelle w bardzo przystępnych cenach. H51 tutaj za 33zł, a H85 tutaj za uwaga, 11zł ;) Jak za takie pędzle, myślę że warto się skusić ;) Zapraszam Was też na stronę, gdzie znajdziecie mnóstwo ciekawych kosmetyków w przystępnych cenach ;) (Klik w banner)
http://ecobelle.pl/


Macie pędzle Hakuro? Jakie jeszcze polecacie?

Wielkie odżywianie włosów z marką Pilomax.

24 lipca 2014

Hej :*
Post miał pojawić się dopiero jutro i to zupełnie inny. Ale w ferworze tego co dzisiaj się stało, musiałam. Dzisiaj z rana będąc w łazience, zadzwonił domofon. Myślę sobie, pewnie po moją siostrę jakaś koleżanka. Ale gdy siostra odebrała, powiedziała, że to poczta. Pierwsze co, nie skojarzyłam. Ale gdy kurier wszedł na górę i zobaczyłam wielką pakę jaką trzyma w rękach i logo na paczce, od razu pojawił mi się banan na twarzy. Ale podeszłam do tego spokojnie, bo jakiś czas temu dostałam wielką pakę, z małą zawartością (było po prostu dobrze zabezpieczone..). Ale gdy otworzyłam dzisiaj paczkę, nie mogłam wyjść z szoku. Kosmetyki były dobrze zabezpieczone, ale też było ich mnóstwo. Ale nie będę za dużo pisać, zapraszam na zdjęcia.
Jak widzicie, zawartość była spora. Liczyłam na jakąś odżywkę do testów, ale nie aż tyle. Moje włosy dostaną niezłego kopa i odżywienia. Tego im teraz właśnie potrzeba. Firma Pilomax bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. A co konkretnie znalazło się w paczce?
*Szampon Codzienny do włosów jasnych
*Szampon codzienny do włosów cienkich bez objętości
*Szampon codzienny do przetłuszczających się włosów i skóry głowy. (ten trafi do mojej siostry, gdyż ja nie mam takiego problemu).
*Odżywka do włosów zniszczonych normalnych i grubych.
*Odżywka do włosów zniszczonych cienkich, bez objętości.
*Odżywka bez spłukiwania, włosy jasne.
*Turban do kompresów.
*Grzebień Pilomax.

Jak widzicie, paczka jest spora. Ostatnio zrezygnowałam z wrzucania postów na bloga, typu "co mi wpadło do kosmetyczki" jednak to zasłużyło na osobny post. Mnóstwo dobroci dopasowanych do moich włosów. Zabieram się już za testowanie. Systematycznie będziecie mogły czytać posty o każdym z tych produktów. Jednak na to potrzeba czasu, gdyż chcę wszystko dokładnie sprawdzić. Co chcecie zobaczyć na początku?

Marion wie, jak rozpieścić kobietę... ;)

12 października 2013

Hej Dziubki :*
Dawno mnie nie było, wiem... Uczelnia i inne sprawy pochłonęły mnie do reszty. Ale staram się jak mogę i nie zostawiam Was z niczym. Wyniki rozdania podam jakoś na dniach. Musicie zrozumieć.. Ale nie o tym miało być. Dawno temu nawiązałam współpracę z firmą Marion. Miałam cierpliwie czekać i dać im znać, jak dostanę paczkę. Myślę sobie, okej. Czekałam, czekałam... I cisza. Jednak w poniedziałek zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że czeka na mnie awizo w domu. A że nie zostawiłam jej dowodu, paczkę mogłam odebrać dopiero w czwartek. Ciekawość cholernie mnie zżerała, co to może być. Nigdy bym nie wpadła na pomysł, że to akurat Marion. We wtorek weszłam na bloga którejś bloggerki i zobaczyłam, ze w poniedziałek dostała paczkę. Myślę sobie, może akurat to jest to? :D W czwartek jak tylko zawitałam na pocztę i odebrałam paczuszkę, nie czekałam tylko od razu zabrałam się za jej otwieranie. Z każdym kolejnym wyciąganym kosmetykiem, oczy świeciły mi się coraz bardziej. Co prawda, z tego co widzę każda z nas dostała to samo, niemniej jednak są to kosmetyki, które sama bym z ciekawości wypróbowała i są dla mnie przydatne :) Ciekawi zawartości? Tadam:
*Maska kolagenowa. Powędrowała do mojej mamy, gdyż jej bardziej się przyda.
*Płyn micelarny. Pierwsze testy za mną. Jak na razie nie polubiliśmy się, ale zobaczymy co z tego wyniknie.
*Zabieg laminowania. Moje włosy potrzebują mocnego kopa, żeby wrócić do siebie. Są strasznie poniszczone prostownicą i suszarką. Na cuda nie liczę, jednak zobaczymy co z tego wyjdzie ;) Dodatkowo jest dołączony czepek, więc może w końcu zacznę olejować włosy? :D
*Mgiełka do ochrony włosów przed prostownicą i suszarką. Strzał w dziesiątkę! Włosy prostuję prawie codziennie, a co drugi dzień myję i suszę. Zobaczymy, czy mgiełka sobie poradzi :D
*Chusteczki do demakijażu. Zawsze chciałam spróbować tego rodzaju demakijażu, więc zobaczymy co z tego będzie.

Jak widzicie, całkiem ciekawe kosmetyki. Jest coś, czego recenzje chcecie zobaczyć najpierw? :)

Zbędny gadżet? A może must have każdej garderoby?

30 lipca 2013

Hej Dziubki :*
Wiem,że mnie tu troszkę nie było. Ale udało mi się na tydzień zakręcić i pracowałam. Codziennie od 6 do 15 wywracałam poduchy. Przychodziłam do domu, jadłam obiad i odpoczywałam. Nie miałam siły dosłownie na nic. Czasem wyskoczyło się ze znajomymi, czasem tylko z N. i czas leciał. Przez to niestety zaniedbałam troszkę bloga. Ale wracam już do normalnego rytmu. Postaram się częściej dodawać posty, choć uprzedzam już teraz, że planujemy z N. i rodzicami wyjazd nad morze. Tak więc w tym czasie na blogu również będzie cisza. W końcu są wakacje, a po całym roku nauki, można odpocząć. Na dzisiaj mam dla Was recenzje gadżetów do stanika od firmy Julimex. Oba produkty dostałam do testów w ramach współpracy. Ciekawi czy to must have czy tylko gadżet? Zapraszam dalej. :)
 Co mówi producent na temat tych maleństw?

 Niewielki klips do ramiączek jest niezwykle łatwy w użyciu, płasko przylega do ciała i jest całkowicie niezauważalny pod ubraniem. Możesz go dowolnie regulować w górę i w dół w zależności od potrzeby dopasowania biustonosza do strojów z mocno wyciętymi plecami.

Wygodne rozwiązanie pozwalające na noszenie zwykłego biustonosza pod kreacjami o mocno wyciętych plecach. Pasuje do każdego biustonosza.

*.*.*
Oba produkty spakowane są niemalże identycznie. Szata graficzna opakowań jest bardzo podobna. Róż i fiolet z czernią komponują się ze sobą idealnie. Kartoników nie trzymam, gdyż nie są mi potrzebne. 
Klips ściągający ramiączka oraz pasek obniżający zapięcie to dwa genialne produkty, o których istnieniu do tej pory nie wiedziałam. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie życia bez nich. Zapewne każda z Was zna problem wystających ramiączek z pod bluzek typu bokserka, czy wystający stanik z tyłu bluzki. Do tej pory nie wiedziałam jak sobie z tym radzić. Na wysoko znajdujący się stanik, który wystawał, niestety nie znalazłam sposobu. A w bokserkach zazwyczaj zapinałam ramiączka na krzyż, ale było to troszkę niewygodne. Pasek obniżający zapięcie rozwiązał problem pierwszy. Stanik nie sprawiał już problemów, lecz niestety pasek był nieco wyczuwalny. Rozwiązało to problem, lecz czułam się lekko niekomfortowo. Natomiast klips ściągający ramiączka, to istna bajka. Jest bardzo prosty w obsłudze, po pewnym czasie zupełnie zapominamy, że jest a i ramiączka są niewidoczne. Co do paska uważam, że to gadżet, jednak nie niezbędny. Może stanowić pewne rozwiązanie w ekstremalnych sytuacjach. Natomiast klips to zdecydowanie must have. Nie wiem jak do tej pory mogłam go nie mieć ;D Obie rzeczy są solidne, nic się z nimi nie dzieje :)

Dostępność/Cena:
Pasek, Klips / 6,10 zł , 4,70 zł.

Za taką cenę aż grzech nie spróbować :D Polecam szczególnie klips. Co do paska, wybór należy do Was.

Bransoletki Shamballa od e-krainabizuterii.pl

14 lipca 2013

Hej, haj, helloł :D
Jak Wam minął weekend? :) U mnie całkiem dobrze. Wczoraj razem z moim N. świętowaliśmy 3 i pół roku razem. Co prawda mija nam dokładnie dzisiaj, ale wczoraj jakoś tak było nam wygodniej. Nie mam pojęcia kiedy ten czas zleciał. Dopiero zaczynaliśmy być razem, a to już tyle latek... Warto cieszyć się każdą chwilą Dziubki :) Ale nie będę Wam smęcić o tym. Dziś przychodzę do Was z dość nietypową recenzją. Niedawno nawiązałam współpracę z Panią Pauliną z e-krainabizuterii.pl, czego owocem są dwie przepiękne bransoletki. Jak zauważyliście, od jakiegoś czasu zajęłam się również tworzeniem setów. Tak więc bransoletki od Pani Pauliny będą idealnie wkomponowywały się w różne zestawy. Wymieniłyśmy kilka miłych meili, mogłam wybrać sobie biżuterię, a paczka przyszła ekspresowo. Jestem bardzo zadowolona z podejścia zarówno Pani Pauliny, jak i firmy. Zapraszam zatem do kilku słów o tych malutkich cudeńkach.
Bransoletki jakie wybrałam, to model Shamballa. Kilka słów, które udało mi się znaleźć, na temat samego trendu dotyczącego Shamballi:
Shamballa (zwana także Shambhala, Sambhala) jest jednym z trendów w jubilerstwie, który zyskał sobie ogromną popularność. Noszą ją nie tylko celebryci - te sławne bransoletki podbiły serca wielu ludzi na całym świecie.
Bransoletki Shamballa pochodzą z kręgu tybetańskiego, o którym mówi się, że jest królestwem mistycyzmu i spokoju duchowego. Swoje korzenie znajduje już w tradycyjnych legendach i podaniach buddyjskich, w których mowa o idealnym mieście Shambhali. Bransoletki powiązane są także z mistycyzmem i ezoteryką, podobno mają właściwości lecznicze i zapewniają jej posiadaczowi dobre samopoczucie.
Takie gwiazdy show biznesu i mody jak Karl Lagerfeld, Beyonce, Jay-Z czy Chris Brown są żywymi reklamami tych bransoletek, gdyż zakładają je na wiele publicznych spotkań. Celebryci noszą bransoletki Shamballa nie tylko by modnie wyglądać, ale także by podkreślić swoją osobistą duchowość.
 Źródło
Oczywiście też dorzucam kilka słów ze strony producenta:
Bransoletka shamballa najmodniejsza w tym sezonie w oryginalnym kolorze turkusowym. Bransoletka składa się z 9 ceramicznych kulek wysadzanych idealnie wyszlifowanymi cyrkoniami, 2 dużych kul hematytowych oraz 2 małych kulek hematytowych na zakończeniu sznurka do regulacji bransolety. Średnica kulek z kryształami ok. 7 mm.
Bransoletki shamballa bardzo efektownie wyglądają na ręce, są doskonałe na każdą okazję!
Bransoletka wykonana jest ze sznurka jubilerskiego zaplecionego węzłem makramowym płaskim, na końcach którego znajdują się 2 hematytowe kulki do regulowania rozmiaru.
Źródło
Wybrałam je, bo najzwyczajniej w świecie mi się spodobały. Jak tylko dostałam paczuszkę, od razu ją otworzyłam. Moim oczom ukazały się te właśnie cudeńka. Nie sądziłam, że będą wyglądały aż tak pięknie. Na żywo wyglądają o niebo lepiej niż na zdjęciach w sklepie. Od razu je założyłam. Bransoletki są solidnie wykonane, zapięcie jest regulowane, co bardzo mi odpowiada. Na moją rękę są idealne. Również na szerszą będą dobre, dzięki możliwości właśnie regulacji. Shamballa posiada nietypowy wplot koralików w sznurek co dodaje im uroku. Nie są 'zwyczajne', przez co odznaczają się od innej biżuterii. Bardzo przyciągają uwagę innych. Jedynym minusem przy zapięciu stał się fakt, iż w srebrnej rozplątał mi się minimalnie splot. Jednak po mojej interwencji wszystko już jest na cacy. :) Bransoletki darzę wielką miłością, gdyż ogromna ze mnie sroka. Ale najbardziej urzekły mnie w sztucznym świetle, co widać na ostatnim potrójnym zdjęciu. Wszystkie trzy robione są w sztucznym świetle. Przepięknie się błyszczą na różne kolory, zupełnie jak kryształki Svarovskiego. Jestem tym zauroczona *.* Nawet mojej mamie przypadły do gustu, na tyle, że wczoraj jedną mi zabrała (tzn. pożyczyła) :D Ale nie ma bata, ja ich nie oddam, nawet jak ktoś będzie próbował siłą :D Uwielbiam je <3 Niedługo pojawią się w zestawach :)

Dostępność/Cena:
Srebrna, Turkusowa  / 19,99 zł.

Jeszcze raz baaardzo dziękuję Pani Paulinie za udostępnienie mi tych cudeniek :) Fakt iż dostałam je nieodpłatnie, w żaden sposób nie wpłynął na moją recenzję :)

A Wam jak się widzą? :)

Paczuszka od... :D + Współpraca z BingoSpa

10 stycznia 2013

Witajcie Robaczki :D W poprzednim poście się Wam chwaliłam,że nawiązałam współpracę z firmą Mariza. A konkretniej z Sandrą :) Wczoraj paczkę odebrała moja mama, a ja dzisiaj miałam okazję się jej przyjrzeć z bliska. Powiem Wam,że byłam w szoku. Spodziewałam się 2-3 kosmetyków. Tymczasem jest iż AŻ 10! :D Sandra bardzo mnie zaskoczyła ;] Ale przyjrzyjmy się bliżej :)
1.Lakier do paznokci Brilliant.
2.Matowe cienie do powiek.
3.Krem wygładzający do rąk i paznokci.
4.Odświeżający żel pod prysznic - Granat.
5.Utwardzacz do paznokci 3w1.
6.Puder w kulkach - Rozświetlający ciemny.
7.Konturówka do oczu.
8.Rozświetlająca pryzma do makijażu.
9.Pomadka do ust  Soft&Colour.
10.Rozświetlający róż do policzków - Słoneczna brzoskwinia

Czego jesteście ciekawe najbardziej? :) Co chciałybyście zobaczyć na blogu jako pierwsze? :)
Zabieram się za recenzje ;] Troszkę testowania mnie czeka ;]
Na dodatek zakwalifikowałam się do programu współpracy z BingoSpa ;]Tak więc od dziś biorę się za testy, tym bardziej,że za jakiś czas przyjdzie pewnie paczucha od BingoSpa ;D

Bye :*

Carmex(owe) wybawienie. ;) + Problemy z rozszerzonymi porami? + Współpraca z Marizą :D

5 stycznia 2013

Hej ;]
Na dzisiaj mam dla Was recenzję Carmexa, małą prośbę do Was, oraz chwalipięctwo ;D
Zacznę może od recenzji Carmexa ;]
 Zapewne każda z Was już słyszała o tym małym cudotwórcy ;] A jeśli nie ( w co naprawdę szczerze wątpię ;P) to dzisiaj go Wam przedstawię. Tym co go znają, przedstawiać nie muszę, ale swoje trzy grosze dodam. Ja posiadam jak widzicie Carmex w tubce. Nie jest to może zbyt wygodne, jednak kupiłam go, by sprawdzić czy faktycznie działa. A że dostępny był z tego co pamiętam tylko w tubce i w słoiczku, wybrałam wtedy dla mnie wygodniejszą opcję. Balsam jest opakowany w całkiem fajny kartonik, którego niestety Wam nie pokażę :D Zdjęcia robiłam dosyć dawno (gdy za oknem było jeszcze piękne słońce), kartonik już wtedy nie był w najlepszym stanie ;D A Obecnie dawno leży na jakimś wysypisku ^^ W każdym razie wyobraźcie sobie kartonik Carmexa ;D Z tyłu znajdziemy na nim wszelkie niezbędne informacje. Skład, działanie, kilka słów od producenta oraz krótką historię. Jednak tubka znajdująca się w kartoniku też jest niczego sobie. Przyciąga wzrok w sklepie ;D Producent zapewnia nas o prawie że magicznym działaniu. A jak jest w praktyce? :)
Po dobraniu się do kartonika i odkręceniu zakrętki ukazuje nam się niewielki otwór przez który wydobywamy balsam. Jest on jak widzicie powyżej prawie przezroczysty. Nie jest ani za gęsty, ani za rzadki. Można by powiedzieć,że idealny ;] Pachnie całkiem przyjemnie. Ja posiadam wersję truskawkową. Wyczuwam w nim nutę truskawki owszem, jednak odrobinę chemii również. Co nie zmienia faktu,ze pachnie bardzo przyjemnie. Zapach jest wyczuwalny na ustach przez dosyć spory czas. Mi to jednak nie przeszkadza. Po nałożeniu na usta czuć mrowienie. Czyli,że powinien działać ;D Dla osób, którym ciężko znieść taki efekt, balsam odradzam. Ja jednak się przyzwyczaiłam do tego. Balsam trwa na naszych ustach przez dosyć długi czas. Jednak najważniejsze jest jego działanie! Po prostu mistrz nad mistrzami ;D I nie przesadzam. Na początku podchodziłam do niego sceptycznie. Balsam jak balsam. Specjalnych problemów z suchymi ustami nie miałam, więc stosowałam go ochronnie. Specjalnie za nim nie przepadałam. Nic szczególnego nie robił (w sumie nie miał nawet z czym). Jednak niedawno na moich ustach pojawiły się wysuszone skórki. A że nie wyglądało to najlepiej, potrzebowałam natychmiastowego ratunku. Jak to mówią jak trwoga... ;D Posmarowałam nim usta wieczorem przed snem. Starałam się leżeć i spać tak,żeby sobie spokojnie wsiąkał i robił co ma robić. Rano gdy się obudziłam, nie mogłam wyjść z podziwu. Po suchych skórkach prawie ani śladu! Posmarowałam usta rano jeszcze raz. Suche skórki zniknęły jak ręką odjął... Dacie wiarę? Ja sama ledwo wyszłam z szoku. Jednak działania długotrwałego nie ma. Zaledwie na kilka dni. Na moich ustach znów pojawiły się wysuszone skórki. Lecę znów posmarować usta ;D

Dorzucam jeszcze skład dla zainteresowanych.
Petrolatum, Lanolin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Flavor, Cetyl Esters, Theobroma Cacao (Cocoa), Seed Butter, Cera Alba (Beeswax), Benzophenone-3, Paraffinum Liquidum, Camphor, Menthol, Vanillin, Oxybenzone.

Dostępność / Cena
Ja kupiłam z tego co pamiętam chyba w Rossmannie. Wiem,że chyba można go też dostać w Naturze.  /  Niecałe 10 zł. Ja kupiłam chyba za 7,99 ale ceny są różne.

A jakie są Wasze wrażenia? :)

*

Teraz mam do Was bardzo dużą prośbę... A mianowicie od pewnego czasu zaczęłam się zastanawiać nad tym, czemu moja cera wygląda tak a nie inaczej. Problem z trądzikiem odchodzi w niepamięć (od czasu do czasu pojawiają się niespodzianki, ale nieliczne). Jednak na mojej twarzy pozostawały porozszerzane pory... Możecie mi polecić jakiś dobry i najlepiej niedrogi preparat na to, by je całkowicie zamknąć? Będę Wam baaardzo wdzięczna ;]
*
Jakiś czas temu nawiązałam współpracę z Sandrą z Marizy. Obecnie czekam na paczuchę ;] Ciekawe zawartości? Ja również ;] Jak tylko ją dostanę to obfocę i wrzucę na bloga ;]

Zapraszam również na fanpage bloga ;]
Jeśli chcecie wiedzieć więcej, niż na blogu, zapraszam serdecznie ;)

Clothingloves.net - internetowy sklep z odzieżą :) (Czyli mini współpraca)

3 stycznia 2013

Witajcie Robaczki ;] Dzisiaj post troszkę nietypowy ;] Mianowice chciałam Wam przedstawić sklep internetowy z odzieżą. ;) Jakiś czas temu dostałam meila od Rain z propozycją współpracy. Oczywiście wypytałam się o wszystko po kolei ;] Moim zadaniem jest zaprezentowanie Wam sklepu ;) Przyznam się szczerze,że niechętnie na początku podchodziłam do tego wszystkiego. Jednak gdy tylko weszłam na stronę, zostałam kompletnie oczarowana ;) Mnóstwo świetnych ubrań oraz biżuterii.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to rzecz jasna właśnie biżuteria. Jest po prostu genialna! Myślę,że każda z nas znajdzie coś dla siebie ;)

Po drugie bluzki!
Dla każdego coś się znajdzie ;] Ja niektórymi jestem zauroczona *.*  Od jakiegoś czasu chodzi za mną Japan Style, a tutaj mamy tego mnóstwo ;]
 Na stronie znajdziemy również i sukienki ;]

Spodnie,leginsy, spódniczki.
Jednym słowem stronę Wam bardzo polecam ;)  Sama się zastanawiam, czy nie skusić się na coś ;D
Niebawem pokażę Wam co sobie wybrałam z biżuterii ze sklepu Clothingloves i napiszę o niej kilka słów ;]
Znałyście wcześniej tą stronę? :)